Witajcie,
Obudziło nas piękne słońce

Wreszcie się wyspaliśmy. Padliśmy o 21.
Wczorajszy dzień był mega wyczerpujący. Od 11 właściwie w ruchu.
Powiem Wam,ze wzruszyło mnie spotkanie chłopców z Julką. Oni było tak czuli, radośni, tak pozytywnie do niej nastawieni ze aż łezki uroniłam. Julka przyglądała im się najpierw, potem kokietowała, potem się cieszyła, przymilała. Przytulali się, brali ją na kolana, pocieszali i gładzili po policzkach gdy płakała w aucie. Rewelacja.
Mieliliśmy przygodę. Pojechaliśmy do Centrum M1 w Markach. Gdy już złaziliśmy, obkupiliśmy chłopców w wymarzone gry , najedliśmy się - auto odmówiło posłuszeństwa. No nie chciało odpalić, nie kręciło i już. Akumulator ma niecały rok, reszta powymieniana.. Chłopaki wymarzli , Julka sie zryczała. W sumie 2 godziny zmarnowaliśmy an to. Najpierw Jarek szukał przyczyny, potem pchał do warsztatu bo jest an terenie M1 (ale nie dopchał a gnoje nie chcieli podejść 200 m). Zadzwoniłam w końcu na infolinię Hestii bo tam mamy AC. Przyjechali po 45 min i ... facet jakoś sprawnie biegami zarzucił i odpaliło. I powiedział żeby po powrocie sprawdzić jeszcze alternator. Nerwy i tyle..
Ale dobrze wszystko się skończyło .
Olena - o jez000, współczuję. W razie czego zaopatrz się coś p/odwodnieniu bo wszystko moze się zdarzyć. Trzymam kciuki za Mijkę.
Teraz wysłałam Jarka do chłopaków. Kazałam wziąć starszego i połazić z nim po osiedlu. Ja czuję ze on tego potrzebuje żeby koledzy widzieli tatę. Starszy syn dzwonił wieczorem ze chce być z tata sam bo chce mu coś powiedzieć. Jutro J idzie do nich do szkoły, bedzie rozmawiał z wychowawczynią i chce dostęp do e dziennika.
Wracamy jutro od 15. MA padać śnieg. Trzymajcie kciuki więc za powrót.