Almiqa, kochana, musisz wierzyc, ze będzie dobrze. Nie ma innej opcji. Oczywiście, ze czeka Was długa i zmudna droga, ale mojemu Frankowi tez nie dawali szans! Nie pozwolili mi zostawiac dla niego pokarmu, bo i tak nie przezyje a jak przezyje to bedzie rośliną, więc "po co sie będzie pani męczyć". Lekarze ***** wiedza. Tzn - sorry - wiedzą dużo. Czasem za dużo. patrzą w książki zbyt często, za to za rzadko na pacjenta. Ich opinie i wyroki często odbieraja matkom siłę i wolę walki a tak nie wolno! Nie wolno odbierac nadziei..
Tobie nie wolno tracic nadziei, bo jesli nie Ty, to kto uwierzy w małą?
Trzymaj się i nie poddawaj..
Dobrze ustawione leki i dobra rehabilitacja to podstawa.. Napisz do Fundacji Przyjaciółki, oni dosfinansowują turnusy w Neuronie. Zobaczysz ile tam sie nauczysz, zobaczysz jakie cuda tam terapeuci robią z dziećmi..
Jeśli bedziesz chciała, zawsze możesz do mnie napisac, pomoge Ci z chęcią w tej drodze formalno-papierkowej, bo poczatkowo cholernie trudno to wszystko objąć.
Odezwij się po lekarzu.