Kłaczku - sto lat, sto lat!!!!! I niech Ci się marzenia spełnią i wszystkiego najlepszego!
Marzenko - no to brzmi dobrze! Byle tak dalej. Dzielna z Ciebie baba, tak trzymać!
Ollena - nie, nie odstawiam Maksa w ogóle od cyca, ale uznałam, że taki duży facet nie musi pojadać w nocy. Zwłaszcza, że ma zęby. W dzień przy cycowaniu kontroluje się i nie gryzie, ale w nocy zaczął się po chamsku przypinać do cyca zębami, żebym nie zabierała, bo w sumie nie tyle o jedzenie chodziło co o spanie z cycem w paszczy.
A poniekąd a'propos - scenka z życia rodzinnego:
Osoby: Florentynka ( karmiąca dziecko kolacją, ze świadomością że od tego czy zje porządnie zależy być albo nie być nocnego cycowania) Maksymilian ( ubawiony desperacją matki) Adam (w roli chóru z antycznej tragedii? )
Florentynka: no jedz, mniam mniam
Maksio: mniam, mniam - pffff ( opluwa kaszką otoczenie)
Florentynka ucieka się do improwizowanej poezji onomatopeicznej:
przyszła myszka , zobaczyła miseczkę, powiedziała piiipiii i zjadła troszeczkę
przyszedł kotek zobaczył miseczkę powiedział miauuu, miauu i zjadł troszeczkę
przyszedł mały piesek zobaczył miseczkę....
przyszedł osiołek
przyszedł prosiaczek
przyszedł kogucik
przyszedł ( itd, itp, etc).
Maksymilian je, Florentynka chrypnie coraz bardziej i zaczyna jej brakować pomysłów na kolejne zwierzęta i wtedy włącza się Adam z komentarzem:
ależ to musiało być paskudne, jak oni tak wszyscy tylko po troszeczkę...
Anko - gratuluję Wandzi ogromu uzębienia, a przede wszystkim pozazdrościć, że tak jej to lekko przychodzi.