To mnie
Majus uspokoiłaś, chociaż w sumie nie denerwuję się tak strasznie. No i z tym spieszeniem się, to póki co nie mam zamiaru. To prędzej mój tata - bo on ma "dyżury" - rodzice stosunkowo blisko mieszkają, tata nie pracuje i czeka na mój telefon, gdyby P nie było w domu (oczywiście w razie czego są taksówki

). No i od około 12 wrześnie tata wymyślił, że może on będzie do mnie przyjeżdżał o 6.30 rano, czyli wtedy kiedy P jedzie do pracy no i czekał do powrotu mojego P czyli do 18



Fajnie to sobie wymyślił - oboje byśmy oszaleli, bo on jest bardzo kochany, ale kiedy mieszkaliśmy razem to miałam z nim masę utarczek - jako dwa lwy

Na szczęście udało mi się go przekonać, że to nie jest najlepszy pomysł

A mama się śmiała, że ją do porodu wiózł autobusem, a u mnie chciał praktycznie zamieszkać
