reklama

Ciąża po 40

Dziewczyny ja niby wiem, że czas zleci... jak przyszłam na BB byłam w 6 tygodniu a teraz już 12. Mimo wszystko chciałabym żeby już był kwiecien:)
Basiu czytałam wyprawkę na stronie opolskiego szpitala i tam dokładnie jest napisane co potrzeba wziąć dla maluszka do szpitala. Wcale nie jest tego tak mało! Dla mamy też podany jest spis potrzebnych rzeczy. No i ja nie mam Ciebie na fb:( zaglądam tam co prawda rzadko, ale to brak motywacji, bo utrzymuję tylko kontakt z zagraniczną rodziną. Tak na marginesie odnośnie mojego chłopa: mamy 6 okien na parterze i 4 na strychu gdzie trzeba je myć z drabiny. W sam raz dla Ciebie:tak:
 
reklama
Anka zleci ci migiem ja też niedawno byłam najmłodsza a teraz już porodu się bojam:-) i tak sobie myślę że i do kwietnia bym pochodziła żeby nie rodzić tylko ( Basiu - nie czytaj:-D) a Basia to taka zorganizowana że jak sobie powie ze poród godzinkę bedzie trwał to się dłużej nie odważy trwać:)
buziaczki i kawę robię:)
 
Aniu, ja nie potrzebuję wiele dla siebie - kosmetyki (w tym to słynne szare mydło), bielizna i takie na po porodzie - wkładki , majtki poporodowe i tyle. Jak czegoś nie spakuję to mi P dowiezie.
Ależ ja mam ostatnio powodzenie z tymi oknami ;)
No proszę Majus, czyli ja nie taka luzaczka jak mi się wydawało ;) Bo moja bratowa torbę półtora miesiąca przed porodem (lekko przyspieszonym zresztą) miała spakowaną. I wiecznie mi się dopytywała czy ja już też jestem spakowana. A ja miałam listę - w razie czego P by mnie spakował przecież - czytać potrafi :) Aparat mam spakowany i dwa komplety baterii, o ładowarce nie pomyślałam, ale wrzucę, mała jest a może się przydać.
A co do znieczulenia - rozmawiałam z lekarką - można podać w każdej chwili, no chyba, że już będę rodzić. Zobaczę, jak będę znosić skurcze - jak poproszę to mi podadzą. I dzięki tej wiadomości jestem spokojniejsza :)

Oj, Gosiu, żeby tak było można... A co do zorganizowania to wręcz przeciwnie, ja jestem okropnie niezorganizowana i roztrzepana, tylko przy tym wszystkim raczej spokojna :)
 
Basiu tylko pamietaj, nie przeciągaj decyzji o wzięciu znieczulenia za długo, bo potem ci powiedza, że już jest za późno, tzn. nie opłaca się, tak przy rozwarciu na 3, max 4 palce trzeba prosić, a gdybyś miała możliwośc skorzstania na porodówce z wanny z ciepłą woda, lub chociaż ciepłego prysznica to polecam, ciepła woda rozluźnia i bardzo łagodzi ból przy skurczach, jak córę jechałam rodzić to sie nie spieszyłam do szpitala, dostałam skurczy, takich co 8 minut nie bardzo mocnych i stwierdziłam, że to jeszcze parę godzin zanim się rozkręci, więc z kanapkami wlazłam sobie do wanny z ciepłą wodą się zrelaksować przed trudami porodu, leżałam tam ze 2 godziny chyba, czułam, że brzuch twardniał, ale nie czułam kompletnie bólu, jak w końcu wyszłam z wody to ledwo sie zdołałam ubrać, tak się akcja rozkręciła, starego szybko obudziłam, do szpitala dotarłam już rozwarciem na cztery palce a po 2 godzinach byłam po porodzie :))
 
Basiu ale Ci dobrze. Ja szłam do tego spzitala jak na jakieś działania wojenne ... dla siebie torba łacznie z papierem toaletowym i ręcznikiem jednorazowym - jak się okazało dobrze zrobiłam bo w klo tylko raz trafiłąm na papier toaletowy ...
Młodego od razu przebrano w jego ubranka :-)
A mój m. już wyjechał - nie wiem jak przezyje noc. Najlepsze jest to że każdy chce mnie odwiedzać po południu - a ja mnie najbardziej noc przeraża :-(
 
Kłaczku chciałabym tak rodzić jak Ty Bąble, nawet pod groźba niedopakowania torby :)))))
Rzeczywiście bajer superowy !!!

Misia nie zamartwiaj sie na zapas, proszę Cię, dacie sobie radę z Młodym, no nie ma innej opcji;-)
 
Majuska, nie chcialabys. Bzdziagwa byla taka szybka. Chudy jak zobaczyl co sie dzieje, tak stanal w poprzek, zaparl sie i postanowil sie nie dac. 20 minut Brachta wspominam jak zly sen. Chcialo sie wyc i jedyna na czym sie koncentrowalam, to zeby nie wyc wlasnie i nie przec. Z reszta nic innego robic nie moglam.
 
Kłaczku, na mnie mój ukochany czasem mówi "Bżdziągwa":-D I lubię to bardzo :) A koszulka - faktycznie bajera. Choć dla mnie już za późno ;) Myślę, że u nas też coś takiego można zrobić, w tych punktach co to na kubkach i koszulkach drukują Ci jakie chcesz fotki.

Byłam w przychodni po receptę i w aptece po igły do insuliny, fajnie jest, ładna pogoda.

Misiu, ja mam sporą torbę, bo te wkłady czy podkłady poporodowe masę miejsca zajmują, mam też ręczniki jednorazowe do wycierania miejsc, gdzie mogłabym się spodziewać krwi. Ale tego ubędzie i do domu będzie pusto. Dla małej tylko na wyjście, więc wszystko spakowane w foteliku leży, i P przyniesie jak będziemy wychodzić. Dasz radę z Młodym, może poproś kogoś, żeby Cię właśnie wieczorem odwiedził, takim późniejszym, zawsze to raźniej będzie :)

Majus, przegięłaś z tą wanną - ja to chyba jedynie pod prysznic, bo z wanny nie mogę się wygramolić a wannę mamy sporą :) A co do znieczulenia, dzięki, gin mi też mówiła, że w ostatniej chwili nie dają.
 
reklama
Hej,
już parę razy próbuję napisać i zawsze coś mnie od kompa odciąga. Malutka dziś znowu dostała porządny wycisk. Mnie się serce kraje, jak patrzy z wyrzutem tymi swoimi czarnymi ślepkami: "Matka, czemu mnie nie ratujesz?" Ja wiem, że tak trzeba i wszystko dla Jej zdrowia, ale mimo wszystko płakać mi się chce. Załatwiłam jeszcze dwie sesje ćwiczeń prywatnie, więc będziemy jeździć codziennie, z wyjatkiem niedzieli. Na razie, bo wprzypadku ostrej zimy jakoś sobie tego nie wyobrażam.
Basiu, szkoda, że masz już tyle propozycji pracy przy oknach. U mnie też byś zarobiła;-)
Marzenka, jak się czuje Córka?
A Wy, Brzuchatki, jak się macie?
Pozdrawiam serdecznie i lecę do mojej dzielnej Niuni.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry