Mam 3 dni zaległości, tak więc doczytuję...
Odnośnie porodów, to moje nie wspominam zbyt pozytywnie- Anię wydusiłam mi położna- myślałam, że połamała mi żebra, jak rodziłam Kubę, to w momencie gdy jego głowa była tak 1/3 na wierzchu, to skurcz się zatrzymał...młody urodził się ostatecznie podduszony i siny

...
Problem ze mną jest taki, że jak przychodzą bóle parte, to zaczynam odpływać i nie jestem w stanie świadomie przeć...w związku z tym są problemy..
tak więc teraz wprost marzę o zewnątrzoponowym, bym choć to dziecko wydała na świat w miarę sprawnie:-)
Flo- migrena to dramatyczna sprawa..sama jestem migrenowcem. Jakieś dwa lata temu miałam taką serię,że ledwo żyłam a moje dzieci mi się pytały czy ja też umrę

(było to krótko po śmierci mojej teściowej)
Asiu- podziwiam Cię z tym wózkiem!! Ja jestem z tych, co muszą mieć wszystko wcześniej przygotowane. Jak znam mojego świra, to dzięki temu wcześniej bym urodziła, bo po nocach śniłabym o wózku, którego jeszcze nie mam

Ja na spacerki z Kubą wychodziłam już w 2 tyg. (ale to był lipiec- zresztą młodego zabrałam na dziakę jak miał 3 tygodnie i siedziałam tam z dzieciakami cały miesiąc), z Anią po pełnych 2 tyg. (październik)
Trzymam kciuki Asiu- by szybko i sprawnie Ninka przyszła na świat!!!!
Ollena- tą kapustę na gołąbki to aż na 20 minut???
Zoyka- najserdeczniejsze życzenia dla Julki!!!