Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Ciekawe jak tam Zoja ,ale powiem Wam dziewczyny ze człowiek jak byl młodszy to jakoś inaczej ,a teraz jakoś tego porodu się boję
Maja polecam Ci książkę Ireny Chołuj "Rodzić razem i naturalnie" oswaja z porodem.Ciekawe jak tam Zoja ,ale powiem Wam dziewczyny ze człowiek jak byl młodszy to jakoś inaczej ,a teraz jakoś tego porodu się boję
Mi się też kiedyś marzył poród w domu. Aż w drugiej ciąży spadłam boleśnie na dupe.. leżałam w szpitalu 3 miechy i prosiłam się o zgodę na pójście pod prysznic. Całe lato. Moją depresję dopełniła cesarka...Maja polecam Ci książkę Ireny Chołuj "Rodzić razem i naturalnie" oswaja z porodem.
Mnie się marzył poród w domu ale zbyt dużo przeciwwskazań..
Mnie hemoroidy w ciąży raczej nie dokuczały a po porodzie właśnie..
Wiem, czasem rzeczywistość z pragnieniami nam się bolesnie rozmija..Mi się też kiedyś marzył poród w domu. Aż w drugiej ciąży spadłam boleśnie na dupe.. leżałam w szpitalu 3 miechy i prosiłam się o zgodę na pójście pod prysznic. Całe lato. Moją depresję dopełniła cesarka...
Ja to się teraz wszystkiego boję.
Mi oxy pomogła baaaardzo przyspieszyła cała akcję. O 7 podano mi kroplówkę a o 9:10 urodziłam. Też leżałam plackiem ale to z wyboru bo tak mi było wygodnie. Nie miałam siły na ruszenie nogą. W domu też bym tak leżała haha.Wiem, czasem rzeczywistość z pragnieniami nam się bolesnie rozmija..
Ja rodziłam drogami natury ale wymarzony poród to to nie był.. na sztucznej oxytocynie i niesyetu w leżeniu na plecach grrt
Wielkie gratulacje i dużo zdrówka dla Olusia, oraz sił dla CiebieHej dziewczyny. Urodziłam,ale bardzo się namęczyłam. Chyba,że to po prostu starość. Miałam już wszystkiego dość, ale mój partner mnie bardzo wspierał i położną trafiłam super. Oluś ważył 3kg, 50 cm i 10/10 Apgar. Ale czeka nas długa rehabilitacja, Oluś będzie miał gips ze względu na stópki. Jestem trochę przybita,ale on mi daje siłę, że trzeba walczyć. Jesteśmy jeszcze w szpitalu, ze względu na poziom bilirubiny. Może jutro wyjdziemy ,a w czwartek już jedziemy na założenie gipsu. .Pozdrawiam Was kochane,mogę być teraz mało aktywna,bo Oluś dla mnie w tym momencie nr 1.