reklama

Ciąża po 40

Ewa moja mama to robi takie pikle że cały rok jemy! słoik na raz!
a ta suszarka to fajna jest bo ja nie mam, przydaje się, czasu zaoszczędzę? czy trochę bajer taki?
Basiu wyniki odbieram w komplecie w piątek bo czekam jeszcze na przeciwciała z konfliktu a to trwa trzy dni:) i tego samego dnia do gin:) to ją tam przeegzaminuję z wszystkiego:-D a Karolina, Wiktoria - brzmi,ale wiesz że Jula do samego porodu byłe Marcelina i jak ją zobaczyłam to mi za nic nie pasowało:-D i T też mówił że to NIE JEST Marcelina po prostu nie zapasowało imię do jej urody no i Jula była szybko:):szok:
moja starsza córa na "zielonej szkole", kontaktu z nią ni mom - pewnie pali i pije może.....trochę:zawstydzona/y:
a u młodszej dzisiaj na wywiadówce byłam IV klasa a to już poważna sprawa:) a dla takich maluchów jeszcze to duuuuża zmiana, moja Jula trochę przeżywa.....i właśnie wróciłyśmy....
T w pracy oczywiście jeszcze więc zabieram się za szybki obiadek - obgotuję marchewkę, fasolkę, kalafior i fru na jeden talerz z tartą bułeczką...
 
reklama
Gosia wynikami koniecznie się pochwal, jakoś niecierpliwie poczekamy do piątku:)
Ewa nie mam przepisu na pikle, bo w domu ich nie lubimy ale jak chcesz mogę podać Ci boski na ogórki konserwowe i sałatkę ogórkową. A zamiast grzybków możesz sama zrobić pieczarki w occie, są równie dobre i na pewno je macie w sprzedaży:)
Rob mi wczoraj wymyślił Karolinkę, ale się zbuntowałam bo chcę Emilkę i teraz będzie wojna na całego:tak: Ciekawe do jakich wniosków dojdziemy, na szczęście dla chłopaka mamy wspólne zdanie z imieniem.
 
Ewuś, też bym nie ryzykowała nieznanym grzybami. Przepisów pełno jest w necie, niby można próbować, ale lepiej dostać od kogoś kogo znasz, bo wtedy wiadomo, że przepis sprawdzony, a nigdy jednego słoiczka się nie robi tylko kilka, więc szkoda pracy.
A pralkę i suszarkę pewnie jednak zwróciliście nie układając barw narodowych?;-):-D
Gosia to ja mocno do piątku trzymam kciuki, bo ta cukrzyca to nic przyjemnego :(
Ty zaraz najgorsze masz w głowie - gdybyś miała kontakt z córką to nie zapaliłaby papierosa? A w ogóle, to przecież ją wychowujesz i na pewno jest rozsądną dziewczyną. I mam nadzieję, że moja córa będzie jednak wyglądać na Karolinkę bo już sił mi brak do wymyślania imion :)
Warzywa z bułeczką, mmm.... tęsknię za tym, bo bułkę tartą czy na kotlecie czy na warzywach diabetolog odradzał :(
Aniu, co Ty chcesz od Karolinki?;-):-) Żartuję, ale ja musiałam iść na kompromis, bo ja najbardziej Zuzię jednak bym chciała, ale P kręcił nosem a Karolinka podoba się nam obojgu.
 
Oj tam Basiu:) nic nie chcę od Karolinki, ale jakoś mi to nie pasuje z naszym nazwiskiem. Będzie się gryzło i już:-) Zresztą Filip miał być Michał i jak zobaczyłam te oczka błyszczące diablikami to od razu wiedziałam, że wybrane imię nie pasuje i tak został Filip Michał :) Imię musi pasować do osobowości a że ta moja pociecha to istny szatan.... to pewnie Maluch też musi mieć imię diablątka bo ja nic innego nie widzę jak tylko to, że urodzi się mały upiorek:-) płci obojętnie jakiej...
 
Basiu zobaczysz jak szybko czas leci i Ty będziesz miała tego typu zmartwionka - ja sama zaczęłam takie próby w liceum ale udaję elegancko że święta jestem i byłam:confused: boszszs jaka obłuda ze strony rodziców:-p mam nadzieję że mnie nie "zawezwą" do szkoły po jej powrocie:no::-)
i dzięki za kciuki....bezcenne:-):-)
Aniu a Ty korzystaj z tych warzyw ile wlezie teraz....a co do imienia dla dziewczynki to ja się z moim nie targowałam ....przecież to"córeczki tatuśka" i on często miał ostatnie słowo:) niech chłop ma....
 
Gosia - a moze masz przepis na te pikle? Ja moge ocet szklankami pic, im kwasniejsze tym lepsze, wiec takie pikle to byly moje ulubione, a tutaj nic nawet podobnego nie ma.
A co do suszarki, to i owszem, fajna, bo nie musisz wszystkiego prasowac. W Polsce pamietam ze reczniki prasowalam zeby je "zmiekczyc" bo strasznie sztywne byly jak na sznurku wyschly. No i nie trzeba rozwieszac i potem zbierac. Ale z drugiej strony, to te suszarki chyba troche niszcza ubrania, ja swoich rzeczy so maja spandex albo inny elastik, jak staniki czy legginsy czy nawet fajne koszulki to nie wkladam, bo wysokie temperatury niszcza wlokna. Dzinsow tez nie wkladam, bo nie lubie flakowatych a z suszarki wszystko wychodzi takie miekkie.

Aniu - moja mama wlasnie kiedys probowala z pieczarkami, i to jednak nie to co lesne grzyby.

Basiu - no wlasnie zwrocilismy, bo moj maz sie wsciekl na cala firme i teraz kupujemy od kogo innego. Paranoja jakas, ja po prostu chce pranie zrobic, chyba go zmusze zeby stare zamontowal nim te nowe przywioza.

A mi mama dzisiaj w prezencie zrobila golabki, i to takie "dla bogatych", samo mieso w srodku :-). Juz sie nie moge doczekac obiadu, tluczone ziemniaki i golabki w sosie pomidorowym, mniam!
 
Aniu, mi z naszym nazwiskiem Klaudia nie pasowała, a Karolinka pasuje :) I oby, jak już mówiłam, okazała się rzeczywiście Karolinką :)
Gosiu, nie zawezwą, bo i po co? Dobrze będzie, zobaczysz :)
Ewuś, w sumie ja też nie lubię mieć stert prania, może chociaż samą pralkę Ci mąż zamontuje, wyschnie jeden raz samo, ale przynajmniej nie będzie się wysypywać z pojemnika na brudną bieliznę ;)
Ja z rana jutro na ktg jadę, zobaczymy co mi powiedzą i ile czasu tam posiedzę... Bo kurczę do szpitala sporo babeczek chodzi na ktg, a tylko dwa aparaty mają. No nic, jak przyjadę to zdam relację :)

A tymczasem kolorowych snów :)
 
obiecałam sobie że pójde wcześniej spać - ale jakoś mi się nie chce no i ... przypomniałam sobie że ja chciałam żeby Mlody miał na imię Michał ... więc zrobiłam swemu m. awanturę że nie miałam nic do powiedzenie nt. imion ...
mam zły dzień - kolejny zresztą - i to przez to ... :-(
 
Cześć porankowo:)
Ewa w Polsce jest zdecydowanie lepiej z tymi pralkami:) kupujesz co chcesz i tego samego dnia lub następnego masz już w domu bez żadnej łaski. Tydzień czekania to naprawdę dośc długo a brudy narastają w koszu. Ja się zastanawiam nad suszarką, bo jak Maluch się urodzi to będzie kłopot z suszeniem prania. Teraz mogę wieszać na dworze, ale w kwietniu będzie zimno a w domu nie ma tyle miejsca żeby zrobić suszarnię i kaloryferów w końcu braknie:)
Wczoraj zdecydowałam się jednak na innego lekarza i odwołałam wizytę. Jakoś mi ten gin nie leży a ponieważ i tak będę rodzić w Opolu, w szpitalu który znam, to zapisałam się na przyszły tydzień do lekarki, która pomogła mi w kwietniu urodzić Mateuszka i mam do niej zaufanie. Poza tym to ciepła i serdeczna kobieta i pamięta mnie dość dobrze i moje kłopoty. Tym bardziej, że w Opolu mają od razu genetyka i pracownię badań prenatalnych i bez łaski i szukania zrobię wszystko w jednym miejscu. Do Wrocławia jeżdżę 45 km a tutaj mam 53 więc różnica żadna w odległości a szpital ten mogę polecić każdemu. Po prostu rewelacja jeżeli chodzi o pielęgniarki, lekarzy i wyposażenie w najnowocześniejszy sprzęt i aparaturę:)
 
reklama
Dziewczyny strasznie wczoraj natłukłyście postów:szok::-)
Ja wczoraj po powrocie padłam, leżałam i odpoczywałam i nastrój miałam do niczego, ale dzis juz lepiej, rzeczywiście śliczna pogoda wczoraj w Krakowie była i trasa całkiem całkiem nam poszła. Dzisiaj z kolei wziełam się za "odgruzowanie" mieszkania, bo trochę się ostatnio obijałam, ale na jak długo mi straczy sił:-(
U nas nadal bardzo ciepło, deszczu ani kropelki, a ja mam ochotę na jakieś grzybki się właśnie wybrać, ale podejrzewam, że nie ma bo strasznie sucho jest:cool:
Znowu śnił mi sie poród i znowu był bardzo lajtowy i swoja dzidzie w objęciach trzymałam, ale fajnie. Ostatnio moja malutka sie tak fajnie rozpycha, że moge wyczuć przez skórę kolanka, i stópki, juz nie mma miejsca na fikanie koziołków :)) A na poniedziałkowej wizycie się ważyłam i znowu fajnie bo przez miesiąc niecałe kilo mi przybyło czyli w całej ciązy nawet jeszcze pełnej dychy nie przytyłam, no ale jeszcze 2 miesiące zostały;-)
Miłego dzionka dziewczyny!!
Ewuś ja co prawda mam pralkę, ale też ogromną stertę prania i nie mogę się zebrać ;-):-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry