reklama

Ciąża po 40

Basiu zarechotałam w głos. Ja na swojego Roberta mówię "szanowny małżonek" albo "kolega mąż", zatem określenie "akceptacja kolegi męża" dotyczyła zgody Roberta na imiona dla Malucha :)

U mnie wychodzi się na dwór, kładzie kafelki i zajada bułki zamiast szneków :-) Co region to obyczaj :)

Kłaczek wspólczuję szafirku, lubię niebieski ale tylko w formie dżinsów a szafirowe wykładziny muszą wyglądać upiornie :) Strasznie chciałam kota w domu, ale Filip ma alergię a piesio lubi się bawić ze wszystkim co ucieka i szczególnie upodobał sobie gonitwę za okolicznymi kotkami. Posiadanie zatem kotka mogłoby się zakończyć szybkim pożeganiem na wieki, bo piesio łapie w zęby i tarmosi radośnie każde ruszające się zwierzątko. Przy czym nie ma na myśli mordu ale zabawę. Pobawił się tak z kilkoma kurami i przed sąsiadami chowamy zwłoki.
 
reklama
Ups... Aniu, teraz ja zarechotałam... Nieporozumienie, sorki:-) A u mnie na pole się wychodzi, ale bułki też jemy ;)
Anula, nie martw się anemią, ja też miałam i szybko się poprawiło ;) To się zdarza :) A co do opuchlizny - wyklucz nadciśnienie i białkomocz, ewentualnie jeszcze zapytaj gina a jak to nic groźnego to dużo odpoczywaj z podniesionymi nogami, dość wysoko, spróbuj, mi to pomaga. A Ty zdaje mi się następna po mnie jesteś w kolejce ;)
Kłaczku a u moich rodziców, jeszcze jak z nimi mieszkałam - od dawna zawsze był i jest pies i wprawdzie brody nigdzie nie rosły ale za to koty po kątach latały i latają - czyli psie kłaki z kurzem. Co się posprzatało, to nowe się kluły ;)

Właśnie zrobiłam malinowe tiramisu dla menża, bo on przy tej mojej cukrzycy okropnie poszkodowany jest - nic słodkiego nie robię ;) I będzie sobie zajadał malinowe tiramisu, a ja będę zajadać malinki z jogurtem :)
 
Przyszly wyniki testu PAPPA! 1:8300. Do tego komentarz: "We are pleased to inform you that your test has shown your baby is NOT IN THY INCREASED RISK group for Down's syndrome and NO further tests for Down's syndrome are recommended for this pregnancy."
Yuuupiii!
 
Cześć dziewuszki!!

Gratulacje kłaczku!!! Super wieści!!! anka_d u Ciebie tak samo będzie, zobaczysz!!!
Basiu ale Ty dobra żoneczka jesteś, tak dogadzasz swojemu mężusiowi, sama nie mogąc się delektować słodkościami, mam nadzieję,że on to docenia :)))))
Ja mam na półtorej dnia swojego małżonka, wczoraj wieczorem przyjechał, ale już jutro w południe znowu wyjeżdża na tydzień, na szczęście to już ostatni tydzień, potem już raczej będzie w domku, troche się załamał moja kondycją, bo ledwie zipię w te upały i co ciekawe odzyskał zainteresowanie figlami z żoną :))) ...oczywiście teraz jak ja ledwo sapię i czuję się jak wielorybico-hipopotamico- słonica :)))) Też sporo mi nogi puchną, nie włożę już na nie nic oprócz klapek...myślę, że to puchnięcie spowodowane jest jednak upałami teraz..no i w nocy tragedia ze spaniem, duchota, wycieczki do kibelka i gryzące komary:no:
Ja od zawsze na blokowisku i od paru lat z mocnymi dążeniami do własnego domu i kawałka ogródka, myślę, że na przyszłe lato wreszcie sie to marzenie spełni...duszę sie już na tym naszym blokowisku strasznie, zazdroszczę strasznie tym co już mają swój kawałek ziemi:-(
 
Ale te nocne wycieczki to jednak mają (przynajmniej w moim przypadku) pozytywny aspekt. Mianowicie, kiedy po trzech godzinach snu ledwie się zwlekam z łóżka (bolący kręgosłup i kłujące podeszwy stóp) to tak sobie myślę, że gdybym całą noc przespała bez ruchu, to rano jakiś dźwig byłby potrzebny :-D bo pewnie nie byłabym w stanie się ruszyć ;)
A monż docenia, docenia :) on jest słodkolubny, ja ze słodyczy na szczęście najbardziej śledzie lubię, chociaż czasem zajadam ciasteczko czy jakiś deser oczywiście (no teraz na razie nie) więc mi nie przeszkadza ;)

Edit: A dla swoich panów i tak jesteśmy atrakcyjne - pomimo tych... no powiedzmy większych niż zwykle gabarytów :)
 
:-):-):-)KŁACZEK:-):-):-) GRATULACJE:-):-):-)

Panom zawsze figle w glowie nie wtedy kiedy potrzeba, chociaż mój z lubością ogląda powiększone plucka, których i tak zawsze miałam w nadmiarze. Na szczęscie jest tak skonany pracą wieczorami, że pada spać od razu i nie ma sił na nic. Nie wyobrażam sobie figli między jednymi mdłosciami a drugimi :-D Zatem szanowny cierpi we śnie i potem mi opowiada jaka to sexi laska przyszła do niego w nocy.:) Nie pozostaje nic innego jak pokazać język i przygotować poranną kawę dla zatarcia wspomnień o sennej panience:-D
Zeszłam z podwórka, bo ukrop leje się z nieba. Psina ziapie w korytarzu czekając na swojego pana, ja zipię na kanapie czytając książkę i dochodzę do wniosku, że zycie jest śliczne w sobotnie popołudnie. A jutro idziemy do pobliskiego lasu na grzyby!
 
A mój P mnie oszczędza ;) Ze względu na dolegliwości bólowe czasem zadowala się patrzeniem i przytuleniem :) Doceniam, bo ja czasem jestem po prostu zbyt zmęczona na figle :)
A teraz leżę, okna pozamykane, wentylator pracuje pełną parą, nawet znośnie jest, odpoczywam nogi i oglądam Columbo, a na patelni odgrzewa się obiadek. A po południu do IKEI się wybieramy, zakupić komodę i witrynkę.
 
Jezukolczasty... Anka_d, co Ty za psa masz?:szok: U nas - owszem - Shadow (mix ON i collie) przynosil w pysku Szuje jak wolana nie sluchala, ale on to robil wylacznie w celach wychowawczych. To ze kocina potem przez pol godziny otrzepywala sie z obrzydzeniem to insza inszosc, po drodze troche ja zwykle wyglamal, ale nie mietoszoc, tylko po prostu slinotok mial noszac kota w pysku. Nie zmienia to faktu ze kotka frywolna, nie szanowala za grosz psiego spokoju i wciaz napadala na jego ogon, nos czy uszy, tak ze godna drzemka nie wchodzila w gre. Podobnie jak spokojny posilek - durne kocie kradlo mu chrupki z miski, a ze byly za duze na drobny, koci pyszczek, wynosila jedna i wracala po wiecej, a psiun apetytem obdarzony wilczym z zalem patrzyl jak mu uprowadza kolejne kaski. Anka, Twoje wyniki beda w tych samych, jak nie lepszych okolicach. Spokojnie czekamy. Bedzie zdrowe, silne dzieciatko, maly kopaczek, potem krzykacz, w koncu dyktator.
Barbara, bo jak sie ma zwierza w domu to koty po katach sa obowiazkowe. Przy tych moich oszczymurach, to podejrzewam ze kocie klaki sa nawet w jajku nim je otworze. Bo w puszce konserwowego groszku sa na bank!
Ocipnelam ze szczescia po tych wynikach. Spodziewalam sie ze bedzie gorzej bo moj wiek + moja (nad)waga, to czynniki zwiekszajace ryzyko, a tu prosze. Podobno najczesciej wychodzi w przedziale od 1:8000 do 1:12 000, czyli jak zwykle jestem poniezj sredniej krajowej, ale skoro za pozytywny uwaza sie 1:300, to ja i tak jestem happy. Rajmund tez. Obudzilam, pokazalam, a on taki... taki jasny sie zrobil. Morda moja szczesliwa. Tez sie bal, tylko jak to facet, nie mowil glosno.
Atrakcyjne dla swoich panow... Hmm... Ja sie zastanawiam czy ja ciagle nie powinnam byc w ciazy. Przeciez to moje malzysko to patrzy na ten brzuch jak stworca na swe dzielo - dumny i zachwycony. Ile razy ja juz slyszalam ze bulwa coraz wieksza, albo ze mi rosnie ta bulwa i coraz bardziej wystaje? No, jak ona tak z dnia na dzien rosnie ze az chlopina co dzien na nowo ja odkrywa...:-D Co do snow... Hmmm... Jak ostatnio opowiedzialam chlopu memu co mi sie snilo, to musialam szybko spieprzac kawe robic.:-D Ew. laski co by go mogly we snie nawiedzic to byl drobny pryszczyk w porownaniu z moja projekcja.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry