reklama

Ciąża po 40

Dzięki dziewczyny :)
FraniowaMamo to raczej nie zdolności tylko umiejętności ale tak czy inaczej potrafię dziergać, choć idzie mi to w ślimaczym tempie :)
Alamiqa, kochanie trzymaj się, wiem, że Ci trudno. Ale przeszłości nie zmienimy, musisz się trzymać. Głowa do góry kochana.
 
reklama
Nie Ewa, to kwestia ogolnej mietkosci. Z tym ze rozrozniam rozpieszczanie od rozpuszczania i tego drugiego raczej sie nie dopuszczam.
wink2.gif

Barbara, kiecojka sliczna! Giety bujaczek?? Pyszotka - klasyka w miniaturze zawsze jest slodka.
Alamiqa, tez mam dzis kiepski dzien. Raz ze "chodzi za mna" koszmarny sen tej nocy, w ktorym rodzilam nasze dziecko juz teraz, ze swiadomoscia ze ono nie ma szans przezyc, ze jest za wczesnie, dwa ze... Dluzsza historia... Mamy tu znajomych. Fajni ludzie. Nie mowie "przyjaciol" bo u mnie to slowo zastrzezone dla naprawde bliskich ludzi, ale S. i B. to wiecej niz po prostu znajomi. Oboje z jezykiem w plecy, wiec w razie czego pomaga im moj mlody. No i w ub. srode. B. prosila mlodego, zeby pomogl jej zglosic zaginiecie jej brata, ktory w poniedzialek wyszedl z domu do pracy i tyle go bylo. Jego partnerka jakos sie nie spieszyla ze zgloszeniem, mimo ze on nie wzial ani dokumentow, ani nawet telefonu. Policja znalazla go w godzine - w szpitalnej kostnicy. Jakies dzieciaki znalazly go we wtorek na cmentarzu, powieszonego. Wg. koronera to samobojstwo. Do dzis nie wiedzialam nawet, ze ja go znalam... Nie kojarzylam. Latem, przez kilka dni opiekowalam sie jego coreczka, zajedwabista pieciolatka - wypadla im jakas sytuacja podbramkowa, B. dala im moj namiar, zadzwonili... Urzekl mnie wtedy wielki, brzydki facet z bokserskim nosem (byly piesciarz), z niezdarna troska opiekujacy sie mala lalka, wkladajacy jej niezgrabnie rajtuzki, zachowujacy sie jakby ta mala blond lala wypelniala mu swiat po horyzont. Bylo w tym cos pieknego i wzruszajacego - kontakt jaki mieli ze soba ojciec i corka byl po prostu walacy po oczach swoim pieknem. A dzis dowiedzialam sie ze... Mial problemy w domu, nie wytrzymal, uciekl w droge bez powrotu. Jest mi tak cholernie, cholernie smutno...
 
Dzięki Kłaczku :)
A takie wieści zawsze przygnębiają - zwłaszcza, jeżeli facet zapadł Ci w pamięć w tak wzruszającej sytuacji, niby nie znałaś go dobrze, praktycznie prawie wcale, ale patrząc na niego widziałaś, że jest dobrym człowiekiem i cudownym tatą. I niby twardziel - bokser przecież - a złamał się pod ciężarem życia... Współczuję...
 
Barbara, bo ci bokserzy, wielcy faceci, wojownicy... Oni nie sa tak naprawde twardzi - oni wypalaja sie na ringu, poza ktorym najczesciej sa po prostu wrazliwymi ludzmi, czasem duzymi dziecmi, czasem z problemami psychicznymi. Daleko nie szukac "Diablo" Wlodarczyk przeciez wyladowal w psychiatryku po probie samobojczej spowodowanej problemami malzenskimi.
 
Heja, heja!
Tak od wczoraj mówi moja Córcia, to i ja podłapałam.
Kłaczek, strasznie przykra historia. Człowiek musiał być totalnie załamany, biedna rodzina. Ja też dwa tygodnie temu, bedąc z Małą w szpitalu dowiedziałam się o wypadku mojej ukochanej uczennicy. Dziewczyna wjechała pod tira wracając z Poznania. Zginęła na miejscu. Miała niecałe 24 lata i za cztery dni miała wziąć ślub. Śliczna, mądra, utalentowana. Uczyłam Ją dwanaście lat i traktowałam jak Córkę. Nawet na pogrzeb nie mogłam iść. Ech, życie, żebyś ty d...ę miało!
Dobra, koniec smutków, bo słyszę "heja" z drugiego pokoju.
Dobrego dnia!
 
Kłaczku ciężki temat....trzymaj się!!
Basiu prześliczna ta sukieneczka, niewątpliwym plusem przyjścia na świat córuni jest możliwość strojenia jej w te wszyskie kiecki, kokardy, falbany.. :)) Faktycznie jechaliśmy w sobotę autostradą, do Ikei zawsze autostradą, a jak raczej do miasta to przez Niepołomice i Hutę jeżdżę. Faktycznie zwróciłam uwagę, że spora grupa rodziców z dziećmi korzysta z tych zabawowych urządzeń, ale co dokładnie tam jest to nie wiem....podobno i u nas w Rzeszowie ma niebawem Ikea powstać to będę miała tą "bawialnię" na miejscu :))))
Ja już wyszłam z przeziębienia ale tymczasem mojego chłopa położyło, no a wyobrażacie sobie jak to wygląda jak chłop ma katar i pokasłuje:no:...jest cieżko obłożnie chory:sorry2:
Wczoraj bylismy jeszcze resztka jego sił ;) na szkole rodzenia i dzielnie uczył sie kąpać, ma zapowiedziane, że to on będzie za to odpowiedzialny, więc się zaangażował w naukę, nawet sobie dobrze radził :)))))
Wózek mi wczoraj przyjechał wraz z fotelikiem samochodowym, więc troszkę się tym pobawiłam :))) Fajna fura, oczywiście wiem, że wszystko wyjdzie w użytkowaniu, ale póki co jestem zadowolona z zakupu, Śruba również, całe popołudnie spała w śpiworku na nóżki od spacerówki :))))
No to heja!!! :)))
 
Ja za chwilkę będę kawusię robić :) Dzieńdoberek dziewczyny :)
Alamiqa, bardzo mi przykro - życie nas nie oszczędza jeżeli chodzi o takie straszne historie, które dotyczą nas w mniejszym czy większym stopniu.
Majuska - to jak autostrada krzyżuje się z Zakopianką -autostrada pod spodem - to stamtąd do mnie to już rzut beretem - bo jak wyjdę na łąki za osiedlem to autostradę widzę :) A mój P raczej nie choruje, za to tata... najmniejszy katar leczy w łóżku a jak mu przejdzie to cieszy się, że wyleczył - bo on wszelkie katary leczy twardo - jakby to coś mogło pomóc:-D Ale niech się cieszy, co mu będę żałować :)
Ja na razie w domu mam tylko fotelik do wózka, żeby było w czym małą przywieźć ze szpitala, a wózek przyjedzie jak będzie potrzebny, póki co leżakuje w garażu u taty :) A jak źwierzątko zadowolone z wózka to możesz uznać, że testy wyszły pomyślnie :)

Miłęgo dnia wszystkim :)
 
Heja, heja!
Ech, życie, żebyś ty d...ę miało!
Absolutnie boski tekst!:-D
Wiesz, rodzina to tak troche ma roznie. Partnerka? Ona od jakiegos czasu ma na boku Kurda i to o to glownie poszlo bo straszyla J. ze dziecko wywiezie, ze nie bedzie malej widzial itd. Matka, siostry... Makabra. I samego dziecka mi cholernie zal bo to juz na tyle duze zebypamietac, wiedziec, a za male zeby wszystko zrozumiec. Jej wiez z ojcem byla cholernie mocna.
Majuska, ze sie tak wyraze, puszczac sie nie bede, (;-)) ale ciezko mi - po prostu smutno jak diabli.

Zeby bylo fajnie, Rajmund wrocil wczoraj z pracy po poludniu zamiast wieczorem i od drzwi poprosil o wziecie plecaka. Polcial mu znow kregoslup. Kiedys, dawno temu, mial uraz w odcinku krzyzowym i ma niezrosnietego krega - od czasu do czasu tam sie cos dzieje, od 4 lat byl spokoj ale widocznie 4 lata to za dlugo i chlopa mi polamalo. Trzeba do lekarza, choc i tak nic madrego nie powiedza - zwolnienie do pracy jest potrzebne.
 
Wiem kłaczku wiem.....po prostu nam w ciąży te przygnębienia niepotrzebne, jednak trudno ich uniknąć, sama ostatnio na pogrzebie zmarłej na raka koleżanki byłam, więc wiem jak potrafi byc przykro pomimo, że te nieszczęścia nie bezpośrednio nas dotykają:-( a zwłaszcza jak w tym jeszcze dzieci uczestniczą:no:
 
reklama
Dzień dobry,
wczoraj był chyba jakiś kiepski dzień, bo też przeleżałam go na kanapie gapiąc się w sufit bezmyślnie i myśląc o różnych smutkach. To chyba jesień i jej zgubny wpływ na organizm, gdy wszystkie burki wyłażą z budy i szczekają.
Jestem po pierwszych badaniach i jutro wyniki, najbardziej martwię się o cukier bo poprzednio miałam za wysoki. Zobaczymy co wyjdzie teraz.
Chłopisko przykłada mi ręce do brzucha i strasznie jest oburzony, że nie czuje malutkich kopniaczków. Tłumaczenie, że jest ciut za wcześnie nie trafia bo on chce poczuć swojego małego Wiewiórka:) Na mnie mówi "wiewiór" więc maleństwo jest małym wiewiórkiem:) a ja się śmieję że jestem wash and go - dwa w jednym.
Może dziś będzie lepszy dzień?
Basiu zazdroszczę umiejętności, sliczności!
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry