reklama

Ciąża po 40

Zoyka ja podobnie teraz jem. owsianka, orzechy, twarog, jogurt nat, owoce, gotowane i duszone mieso, warzywa.
dzieki, motywacja rosnie:)
 
Ostatnia edycja:
reklama
Ollena gratki już nawet nie za spadki wagowo-wielkościowe ale za wytrwałość.Podziwiam bo ja to nigdy planu odchudzania nie miałam zawsze ważyłam 53 kg +_ 2 teraz mi się przybrało .Jest szansa ,że jak nie będziecie o jedzeniu pisać może ciut zlece z wagi;-) ale ja to chce tylko 5 kg :tak:Małolata już nie jestem i mam w końcu prawo wyglądać jak kobieta:-) no bez tej słoninki;-).Gąsienica-córuś chciała pożreć kwiatki:no: spała dość dobrze jak na te ząbki bo idzie jedynka prawa górna .
 
Dzieki Azula, mi waga niewiadomo czemu podskoczyla i wcale spadac nie chce bo 0,8kg to jest nic, wiec bede sie mierzyc. Zreszta spodnie niedawno ciasne dzis co chwile podciagam :) Ja bym chciala 50kg wazyc (jest 54) ale nie na mus, bardziej mi o brak oponek chodzi i wyrzezbienie wewnetrznej stronu ud, ktorej nie uzywamy na codzien wiec sobie rosnie.
 
No, no, no chyba mamy domek :-) co prawda "lekki paździerz" jak to określiła jedna z uczestniczek wycieczki :-D ale spełniający wszystkie warunki - no i ta cholerna łódka jest:wściekła/y:
 
My z ekipą z traviana mamy równie wygórowane wymagania :-D tylko że nas jest więcej (tak powyżej 10 może być) kilka burków w tym "kobieta" po przejściach i jamnik z przeszłością no i musi być akwen do łowienia ryb :-D
Poza tym towartzystwo piej, fajczy, się kłoci i burdy wszczyna :-D
Jedyne miejce gdzie nas nie wywalili to paździerz totalny :-D Znajomy wodę zakręcił a tu dalej sie na niego leje:-D okazało się że Hania na górze nadal prysznic bierze :-D
Noale my szukamy czegoś w centralnej polsce ... na te mazury jest nieco daleko zwłaszcza jak sie zlatujemy na 2-3 no na max 4 dni.
Chore dziecko zdemolowało mi przedpokój, koszyk z apaszkami, kapciami i cała skrzynie wybebeszyło ... no i nie wiem skąd się tam wział KOCYK :baffled: ogólnie jak na chore dziecię całkiem rześko sie zachowuje :-D... powiem tak nawet koszyczek z zary przypasował na jego chudą dupinę :-D zrobił sobie z niego pojazd ... zawartośc tratując ... miałam koncepcje aby przykleic do podłoża dziecia ale obawiam się że pojdzie z podłożem.
Ollena gratulacje :-) ja nie mam od 2 tygodni zrobić 10 brzuszków a cóż dopiero godzinną Chodakowską :-( jakś koszmar :-(
 
Ostatnia edycja:
hahahaha, misia, to faktycznie u Was jest wesoło :-D my mamy taki jeden ukochany paździerz nad morzem, tam są dwa małe pokoiki i coś szumnie zwanego kuchnią i łazienką :-) na 2-3 dni można pojechać, ale przez dwa tygodnie bym tam oszalała.
W sumie to dobrze, że Kubuś szaleje , a nie mendzi - z dwojga złego chyba lepiej, że tak przechodzi chorobę ;-)
Za to kacperkowy ojciec ma 37.8st, co jak wiadomo jest temperaturą śmiertelną u mężczyzn... więc spokojnie umiera w sypialni...
 
Misia, chore dziecko niezle sie bawi!

Moje dziecko weszlo w okres "nie, nie, nie". Lazienka u nas jest na pietrze, wiec za kazdym razem kiedy chce uzyc muszelki, dziec mi towarzyszy. Wlazi na gore sam, ja go tylko asekuruje z dolu - on kocha wlazic na schody, wiec ma radoche. Pomyslalam dzis, ze skoro z sofy sam schodzi zawodowo, to i ze schodow zejdzie, tylko oczywiscie asekurowany, a mnie odpadnie znoszenie dziada na dol. Pierwsze dwa stopnie pokonal z olimpijska klasa, (jak juz mi sie go udalo przekonac, ze nie wracamy do lazienki, topic w muszli srajtasme) zaparkowal na podescie i na moje "chodz" powtarzal tylko "ne, ne, ne", na zmiane z "nio, nio, nio". Mam wrazenie ze on podlapal angielskie "no" i angielskie "hallo" bo uzywa tych slowek. W kazdym badz razie zlazeniu po schodach powiedzial stanowcze "NIE!"
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry