reklama

Ciąża po 40

No mi mi szlag trafił co napisałam :wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y:
Aniu
współczuję Ci zejścia śmiertelnego Twej pralki. Moja też ledwo żyje ... i się zastanawiam kiedy zrobi bach w piach ...
więc edytuje i dopisuje :-)
co Was tak wzięło na te wody ???? Pytałam lasek z pracy bo mie nic nie odchodziło ... jedna miała kap,kap; druga: stwierdziła że nie zauważyła bo jej to się zrobiło w klo a potem było jakieś kap ... trzecia miała jak (tu cytat) "w amerykanskim filmie" :-D
 
Ostatnia edycja:
reklama
Jak już Was tak wzięło na wody to u mnie było jak w filmie:) tzn chlupnęło nagle i niespodziewanie bez żadnych objawów wcześniejszych. Miałam wrażenie, że wiadro ze mnie wychlupało tyle tego było. Uczucie nie jest bolesne tylko raczej dziwne i trwa sekundy. Chlupie i koniec:-) a potem zaczynają się skurcze no i jak Kłaczek pisała bardzo szybko się rodziło. Na sucho:))) Zachlupie się różne rzeczy, ja akurat łóżko szpitalne, bo mnie wzięli kilka godzin wcześniej z domu z zapaleniem płuc i gorączką i zrobiłam im niespodziankę :sorry2:
Misia jutro pogrzeb pralki na złomowisku:baffled:
 
No, mnie to "tapniecie" obudzilo jak mocny kopniak dziecka. No i tez poszlo w lozko.:-D A dobrze wiedziec ze to moze byc "kap, kap", ale moze byc i "jak w amerykanskim filmie".
 
U mnie tez bylo prawie jak w amerykanskim filmie, bo na dodatek w biurze. Siedze sobie, rozmawiam z kolega, i mysle, zesikalam sie czy co? Ale mnie moja mama uprzedzila ze wody plodowe pachna jak sperma, wiec poznalam po zapachu, hi hi. Skurczy nie mialam zadnych, wiec mi wywolywali porod, i tak przez 30 godzin mi sie lalo, bo okazuje ze dzieciak te wody ciagle produkuje, a nie raz odejda i juz.

anka_d - mowilam ze to ja, na pierwsze mam Beata, bo sie babcia nie chciala zgodzic na Ewa, wiec dali mi dwa imiona a potem kazdy uzywal tego ktore mu sie bardziej podobalo. Tez sie zaklinam ze drugiego nie bede rozpieszczac, zobaczymy jak to bedzie...
 
Mnie wychlupało o 4 nad ranem, nie spałam bo w szpitalu łaziły karaluchy i strasznie się ich bałam a leżałam sama na 8-osobowej sali. Łaziły i chrzęściły po podłodze więc nie zgasiłam światła i byłam szczęśliwa gdy zabrali mnie na salę porodową. Na moje nieszczęście po porodzie wróciłam na tę samą salę, bo to była patologia ciąży i nikt z zapaleniem płuc nie chciał mnie wpuścić na normalną porodówkę. Jedyna satysfakcja to że im łóżko zapaskudziłam :-) Uciekłam ze szpitala z dzieckiem następnego dnia, bo oprócz karaluchów panowała żółtaczka zakaźna. W ogóle to był najgorszy szpital we Wrocławiu i już go na szczęście zamknęli:)))
Ewa a mieszkałaś we Wrocławiu?:))) bo jeżeli tak to jesteś Ty i w ogóle znałam tylko jedną Beatę;-)
 
Ostatnia edycja:
w ogóle znałam tylko jedną Beatę;-)

Jak to mozliwe??? Bo ja sie ciagle o Beaty potykalam poki nie wyjechalam do US, dlatego wole Ewa. We Wroclawiu bylam raz.

Ciarki mnie przeszly po twoim opisie szpitala. A z karaluchami tez mialam podobno przygode, noc w akademiku przed egzaminami wstepnymi na uniwerek. Tez nie zgasilam swiatla, a przy zapalonym spac nie moge, no i te ciagle chroboty... Na drugi dzien bylam tak wykonczona ze mi wszystko wisialo i nawet zdenerwowac sie nie dalam rady, i moze dzieki temu zdalam :-).
 
Witajcie kochane


u nas ciag dalszy skoku mała daje popalic aby szybko to mineło bo maruda niesamowita w nia wstapiła nie mam na nic czasu w ciagu dnia tylko gwiazdeczki pinowac

katerina nie jestes czasami na czerwcówkach 2012 , moja corka sie tam zalogowala ma na 1 czerwca termin
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry