kłaczek
Fanka BB :)
Misia, moj najstarszy tak dyndal na cycku non stop. Jak zrobil pol godziny przerwy to bylo super, a w nocy traktowal cycka jak smoczek. No i spalismy sobie razem - on podpiety, ja z glowa na rece podparta, albo i w sciane wbita... Z tym ze na wadze szedl jak czolg, skubaniec - bylo widac ze dba o miche.
A w temacie zwierzat to Wam opowiem numer z wczorajszego wieczoru. Dla przyblizenia - Hino to kotka u mnie od 2 lat z hakiem, ogolnie ok. 4 letnia, z interwencji, tzn, odebrana poprzedniej wlascicielce bo ta sie nad nia znecala. Kota byla bita, przez ponad rok pracowalam nad nia zeby dala sie poglaskac i nie dostawala histerii na widok mopa lub wzietego do reki buta. Jest ostatnio nawet bezczelna, czyli norma. Wczoraj, poznym juz wieczorem, siedzialam jeszcze przy kompie, kiedy Hino zbiegla z gory z alarmem. Ona w ogole gadatliwa jest, ale to byly krotkie, natarczywe miaukniecia, jedno po drugim non stop + krecenie sie niemal wokol wlasnego tylka - do mnie i na schody, do mnie i na schody. Ewidentnie cos chciala pokazac. Poszlam za nia i na gorze poczulam leciutki swad spalenizny. Jakby ktos palil smieci? Taki mieszany dym z drewna, z plastikiem... Zawolalam mlodego (sypialnia z tylu domu) czy czuje, powiedzial ze odrobinke cos zalatuje. W pokoiku dziecinnym mamy otwarte okno, bo tam Klaczek urzadzil sobie awaryjny szczalnik i suszy sie wykladzina - czuc bylo mocno dym, a z okna zobaczylam blyski niebieskich "kogutow". Wiec dluga z domu, bo to gdzies z tylu naszego domu, ale okazalo sie ze pali sie jakas szopa, po drugiej stronie Fox Street. My mieszkamy prawie na rogu Elizabeth i Fox, za naszym domem jest drozka, ktora przecina Fox biegnac rozwnolegle do Elizabeth i to przy tej drozce, wiec nim zupelnie nie zagrazalo.Kot uprzedzil nas o pozarze??
A w temacie zwierzat to Wam opowiem numer z wczorajszego wieczoru. Dla przyblizenia - Hino to kotka u mnie od 2 lat z hakiem, ogolnie ok. 4 letnia, z interwencji, tzn, odebrana poprzedniej wlascicielce bo ta sie nad nia znecala. Kota byla bita, przez ponad rok pracowalam nad nia zeby dala sie poglaskac i nie dostawala histerii na widok mopa lub wzietego do reki buta. Jest ostatnio nawet bezczelna, czyli norma. Wczoraj, poznym juz wieczorem, siedzialam jeszcze przy kompie, kiedy Hino zbiegla z gory z alarmem. Ona w ogole gadatliwa jest, ale to byly krotkie, natarczywe miaukniecia, jedno po drugim non stop + krecenie sie niemal wokol wlasnego tylka - do mnie i na schody, do mnie i na schody. Ewidentnie cos chciala pokazac. Poszlam za nia i na gorze poczulam leciutki swad spalenizny. Jakby ktos palil smieci? Taki mieszany dym z drewna, z plastikiem... Zawolalam mlodego (sypialnia z tylu domu) czy czuje, powiedzial ze odrobinke cos zalatuje. W pokoiku dziecinnym mamy otwarte okno, bo tam Klaczek urzadzil sobie awaryjny szczalnik i suszy sie wykladzina - czuc bylo mocno dym, a z okna zobaczylam blyski niebieskich "kogutow". Wiec dluga z domu, bo to gdzies z tylu naszego domu, ale okazalo sie ze pali sie jakas szopa, po drugiej stronie Fox Street. My mieszkamy prawie na rogu Elizabeth i Fox, za naszym domem jest drozka, ktora przecina Fox biegnac rozwnolegle do Elizabeth i to przy tej drozce, wiec nim zupelnie nie zagrazalo.Kot uprzedzil nas o pozarze??

Toż ja na początku nie nosiłam nawet najlżejszych zakupów, wprawdzie trochę krwawiłam, ale komodę? Kochana, uważaj na siebie, proszę.
Może trafisz coś jeszcze lepszego i tańszego? W sumie jest 17 stron do przejrzenia, ja ambitnie doszłam do 11 i zrezygnowałam, widziałam też tanie używane ale nie wiem czy to dobry pomysł.