reklama

Ciąża po 40

Ha, problem nie tkwi we mnie tylko w moim P - on wolałby psa. No wiesz, pies jest mniej niezależny, bardziej komunikatywny... Ja cały czas próbuję, teraz zaprzestałam, wznowię starania o kota jak dziecko troszkę podrośnie :) Nie chcę go (menża) stawiać przed faktem dokonanym, ale zauważyłam, że powoli mięknie. A to jakiś filmik podrzucę śmieszny (ten Twój się nadaje ;)) a to jakąś opowieść, jakie to koty są fajne i kto wie :)
A jak już się zdecydujemy to schronisko mamy pod Krakowem, czy kota czy psa to tylko ze schroniska :)
 
reklama
W Krakowie jest tez fajnie rozbudowana siec domow tymczasowych - to lepsza opcja niz schronisko nawet bo opiekun wie jaki charakter ma zwierze, jakie preferencje, zwierzak jest zaopiekowany pod wzgledem weterynaryjnym naprawde porzadnie, a tez dajesz dom kotu ktory tego domu potrzebuje, zgarnietemu gdzies z ulicy albo uratowanemu z jakiejs opresji.
 
Tak, wiem, tak czy inaczej chodzi mi o bezdomnego zwierzaka, strasznie ich dużo, nie tylko w Krakowie zresztą.
Zresztą rodzice też mają bezdomnego psiaka - tyle, że wprost z ulica około czteromiesięczny szczeniak wtedy to był. A teraz Żabiszon ma już 13 lat i nieźle się trzyma :)
 
Basiu - twoj maz moze sie zdziwic jakie koty potrafia byc komunikatywne i przytularskie. Szczegolnie takie co od malego z ludzmi rosly. Moja mala kotka, ktora mamy od 4 miesiaca jej zycia i ktora caly czas sie wychowywala wsrod ludzi, to przychodzi w nocy i dziobie mnie mokrym nosem zeby ja pod koldre wpuscic. A potem sie zwija w klebek i tak spimy "na lyzeczki". Moj maz tez wolal psy, ale teraz mowi ze koty sa lepsze.

A placek taki z budyniem i rabarbarem to bym upiekla, ale tutaj z polskich przepisow nic nie wychodzi. Wiem, bo jak przyjechalam to na poczatku probowalam. Ale tutaj cukier inny (mniej slodki, wiec go wiecej trzeba) i maka inna, i jajka jakies wieksze, i mleko inne. No wszystko inne po prostu, a ja nie jestem az taki piekarz zeby zgadnac jak ten przepis dostosowac.
 
Barbara, ja tez mam zbieranine, tyle ze zadne nie bylo w schronisku. Futro spod bloku przygarnieta, Klaczek to jej mlode (byla w ciazy), Tysiek po smierci swojej pani potrzebowal domu bo nie mial kto sie nim zajac, a Miyuki i Hino zostaly odebrane kobiecie ktora nawet pluszakiem nie powinna sie zajmowac, a co dopiero zywym zwierzeciem. Czasem wsrod zwierzat w potrzebie trafiaja sie wyjatkowej urody futra... W typie ras rowniez.
Ewa, Rajmund tez z psem chowany, ale ogolnie zwierzolub. Bez problemu przyjal do wiadomosci, ze na psa nie mamy warunkow - male mieszkanie, czesto godzinami puste - wiec padlo na kota. Co do polskich przepisow, to tu na szczescie da sie wszystko upiec - jak nie ma czegos w markecie, to w "polskim" sklepie bedzie.
 
No właśnie Ewuś, A Ty nie masz w okolicy polskich sklepów? Bo autorka tego bloga to zdaje się w UK czy w Irlandii mieszka, to tam pewnie jest łatwiej o produkty. A placek dobry naprawdę :) Zresztą inne z tego bloga też.
Kłaczku to już taki... no może nie rasizm zwierzęcy, bo on koty toleruje, pobawi się z kotem, ale może generalizowanie "wszystkie koty to..." i tu cechy przypisywane powszechnie wszystkim kociakom. Ale ja nad nim pracuję ;)
 
Alez Twoj maz ma pod tym wzgledem absolutna racje!:-D Koty to ... Ich milosc jest odwrotnie proporcjonalna do poziomu napelnienia misek, a jak zrobisz kotku cos, co mu nie pasuje to foch z przytupem pewny. O ile Ci "liscia nie sprzeda". Tylko ze jak to bydle niewdzieczne wlezie wieczorem na Twoja poduszke, rozwali na niej swoje kudlate dupsko i zacznie mruczec, to juz przepadasz.
 
On te koty nawet lubi, tylko mieć w domu by nie chciał.
Ja w somie tylko za nastolatki jedną kocicę miałam i to na dochodzącego, więc tak naprawdę niewiele mogę powiedzieć o tym jak to jest kiedy kot jest domownikiem, Kiciusia była niezajmująca i u nas nie nocowała, ale kiedy mam na kolanach takie mruczydło to wiem, że chciałabym tak częściej i u siebie w domu :) Królik czy chomik to jednak nie to samo...
 
Dziewczyny, sklep polski jest, ale bym musiala poltorej godziny do niego jechac. To nie tak ze nie moge znalezc jakichs skladnikow, bo wszystko jest, no moze z wyjatkiem budyniu. U nas w polskich sklepach to sprzedaja takie typowo polskie produkty, ktorych w normalnym supermakecie nie dostaniesz. Chociaz moj supermarket, ktory naprawde jest super, ma sekcje "international" i tam ma sporo polskich artykulow, dzemy, ogorki kiszone, soki, ciastka, czekolady. Chodzi o to, ze takie rzeczy jak jajka czy zwykla maka, czy cukier jakies sa inne. Przeciez nawet jak kupie jajka w polskim sklepie to beda od amerykanskiej kury, a nie od polskiej :-).
W UK moze nie ma takiego problemu, bo to w koncu ten sam kontynent i unia europejska, to zarcie, a przynajmniej skladniki, bardziej podobne. Ja wam powiem ze mi tutejsze mleko na poczatku zupelnie nie wchodzilo, jakos innaczej smakuje. Nie wiem czy to dlatego ze pasteryzowane, a ja bylam przyzwyczajona do niepasteryzowanego, czy dlatego ze krowy czym innym karmione niz w Polsce. Wszystko troche innaczej smakuje, czesciowo na pewno dlatego ze jest innaczej wyprodukowane, ale czesciowo chyba dlatego ze gleba inna, klimat inny, itp.
Polski cukier jest z buraka, a tutejszy z trzciny cukrowej, to moze dlatego inny?
 
reklama
Młody śpi po kąpieli. Mam nadzieję, że ... da mi dziś w nocy pospać bo wczoraj dał nam w kość :-(
nie wiem czy focha strzelał czy coś ale miałam ochotę zamknąc go w szafie ...
No i zdecydowanie mój m. jest lepszą matką polką ... niż ja ... jak ładnie dziś wykapał Młodego - cały czas jestem pod wrażeniem...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry