reklama

Ciąża po 40

No właśnie ja też nad sankami się zastanawiam no na upartego w tym roku być nie muszą ale Amelianka ładnie już siedzi więc czemu nie pośmigać saneczkami jakby przysypało i też się zastanawiam drewniane czy metalowe no wiadomo na razie z oparciem.Majuska ach te zęby u nas uśmiech 1000 letniej babuleńki zupełnie bezzębny kiedyś jednak i nas wróżka zębuszka nawiedzi oby mało boleśnie no i u was jeszcze katarek:eek::-(.Marzenko jak się to mówi co się odwlecze to nie uciecze twoje sprawy są teraz ważniejsze myślami jestem z Tobą:tak::-)
 
reklama
Cześć,
myśmy pospały niemożliwie prawie do 8.00 ale Wandzia trochę się wygłupiała w nocy i padła dopiero całkowicie o 3.00 więc wiadomo że musiała nadrobić braki. Wczoraj zdecydowanie za wcześnie poszła spać bo przed 17.00 ale nie spała u mamy po obiedzie i potem nie dała rady posiedzieć do 18.00. Stąd nocne pomiaukiwania że jeść, pić... nie ryczała ale kręciła się w łóżeczku. Babcia po raz pierwszy została z nią na 4 godziny i obydwie były zadowolone :-D Wzięłam sobie z ranczo potrzebne rzeczy i dzisiaj będę się przez to przekopywać... tzn 2 tysiące płyt cd mojego chłopa, które mają jechać do UK :szok:
Kłaczek jak w Rajmundem??
Zoyka super spotkanie, ale co z tym powrotem bo doczytałam że nie bardzo...
Majuśka współczuję nocki, ale ciekawe jak będzie w żłobku Paćce :)))
 
Hej,

W Warszawie śnieg, właściwie w Stasim Lesie bo do W-wy 25 km.

Olena - jeszcze nie wracamy. Dopiero dzisiaj. NA FB pisałam o Centrum Handlowy M1 w Markach /Warszawy bo tam byliśmy całą sobotę. Nie było gdzie przewinąć dziecka. Zero przebijaków w toaletach a te w opłakanym stanie. Jak wchodziłam z wózkiem to baby miały problem żeby umyć ręce. Raz przewijałam na podkładzie miedzy umywalkami i włączyła się suszarka do rąk. Julka tak zaczęła piszczeć ze strachu ze az kobita z kibelka wyleciała. W całym M1 nie było tez miejsca gdzie można wypuścić dziecko poniżej 3 roku. To znaczy było ale czynne we wtorki i czwartki.


Teraz J pojechał zawieźć chłopaków do szkoły. Marek tak przejęty ze nie spal od 5 . Cieszy sie ze wreszcie koledzy zobaczą jego Tate. Potem mm ma isc do wychowawczyni pogadać i poprosić o dostęp do edziennika. Wczoraj próbował porozmawiać z byłą zoną. Nie dało się . Ta sama wyniosła mina i dostępu do edziennika dać nie chciała. Ha! Kazała odwieźć dzieci o 15 bo maja odrabiać lekcje. Chore! Oczywscie nie odwieźliśmy an 15 bo nie po to jechaliśmy 500 km w jedna stronę zeby tracić choć chwilę czasu.
Chcieliśmy żeby chłopcy nocowali z nami - tez zgody nie było.

Wracam do domu jak tylko J wróci ze szkoły od chłopaków. Chciałabym bardzo żeby udało mu sie spotkać z wychowawczynią bo to jednocześnie dyrektor szkoły.

Spadł śnieg wiec droga może być dłuższa a Julka marudniejsza. Oby tak nie było.
 
MM po rozmowie z wychowawczynią starszego syna.Okazała się mądrą kobietą, do tego kuratorem sadowym i ma rodzinę w Słupsku :)
Ucieszyła się ze będą mieli kontakt, dala prywatnego maila i dostęp do edziennika. Jestem podekscytowana :)
 
Zoyka, eks Twojego malza robi blad, ktory sie na niej odbije. Scislej na jej relacjach z dziecmi. Rozumiem jej emocje, to ona jest na codzien, od "wycierania tylka" i calej tej "brudnej roboty", a Twoj malzon za "niedzielnego tatusia" robi - moze jej byc zwyczajnie przykro, ze dzieciaki ciesza sie na jego przyjazd, moze miec stare zale do niego jeszcze z czasow zwiazku, ale finalnie te dzieciaki jej sie wyrwa do ojca bo im bardziej zabrania, tym bardziej one chcca. No i jeszcze cos... Pisalas, ze nakupiliscie dzieciakom prezentow, (gier komputerowych) - czy uzgodniliscie to z matka? Czy ja stac by bylo na takie prezenty dla synow? Bo jesli dochodzi opcja "tatus - sw. Mikolaj", to nie do konca fair, a na pewno ja dodatkowo nakreca.

Melduje ze Rajmund ma dzis juz wazniejsze zajecia niz lekarz.:wściekła/y:
Karol zrobil nam dwugodzinna przerwe nocna - dziecko sie wyspalo nad ranem i nie wiedzialo co ze soba zrobic.
Nowa umiejetnosc: Schowalam mu smoczek - wyjelam z buzi, zamknelam w dloni. Zaczal mi otwierac dlon. Zrobilismy mu kawal - Rajmund przejal ode mnie smoczek i schowal swoja reke ze smoczkiem za plecami malego - dziecko nie dalo sie w konia zrobic, zajal sie otwieraniem dloni ojca.
 
No i doopa, katar sie tak rozszalał, że do żłobka to pojechałam tylko po umowy, Paćka siedzi w domu dopóki sie nie uspokoi katar, leje sie jej z nosa masakrystycznie, pięknie sie kuźwa zaczeło, wściekła jestem jak nie wiem, jestem znowu uziemiona, chciałam chociaz wyskoczyć sobie nowy dowód załatwić, wciąz nie mam na nic czasu, przy Paćce wiecie jak jest, ja robię jedną rzecz, a ona pięc w tym czasie rozwala, kosmos, chwilami nie mam juz sił, sniegiem u nas wszystko zasypało, opony mam nie wymienione, bo nie mam kiedy, starego nie ma całymi dniami bo pracuje od 10 do 18, mam tyle zaległych spraw, myślałam, że coś pomalutku zacznę "odgruzowywać" ....to Paćka chora:no::no: przy niej to sie nawet nie da gdzieś zadzwonić bo zwykle zaczyna wtedy wyć.....yyyyyyyyyyyy...mam dość...:no::no: i łeb mi puchnie po nieprzespanej nocce, na 15 ide do roboty, znowu wszystko niepozałatwiane...a i znowu kot mi zalał dywanik i spodni ektóre spadły na ziemię...po prostu same przyjemności...wiem, że to nie sa prawdziwie problemy, ale musiałam się gdzieś wygadać:sorry:, bo czuję sie taka "rozpieprzona i niepozbierana"
 
Kłaczku - tak, zakup gier był telefonicznie uzgadniany z mamą chłopców.Warunek :bez bluźnierstw. I dobrze bo okazało sie ze gra która chciał młodszy ona już mu kupiła pod choinkę. Tatuś nie robi za sw Mikołaja. Nie spełnia zachcianek bo oni tez muszą mieć wiadomość ze Tata nie jest tylko od prezentów.

W szkole podczas rozmowy z wychowawczynią wyszły śmieszne rzeczy. Okazało sie ze Marek (starszy) starszy Nauczycieli Tatą. Jak nie chciał jechać do Teatru to powiedział " Tata powiedział ze mogę nei jechać i ciekawe czy pani będzie taka mądra jak tata przyjedzie. A kolegę kazał mi olać bo kolega nei jest wart moich nerwów".

Czyli super ze J poszedł bo wychowawczyni powiedziała ze Ojciec jest dla Marka autorytetem i często o tacie w szkole mówi.
 
reklama
Ok, sorry ze spytalam, ale probuje zrozumiec kobiete - sama bylam w podobnej sytuacji, przez krotki czas, kiedy jeszcze ojciec moich dzieci raczyl sie z nimi widywac, bawil sie wlasnie w sw. Mikolaja. Ja ledwie wiazalam koniec z koncem, bywalo naprawde podbramkowo, a on przynosil prezenty, ktore przysylal dla dzieci jego brat ze Stanow, wiec sobie wyobraz kontrasty.- w realiach rynkowych sprzed 20 lat, to byly nieziemskie bajery. Oczywiscie nie przyznawal sie ze prezenty od wujka, bo po co, ale to juz inna bajka zupelnie. Jesli prezenty byly uzgodnione, matka nie powinna miec problemu przynajmniej w tej kwestii, ale mysle ze... zachowuje sie jakby byla zazdrosna o wiezi dzieci z ojcem. Przykre, bo sobie sama w kolano strzela. Z tego co piszesz, ojciec jest w zyciu chlopcow bardzo wazny, nawet na odleglosc pozostaje w jakims sensie obecny, wiec kiedy beda mieli mozliwosc i tak z nim nawiaza bliski kontakt.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry