reklama

Ciąża po 40

Murzyn byl duzy - ni cholery do Rajmunda nie podobny. Zakomunikowalam wiec dzis chlopu memu, ze jak nie chce zeby dziecko do kazdego facet amowilo "tata", to wiecej czasu z dzieckiem.
 
reklama
Nie no dzis to już praktycznie wiosna była, bardzo przyjemnie, słonecznie, tak optymistycznie...ale syf mam taki wkoło domu, że hej, psy wracaja w tragicznym stanie..

Kłaczku wiem, że się denerwujesz..takie czekanie to tez osłabia..trzymaj się:sorry2:

Musze iść sie przespać z moim "zgryzem";-)
 
Witam się :-D
Odzyskałam łączność ze śwatem po doładowaniu karty na internet i wreszcie mogę pobuszować po necie i poczytać BB w miarę dokładnie:)
Przez ten czas kilka razy trafił mnie szlag, kilka razy byłam szczęśliwa i wysyłałam na Marsa chłopa a dziecię wystawiałam na aukcji ebay :-D
Dwa tygodnie temu zalęgły się nam pluskwy - rzecz absolutnie normalna w UK - więc wszyscy chodziliśmy pogryzieni do krwi, nierówna walka trwała tydzień ale póki co robactwa nie ma. Za to pozbyliśmy się materaca z łóżka i śpimy na podłodze :baffled: koniecznie musimy kupić coś do spana bo za chwilę będę paralitykiem podrygującym z połamanym kręgosłupem. Do tego żeby było nam weselej 12 dni temu strzelił piec CO i w mieszkaniu nie ma ogrzewania z ciepłą wodą. Hydraulik był i po kilku godzinach oglądania pieca doszedł do wniosku że trzeba wymienić, na co landlord oswiadczył że pieca nie kupi bo jest za drogi. W związku z tym trzy mieszkania robią za zamrażarki i każdy dogrzewa się jak może - my kuchenką gazową z włączonymi non stop palnikami. Oczywiście Wanda ma katar i glut wisi jej do pasa, ja kaszlę a Robert cherla. Cudowna sytuacja ma trwać w nieskończonośc, bo nawet wiosna nie przywróci nam ciepłej wody w kranach. Wkurzeni na maksa poszukujemy nowego lokum bo z robakami i bez wody to ja żyć nie zamierzam... W międzyczasie Robert stracił pracę i kilka dni miotał się dorywczo ale akurat dzisiaj poszedł pierwszy dzień do nowej roboty i to do Anglików a nie ciapatych więc jest duża szansa na normalność. Nie byłam rasitką, ale chyba zostanę jeżeli chodzi o beżowy kolor skóry.... na marginesie landlord jest beżowy więc to jakby tłumaczy jego stosunek do popsutego pieca i pluskiew w domu - totalny tumiwisizm:baffled:
Wandula za to powoli mi się naprawia ze spaniem i chociaż nadal w nocy podjada to już mniej i zasypia potem w miarę grzecznie. Od dwóch nocy jestem nawet wyspana i patrzę z optymizmem na świat :-D Biedrona chodzi trochę przy meblach i ogólnie jest mobilna - spuszczenie jej z oka grozi katastrofą domową:))) ostatnio poluje na drzwi do łazienki bo tam stoją psie miski i koniecznie chce pluskać się w wodzie i pożerać Tabisiowe chrupeczki :-D
Doczytałam trochę te kilka dni...
Sandy przykro mi bardzo.
Majuśka chyba będzie Ci cięzko cały tydzień bez Paćki, jakoś musisz to zorganizować.
Asia co u Ciebie???
Kłaczek będzie dobrze, to bardzo wczesna ciąża. Dasz radę :))
Zapraszam na kawę tradycjnie :-D
 
Eeeee? drugi dzień z rzędu jestem pierwsza? No co jest? :-D

Majuska - przespałaś się ze zgryzem? ja bym chyba na Twoim miejscu spróbowała - elegancko wyposażony salonik, kasa niezła (rolety!!! :-D), wyrobisz sobie kontakty, jeszcze bardziej "nasiąkniesz" psimi klimatami ;-) będziesz robić to co lubisz :-) a co do nie widywania Paćki to chyba i tak widujesz ją więcej niż ja Kacpra - 2h dziennie, bo poranka nie liczę :-(Na szczęście mam te piątki wolne, chociaż już wiem, że jutro nie przyjdę tylko na spotkanie :wściekła/y:A może uda Ci się na początku dogadać na jeden dzień? Albo na dwa krótsze dni?
kłaczek - wiem, że takie czekanie wykańcza, ale i to minie... będzie dobrze, cały czas trzymam kciuki!
katrina - dzieciaki prześliczne!
Florentynka - ja też chcę wiosny, niby już był jakiś przebłysk, a dziś znów szaro, buro, ponuro... Pocieszam się tym, ze przynajmniej teoretycznie każdy dzień nas do wiosny zbliża, więc będzie coraz lepiej!
Sandy - jak się czujesz? :sorry2:
Asia - jakieś wieści? Ninka jest już na świecie?
Ollena - qrde,biedna Mia znów chora :-( Co do psicy to podpisuję się pod Majuśką i Flo, chociaż labradorka przyjaciółki była leczona na różne alergie, a potem okazało się, że to z nudów... dopytam się co jej w końcu pomogło na to wygryzanie łap.

Paweł dziś pomaga bratu i zabrał ze sobą psy. Qrcze jak dziwnie jest w domu bez stukotu pazurów :-)
Idę tyrać, mam korpokryzys :crazy: (szybko mnie dopadł, dawałam sobie kilka miesięcy...:no:)

EDIT: anka_d mnie wyprzedziła :-D:-D:-D wcale Ci się nie dziwię, że szukacie nowego lokum, mam nadzieję, że teraz traficie na coś bez robali i z normalną temperatura w domu :baffled:
 
Ostatnia edycja:
Anko_d, nie napisalas, ze landlord ow, widzac nas z wizyta (Rajmund wtaszczyl wozek Karola i worek z Wandulowymi ciuszkami, ktore u nas jeszcze zostaly) pytal ile nas w tym mieszkaniu mieszka!:-D:-D


Macie racje... Czekanie wykancza psychicznie. Jestem rozdrazniona, placzliwa, rozleziona - do dupy taki deal.
Tej nocy postanowilam ze maly spi w lozeczku... Walka wieczorem trwala 20 minut, ale tez polozylismy go bardzo pozno i byl skonany. W nocy budzil sie 2 razy, dalam szybciutko pic, smoczka i padal z powrotem - chyba sie nawet na dobre nie budzil. Obudzil sie 5:30 i zrobil dzihad. Po pol godzinie (juz nie byl padniety po przespanej nocy :baffled:) poddalam sie i wzielam do lozka. Zemscil sie - zamiast spac, to sie zesral i zaczal szalec lazac glownie po mnie, gadajac, swiecac i gaszac lampke itd. Wytrzymalam do 7 i wstalam. Co nie znaczy ze zyje.
 
klaczku wspolczuje... trzymaj sie jakos, choc rozumiem ze trudno. Tez jestem niewyspana, Mia ma gila, ja mam gila i bolace gardlo, bezsensu.

Aniu pluskwy to straszna rzecz. W NY cos ciagle nas swedzialo, ciagle mielismy 'uczulenie'. Jak wynosilismy graty przy przeprowadzce to wlasciciel ieszkajacy na gorze, wynosil dywany, kanapy, wszystko, zdzieral sciany i wtedy dowiedzielismy jak z tymi dywanami szedl, ze pluskwy sa w calym domu...
Zimnicy tez wspolczuje, szukajcie czegos fajnego.
Ciapatologii tez nie lubie..

Sprawdzilam Pole. Jedna lape ma poprostu czerwona, druga jakby inna, ma cos obok najwiekszej poduszki, miekkie cos a naokolo czerwone i jakby krostki, nie wiem. Kuzwa do weta trzeba, Mars bedzie klal!

Andzike podpytaj bo to, ze Pola sie nudzi to nie ulega dyskusji.
 
Ollena - rozmawiałam z koleżanką, u niej to chyba jednak była alergia, ale tak naprawdę to "chyba". Zmiana karmy z kurczakowo zbożowej na ziemniaczano rybną trochę pomogła, ale Kaja nadal ma takie jazdy, że jak się wkręci w wylizywanie łap to ma mięcho na wierzchu. Dostawała zastrzyki, tabletki i maści, nic na dłuższą metę nie pomogło :( Mam nadzieję, że u Twojej suni będzie lepiej.
Paweł dzwonił, że nasze wariatki szaleją jak głupie w ogrodzie z resztą psów. Już sobie wyobrażam jakie będą czyste po powrocie... :no:
 
Andzike czeka Cie szorowanko.
A ja Marsowi powiedzialam, ze moze to byc jakas alergia albo cos to stwierdzil, ze jej przejdzie i przeciez nie bedzie biegl do weta z takim czyms i placil i zebym mu cisnienia nie podnosnila...MARSSS albo i dalej! Karma jej sie konczy, zmienimy na inna i zobaczymy.
 
Cześć, ja na chwilkę , wczoraj o 13.45 Nina przyszła na świat w wielkich męczarniach ...napiszę jutro więcej. W sobotę wychodzimy do domu.. jeśli żółtaczka się nie przywlecze. Buziaki
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry