Anka_d, polozna nie przychodzi do domu - ja sie z wizyta udaje. Z tym ze polozne sa w wielu punktach miasta i zawsze wyznacza sie kobitom ten zepol, ktory ma najblizej. Ja mam 10 minut na butkach do Child Centre. Po prostu tutaj nie ma tak, ze ciaze prowadzi lekarz - jesli wszystko jest ok, robi to polozna. W moim przypadku pojawily sie konsultacje lekarskie, ze wzgl. na wiek, poronienia i.. facik. (Wreszcie sie do czegos przydal. ;-)) Ale lekarz tez w podwozie nie zaglada, z reszta tu te sprawy sa traktowane szalenie ostroznie - przed zwyklym, palpacyjnym zbadaniem brzucha, lekarz sie pytal, a potem jeszcze upewnial czy moze. No pomijam fakt, ze pytal Rajmunda i Mlodego ale tlumaczy go fakt, ze on sam ciemnawy, a nazwisko w karcie widzial obce. Lekarka w szpitalu, zanim mi sie do gaci dobrala, tez skladala sie w kawalki, ze ona powinna zbadac, ze zdaje sobie sprawe ze to bedzie nieprzyjemne, ale jest konieczne itd. itd. Nie ma swojskiego i autorytatywnego "Prosze sie rozebrac." O haselkach typu "co sie wierci" zapomnij - pielegniarka za raczke trzyma (po co?

) a wystarczylo ze syknelam (sorry, odruch jak mi gazikiem zajechala - nie zeby bolalo, ale przytarlo niemilo) to juz "ojej, przepraszam, juz koncze", od nowa skladanie sie w 5. Inny swiat.