Dziewczyny, ja walczę o karmienie cyckiem, dlatego po prostu wisimy na sobie non stop, mleka mam jak to na początku niewiele, czekam aż będzie więcej i po prostu robię co mogę, żeby mała ssała, a ona jest klocem i potrzebuje, więc w szpitalu musiałam ją dokarmiać, ona oczywiście obczaiła, że z butli idzie łatwo, przy cycu sie burzy, mam letki kosmos, ale walczę, teraz dopiero zasnęła, po niestety dokarmieniu butlą....
Fajnie jest być w domu
Basiu jasne, ale na razie nie wiem w co ręce włożyć i jak się ogarnąć, dzięki Bogu czuję się dobrze tylko po prostu niewyspana i zmęczona. Zdjęcia pomalutku jakies wkleję na pewno, ale dzis chyba nie dam rady bo padam, muszę coś snu złapać bo jak młoda wstanie to znowu walka z cycami będzie
Gosiu ZZo dostałam, jak tylko na IP wlazłąm to wołałam o nie, ale 1,5 godziny chyba conajmniej zeszło zanim dostałam, ulga od razu bardzo duża, więc super, byłam na ZZo tak od około 3 do 6 , o 6 zaczęła się jazda, podali mi oksy na skurcze, ZZO puściło, co chwila skurcz i musiałam kloca wypierać niestety czując wszystko, miałam rewelacyjną położną no i mój chłop obok, gdyby nie oni, to nie wiem co by było....Godzinę ostrej jazdy na koniec miałam niestety, nie wiem jak będzie u Ciebie, zapytaj jak z ZZO na parciu jest, u mnie po prostu pewnie na ZZO nie wyparłabym tej smoczycy. Nawet sama prosiłam o nacięcie, żeby jak najszybciej młoda wyszła, miałam dość totalnie. Na szczęście "doopa" mnie wogóle nie boli, od razu siadałam i od razu po porodzie łaziłam

Może uda mi się was jakoś nadrobić pomalutku, ale na razie spadam
