• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Ciąża po 40

Kłaczek słusznie sie obawiasz, wszelkie leki na sany zapalne, na stawy rąbią okrutnie żółądek ... ja miałm raz w życiu rzut reumatyczny, na pewnym etapie lkeczenia nie wiedziałam co mnie męczy bardziej: stawy czy leki na nie... miałam wszystkie skutni uboczne ... sorry krwawego stolca nie miałam :-D ale rzygałam jak kot siedząć na klo :-( to tej pory mam dreszcze na wspomnienie tych akcji :-( pamietasz jak mój młody brykał ??
No i zn ow dwie szkoły, bo o "karpiu" czytłałam, że świetna metoda i to co wam pisałam: jedne mówi dziecko ma leżakowac luźno i machać końćzynami, następny: na brzuchu, następny: jak w brzuchu!!! jak na plecach!!!! : TYLKO zrolowany, zawinięty i tak do 3 miesiąca ... mam dobę podzielić na części i nastawiać budziK: od 24 do 4 ma leżeć na boku lewym, od 4 do 8 na prawym, od 8 do ...itd. ... toż można ocipieć od namiaru wiedzy :-(
 
reklama
majuska - G R A T U L A C J E !!!! index.jpg teraz tylko szybko wracajcie do domku i nam sie pokazcie:tak::tak: buziaki

happybeti -witaj!!!

a wszystkim pozostalym mamusiom i brzuchatkom superasnego dnia zycze...nie mam weny...nie moge sie zorganizowac...:no:
 
Rany... Misia, ja po prostu mialam dzieciaki w luzno zawiazanym beciku bo w domu bylo zimno. Male sie w tym wiercilo, nawet sie rozkopywalo, mialo spora swobode ruchu. "Letnie" dziecie, ubieralam w spioszki i tak sobie lezalo. Jak pisalam, jesli mi dziecko zaczynalo bardzo plakac, bralam do siebie, rowniez w ciagu dnia - nie kolysalam, tylko kladlam sie z nim na chwile, przytulalam - slyszalo bicie serca chyba i uspokajalo sie. Gadalam tez do dziecia cichutko... Maluszki, takie zupelnie male, czesto po prostu spaly ze mna w lozku bo prosciej mi bylo obsluzyc lebka jak go mialam pod reka - wygoda.
 
Misia moi chłopcy spali od urodzenia w spiworkach. Machali sobie nózkami i rączkami, nigdy nie kładłam ich na brzuchu dopóki sami nie zaczęli się przewracać. Łózeczko zawsze stało koło mojego i gdy zaczynało się "miauczenie" to wsuwałam rękę między szczebelki i kładłam na głowce. Zasypiali sobie spokojnie, nie brałam ich do łóżka do siebie, nie nosiłam na rękach i nie bujałam w wózku. Dzieci to mali spryciarze, kochają noszenie i bujanie i jak nauczysz i przyzwyczaisz to będziesz jak moja kumpela gotowała obiad jedną ręką a na drugiej nosiła młodego. Ona nawet pranie robiła jednoręcznie, bo dziecko połozone na chwilę samotnie darło się póki nie wzięła go na ręce. Klęła na swoją głupote na czym świat stoi i nosiła:)))

Mnie dziś szlag trafił pralkę i wyciągnęłam "franię". Trafi mnie tak jak pralkę, bo popsuła się kompletnie - poszła z dymem a wraz z nią wykładzina w łazience:( Teraz czeka mnie pranie we "frani" przez najbliższe dwa miesiące nim kupię nowy automat. By to gęś kopnęła:-(
 
Majuska - gratulacje!!!! Tak wlasnie myslalam ze pewnie w weekend urodzisz. Ale duza panna! Nic dziwnego ze sie napracowalas mimo znieczulenia.

anka_d - ta kolezanka to chyba ja... Moja mala ma prawie 3 lata i ciagle sie domaga bujania i noszenia i zeby jej spiewac. Tez klne. Takie duze dziecko to ciezko odzwyczaic.

Ja wlasnie mialam taka chuste-nosidelko, bo nie moglam malej na 5 minut polozyc, tylko ona w tym nosidelku darla sie jeszcze glosniej, wiec poszlo w kat. I okazalo sie ze akurat to nosidelko co ja mialam wycofuja jako wadliwe bo sie jakies dziecko w nim udusilo.
 
Ewa hehehe akurat tamta miała na imię Beata, straciłysmy kontakt ze sobą ale pewnie dalej klnie, bo wychodzi że to jej dziecko ma teraz jakieś 6 lat i może nie trzeba go nosić ale na pewno domaga się stałej uwagi:)))) Jeżeli dorobiła o się drugiego dziecka w międzyczasie to juz pewnie nie nosi nauczona smutnym doświadczeniem:)))
 
witajcie Mamuśki,
dziś się wcześniej uwinęłam z robotą, to wcześniej mogę zaglądnąć

Kłaczek - domyślam się, że to nie boli (tak jak i przebijanie pęcherza), ale pewnie średnio miłe jest wrażenie, jak się moczysz i nic z tym nie możesz zrobić....
 
reklama
Katrina, ale to sie nie leje... i leje... i leje... i jeszcze... No, tyle wiem co po sobie, ale poszlo dosc niewiele wody przodem. Potem glowka przytyka i reszta leci za dzieckiem. Chyba. W kazdym badz razie byl to jedyny raz, kiedy cala akcja zaczela sie od odejscia wod i jedyna tak szybka bo w godzine pozniej mialam juz mala na rekach. I jak bym miala miec wybor, to jeszcze raz tak samo prosze. :-D Wczesniejsze porody byly dlugie i bolesne, ten tez bolesny, ale szybki.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry