reklama

Ciąża po 40

Zoyka mnie zapisała znajoma i nie żałuję wiem komu nie wpłacać i na kogo uważać bo jest naciągaczem lub pisze bzdury by np zwrócić na siebie uwagę.A do jakich Ty należysz?
 
reklama
Cześć
Wpadam na chwilę, póki licho śpi :-)
Andzike - horror! Biedaku, współczuję! Ale w sumie jakoś odzyskałam poczucie równowagi , jak przeczytałam że Kacper też potrafi. Ja myślałam, że on się wyłącznie uśmiecha.
Mój bachor jeszcze nie wymyślił symulowania wymiotów, oczekuję z drżeniem. Dziś na spacerze za to była mała afera - wózek w pionie źle, w poziomie źle, kaptur na łbie źle, kołderka źle... Wrzeszczał i się wił, a obok wił się Jego Wysokość, bo nadepnął na rzepy, więc walczyłam z bachorem, instruowałam wrzaskami Adama który tkwił oszołomiony na drugim końcu psiej smyczy ( " prawy tył... no mówię że prawa tylna łapa, nie ta prawa, druga prawa...) Bachorowi w końcu powiedziałam : cisza, bo odstawię cię z tym wózkiem w krzaki i ucieknę! I wyobraźcie sobie że zamilkł.
Potem była jeszcze dyskusja na temat śmieci... papierki i puszki na poboczu i wszelkie inne elementy które zdaniem Maksia należą do kategorii
" bałagan" są mi wskazywane, a wzrok i jęki dochodzące z wózka mają jednoznaczny przekaz: matka, posprzątaj to bo ja nie mogę na to patrzeć!
Naprawdę bym się bała o stan psychiczny tego dziecka, które rysuje nie tylko kółka ale i linie równoległe zaczynając od jednego końca, a po narysowaniu zatyka pisak i odkłada do kubełka, ale na szczęście dla równowagi potrafi znienacka wylać kubek mleka na stół i ciapać w tym łapą, przykleić ser od spodu do stołu i wyprodukować w łazience błoto sama nie wiem z czego.

Nie chce mi się dziś gotować, zabieram męża i dziecię do knajpy. A jutro wypróbuję wrzucony przez Misię przepis - wszelkie placki są u nas na topie!
 
Dziewczyny, czyli u Was też zaczyna się ten stan :-D konkretnie u Waszych dzieci :-D
Bunt dwulatka to pikuś przy tym, bo teraz małe potwory mają większą zdolność komunikacyjną :-D
 
Zaczyna sie, zaczyna.... u mnie objawy to pisk na wysokim C :no: Panienka staje, przekrzywia glowe i zaczyna uzywac strun glosowych. Wkurza mnie to a jednoczesnie dostaje ataku smiechu, bo taka przekrzywiona przypomina mi kure zezujaca jednym okiem na gliste w ziemi :-D ale glosik to ona ma.... uwierzcie :szok:
 
Misia może zastosuję taki sposób podczas robienia kucyków yorkom i szitsiakom :-D:-D

Andzike u nas tez czasem sa tego typu akcje.."miało być miło i przyjemnie, a wyszło jak zawsze":-D:-D przywykłam, ale rzeczywiście odmóżdża to strasznie, po takim dniu muszę sie domóżdżyć wieczornym browarkiem zwykle:tak::-D

Flo też proponowałam staremu dziś knajpę, ale ponoć łeb go napieprza ( mózg się rozrasta czy co:szok::-D ) i nie chciał, zrobiłam gar rizotto:sorry:
A wiesz Azula, że jakos tak nie zauważyłam u siebie potrzeby nienawidzenia kogoś:confused2:...nawet mój stosunek do byłego męża ostatnio się odmienił z obojetnego na pozytywny, zawsze jak przyjeżdża do PL to nas odwiedza z moja byłą teściową ( no niby do Kasi przyjeżdżają ), a przy okazji zawsze ma dla Packi stówkę:-D...oj no dobra ..czasem mnie jakiś York wkurzy i go przez chwile nienawidzę:rofl2:
 
Nie straszcie mnie, ja nadal wierzę, że to był jednorazowy wyskok, a nie żaden bunt :-) (jeszcze!:no:)
Flo - no bo on się głównie uśmiecha, więc wyobraź sobie jacy jesteśmy skołowani jak zachowuje się w ten sposób :-D

Dziś P. wpadł w szał porządkowania - rzadka mu się to zdarza, ale jak już zdarzy to leci konkretnie, zaczęło się od pudełka z herbatą, które zaatakowało go po otwarciu szafki, a skończyło na pomyciu wszystkiego, wyrzuceniu zbędnych rzeczy, poukładaniu wszystkiego w szafkach na nowo itp itd...:-D Mi też się udzieliło, więc zaczęłam robić porządki w papierach - wyniosłam na śmietnik dwa worki pełne starych rachunków i mnóstwa innych rzeczy, które leżały i zawalały miejsce w szufladach. Zadowolona jestem bardzo :-)
Kacper postanowił pomagać w porządkach i niestety nie obyło się bez ofiar:no: poślizgnął się biedaczyna na papierach i wyrżnął nosem o kant szuflady, trochę krwi się polało i będzie niezły ślad... :no: potem korzystając z chwili nieuwagi zabrał mi pronto do kurzu i psiknął sobie w policzek - na szczęście nie w oko, chociaż ryk był taki, że myślałam, że zaraz będziemy lecieć na ostry dyżur okulistyczny...

Za to po tych porządkach był tak zmęczony, ze padł spać bez dyskusji :-D a my się właśnie zastanawiamy skąd zamówić dzisiejszy obiad - bo zdecydowanie zasłużyliśmy na to, żeby go dziś nie robić :-D

misia - dzięki za przepis, ale ja zielony groszek uznaję tylko na świeżo, najlepiej prosto ze strączka :-) ale to dopiero za parę miesięcy...:sorry:
Zoyka - zapomniałam pogratulować konsekwencji :tak: z każdym dniem będzie lepiej :tak: a dziś, niech J. sobie wcześniej przyniesie bokserki :-)
 
Ostatnia edycja:
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry