reklama

Ciąża po 40

reklama
Marzenko to cudna wiadomość :)

Olena - nie gniewaj sie tylko na mnie. Ale..no tak to odbieram. Wspominałaś ze zawsze u Mamy kupa leków, a u was zawsze jak tylko mala gorączka to od razu coś podajecie.


kłaczek nom, wyszpiegowałam , trochę późno ale jednak . Zawsze to miło jak ktos wie :)
 
Kłaczku - sto lat, sto lat!!!!! I niech Ci się marzenia spełnią i wszystkiego najlepszego!

Marzenko - no to brzmi dobrze! Byle tak dalej. Dzielna z Ciebie baba, tak trzymać!

Ollena - nie, nie odstawiam Maksa w ogóle od cyca, ale uznałam, że taki duży facet nie musi pojadać w nocy. Zwłaszcza, że ma zęby. W dzień przy cycowaniu kontroluje się i nie gryzie, ale w nocy zaczął się po chamsku przypinać do cyca zębami, żebym nie zabierała, bo w sumie nie tyle o jedzenie chodziło co o spanie z cycem w paszczy.
A poniekąd a'propos - scenka z życia rodzinnego:
Osoby: Florentynka ( karmiąca dziecko kolacją, ze świadomością że od tego czy zje porządnie zależy być albo nie być nocnego cycowania) Maksymilian ( ubawiony desperacją matki) Adam (w roli chóru z antycznej tragedii? )
Florentynka: no jedz, mniam mniam
Maksio: mniam, mniam - pffff ( opluwa kaszką otoczenie)
Florentynka ucieka się do improwizowanej poezji onomatopeicznej:
przyszła myszka , zobaczyła miseczkę, powiedziała piiipiii i zjadła troszeczkę
przyszedł kotek zobaczył miseczkę powiedział miauuu, miauu i zjadł troszeczkę
przyszedł mały piesek zobaczył miseczkę....
przyszedł osiołek
przyszedł prosiaczek
przyszedł kogucik
przyszedł ( itd, itp, etc).
Maksymilian je, Florentynka chrypnie coraz bardziej i zaczyna jej brakować pomysłów na kolejne zwierzęta i wtedy włącza się Adam z komentarzem:
ależ to musiało być paskudne, jak oni tak wszyscy tylko po troszeczkę...

Anko - gratuluję Wandzi ogromu uzębienia, a przede wszystkim pozazdrościć, że tak jej to lekko przychodzi.
 
Flo wspaniale! :-)))))))))

Zoyka spoko. Na goraczke ja sobie podaje jak czuje, ze rosnie bo jaz z goraczka tylko leze a jak jestem sama z dziecmi to nie moge jej miec. Dzieciom nie podaje od razu na goraczke, bo wiem ze organizm powinien walczyc.
Mama ma leki bo jest pielegniarka wiec chwala Bogu zawsze ma cos pod reka a jak nie ma to lekarze pod reka i nigdy nie mam problemu z tym do kogo, kiedy i gdzie isc.

Mia kaszle jak pies:(
 
Hej dziewczyneczki !
Cały dzien mnie nie było, bo siedziałam w tej nowej robocie, potem, żeby wrócic zaliczyłam półgodzinny korek w Rzeszowie pod Tesco ( wszystko rozumiem, ale nie o tej godzinie:no: ) no i właściwie przyjechałam prawie na kąpiel Paćki, tyle ją widziałam, no ale przynajmniej wiem, że była z ojcem, Mars bo Mars , ale lepsze to niż obca niania:-)

Marzenko strasznie się cieszę, że takie wieści przynosisz, podoba mi się to stwierdzenie, że jesteś w czepku urodzona, właśnie takie podejście trzeba mieć do życia, cieszcie się wszyscy i świętujcie:-)

Kłaczku najlepszego..a przede wszystkim spełnienia tego jednego ważnego dla Ciebie marzenia , buziaki :-):-)

idę sie pochlupać do wanny :)

aaaa...znowu mi kg zjechał:-)
 
MOj mars wasnie wrocil z pracy z... tarta. Nie tortem, tylko tarta. Kupil gotowca w sklepiku na miejscu i sie tlumaczy ze mgla taka ze nie bardzo widzial jechac po kwiaty do centrum. Janiepierdykam, swiat sie bedzie konczyl, on pamietal!:-D Bedzie sobie jadl te tarte... Slodka jak 7 nieszczesc, a ja staram sie slodkiego nie jesc, ale liczy sie fakt. Moje kochanie.
 
Ollena, ona z syropem jest! Slodkie do zarypania - ugryzlam raz i starczylo. Straszna sie zrobilam ale byle co i wystarcza zebym miala pod kokarda. Dzis malo nie puscilam pawia robiac kanapki dziecku - zapach chleba...
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry