Wegiel... Tez kupujemy, tylko tu jest inaczej niz w PL - wegiel jest na worki i albo sie jedzie na sklad i kupuje, albo przywoza. W naszej wsi jezdza co tydzien i albo wczesniej dzwonisz i zamawiasz, albo jak widzisz ze auto przejezdza, to wychodzisz i machasz/wolasz i kupujesz ile chcesz. Swoja droga dzis mi Rajmund daje kartke z numerem i mowi "zamow wegiel". Ja oczka jak piatki, czemu ja mam zamawiac. "Bo tak." Acha. Czyli jak po angielsku to cykor? Ja tez cykor, a trzeba bylo to jakos sie dogadalam. Poprosilam faceta zeby mowil powoli bo moj angielski jest kiepski i poszlo. W ten sposob kupno wegla rozklada sie na cala zime - kupuje sie po 100-200kg, a nie tonami na raz.