Kawa wypita. Nadal ledwie się ruszam, ale się ruszam. Próbowałam się troszkę porozciągać i chyba pomogło. Za to wczoraj wieczorem wlazłam do wanny i włączyłam sobie hydromasaż i wyskoczyłam z prędkością światła - rzygnęło mi z tych dysz szarym tłuszczem, no coś obrzydliwego! A regularnie cholerstwo czyszczę. Obawiam się, że to przez oilatum w którym się kąpie Maksa, że to się tam gdzieś osadza. Bleeee. Nalałam nierozcieńczonego środka do dezynfekcji i zobaczymy.
Poniekąd a'propos - Anko - jak tam angielski hydraulik? Masz wodę?
Axa, Ollena - śliczne macie te dziewczynki, ciasteczka małe do schrupania!!!
Majuska - ech, no przykre to. Kłótnie o kasę są wyjątkowo niesympatyczne i destrukcyjne.
Andzike - prawda, że od razu lepiej? Ja się napawam słońcem i wiosną, Maksio śpi w ogrodzie, ptaszki ćwierkają, ciepło i pięknie i chyba sobie zrobię druga kawę. Szkoda takiego pięknego dnia na pracę. Sadzimy groszek.
Kłaczku - dobrze, że masz koty a nie psy - u nas jak tak wieje to jeszcze zwierzęty szaleją, psy wilkołaczą i mordy drą i już w ogóle nikt nie śpi. Maks skądinąd zasnął wczoraj i po godzinie obudził się w świetnym humorze, przeszkadzając nam w oglądaniu Pulp Fiction - okazało się, że moja osobista matka nigdy tego nie widziała, więc musieliśmy ją doedukować.
Zoyka - powodzenia w poszukiwaniu spacerówki!