Gosia, BARDZO fajny nabytek. Serio serio.
Misia, ale on sobie tylkio kweka, prawda? Nie ryczy? To nie masz czym sie przejmowac. A kichac tez ma prawo.
Barbara, po mojemu wcale sie nie musi. To sa MOZLIWOSCI, a nie KONIECZNOSCI. Faktem jest ze jest tych mozliwosci zatrzesienie... Ot, daleko szukac, "za moich czasow" co najwyzej mozna bylo zapodac dziecku do wozka grzechotke na gumce, a teraz... Kupilam taki smieszny palak z wiszacymi zabawkami, doczepiany do wozka, sa wentylatorki na baterie, odstraszacze komarow, o parasolkach nie wspomne bo to przeciez juz zabytek. Ilosc gadzetow jakie mozna nabyc do pielegnacji, zabawy, transportu dziecka jest niesamowita i przyznam sie, ze chwilami sie w tym gubie. Dawniej walnelo sie na podloge zlozona koldre i koc i dzieciak sobie pelzal. Teraz sa specjalne maty z palakami, dyndadlami i ew. pozytywka. Prymitywne chodziki ustapily miejsca prawdziwym fortecom uzbrojonym w rozmaite zabawki, przyciski, pokretla, absorbujace ksztaltem, kolorem i dzwiekiem. Jakies "balkoniki" kolorowe ulatwiajace (lub majace ulatwiac) nauke chodzenia... Wszelkiego rodzaju pojazdy dla maluchow od rowerkow z opcja pchania przez rodzica, po akumulatorowe "motocykle"... Przewijaki, komody kapielowe... Kurcze, dla mnie mokre chusteczki byly nowoscia! Idzie zglupiec, ale trzeba sie powaznie zastanowic co jest potrzebne, a co jest tylko "wodotryskiem" i w tej calej ofercie po prostu wybrac swoja drozke.