reklama

Ciąża po 40

Kłaczku w porównaniu z tym co było to jest lajtowo ... kupiszon po krótkim eeeeeeee, bez napinek i krzyków ...najbardziej mnie irytuje że co lekarz to koncepcja ... 4 lekarzy 4 koncepcje ... chciałam mu zrobić jakieś badania ale lekarka "nr 4" stwierdziła że po jednym epizodzie szkoda go męczyć ... mam obserwować, ograniczyć mleko w diecie swojej do 1 szklanki i powoli wprowadzać cyca ...
Dziś rano dostał cyca i zobaczymy co dalej ... lekarz nr 3 stwierdził, że to może być tylko alergia na białko mleka krowiego ... zobaczymy jak nadal będzie tak jak jest w dobie Pepti to będzie baśniowo ... ii m. będzie mógł wyjechać służbowo na 2 dni :-)
Aniu obawiam się że Twój uroczy Tabrisek najpierw nas z Ewą zjadłby bądź naruszył ciągłość cielesną na jakieś sniadanko a potem rozprawił się z kotami ... wszak my aż tak szybko nie biegamy :-D Moja matka miała takiego psiaka - jakiś skundlony owczarek niemiecki, kaukaz i setka innych ras :-D Misiek siedział sobie na budzie ... ptak frunął ... jak za nisko to potem Miśkowi tylko ptasia nózka wystawała z pysia ... ogólnie Misiek był postrachem ... i muszę powiedziec, że kiedyś przeżyłam chwile grozy gdy się okazało że na wybiegu jest Misiek i ja ... moja matka nie zamknęła furtki do sadu no i sobie Misiek przeszedł :baffled::baffled: podszedł do mnie ... obwąchał ... wywalił podwozie do góry i "kazał" się drapać :-D Tolerował moja matkę i mego m., mnie jak się okazało i okazjonalnie mego stryja (ale jego żony juz nie :-D )
 
reklama
Bo Misiek byl bohater tylko w obrebie strefy prywatnej - on bronil swojego terenu, a w sadzie to juz nie byl calkiem jego teren. Skoro spotkal kogos znajomego, to... sie poddal.

A my... Cisnienie zaczyna byc moje wreszcie, a nie jakies malozywe, dno macicy na 35cm, czyli nadal w gornych granicach normy i... zaczelismy robic "birth plan".:-D Pewnie nawet bysmy go skonczyli, gdyby nie alarm pozarowy. Cwiczebny, ale jak wszyscy won to my tez, niestety. No i tu mnie miejscami zaskoczyli pytaniami. Ze pytali kto przy porodzie bedzie to normalne - oczywiscie tatus, niech zobaczy jak narozrabial. Jakie chce znieczulenie... Lekki zdziw ze nie chce nic poza gazem, ale jak wytlumaczylam ze ZZO (epidural po ichniemu) moze przedluzac porod i spowodowac koniecznosc uzycia kleszczy, to polozna sie zgodzila z moja teza ze szkoda meczyc dziecko. Stosuje sie tu tez jakies zastrzyki w uda, ale po nich z kolei dziecko bywa ospale na poczatku, czyli tez jakos sie dziecku "dzialka" dostaje - to ja wole beeez. I pytanie ktore mnie zaskoczylo - czy kiedy dziecko juz sie urodzi i je osusza (nie kapia zaraz po porodzie) to chce zeby mi je polozyli, zeby byl kontakt skora-skora... Nie wiem skad takie pytanie... Oczywiscie ze bede chciala malego na rece jak tylko dam rade sie podniesc, ale co ma skora-skora do tego?
No i na tym stanelo bo zaczelo wyc. C.d. nastapi. Aha! I dowiedzialam sie ze podczas porodu dziecko jest caly czas monitorowane i w razie czego "natychmiast wyjmowane" - rozumiem ze CC, ale tego juz nie zdazylysmy dogadac. Nasze KTG to ich CTG - jeden pryszcz w zasadzie.
Pani polozna zadowolona z wynikow, powiedzialam jej ze mam skurcze, (Ucieklo mi slowo "skurcz", ale "Braxton" dziala.) jest wszystko ok.
 
Kłaczek to super że wszystko w porządku, szkoda tylko że nie dowiedziałaś się dokładnie przez ten alarm. Rzeczywiście to trochę inny świat niż w PL :) Następnym razem na pewno dogadasz resztę i może będziesz mniej panikowac niż Gosia :-D Najważniejsze że masz dobre wyniki i ciśnienie wraca do normy, zresztą pozostało juz tak niewiele czasu...
Tabi jest królem u siebie, kiedyś złosliwiec otworzył nam w nocy furtkę i pies wypuszczony po prostu pognał przed siebie na wieś. Pobiegł dośc daleko jednak usłyszał mój gwizd i mam wrażenie, że się zgubił bo kiedy mnie usłyszał to biegł jak opętany w moim kierunku. Przypuszczam, że poza bramą ze strachu mógłby kogoś ugryźć ale to wynikałby z zagubienia a nie z wrodzonej wredoty:) W sumie dał nam dyla trzy razy, drugim razem wioskowy pijaczyna zaczął tupać na niego,ale Tabi był przed furtką i po prostu pokazał swoje śliczne białe kiełki - drobiażdżek bo przegryza nimi cielęcą gicz za jednym pociągnięciem :-D Za trzecim razem poszedl za suczką sąsiada i na pewno się zgubił, ale tamta wiedziala gdzie mieszka i po miłosnych harcach przyprowadziła go do domu. Mysmy byli bladzi ze strachu, bo od ludzi wiadomo było że poszły w park a tam dzieci biegają, wędkarze siedzą... Amory zagłuszyły w nim chęc mordu :-D
Zwierzę czuje się jak u siebie na swoim terenie i między Bogiem a prawdą o to chodzi... kochamy naszego psiaka ale jest także po to żeby nikt nie wszedł na teren posesji bez nasze zgody. Ma pilnować domu i już. Oczywiście sypia z nami, mieszka w domu a nie w budzie czy kojcu ale nigdy nie widziałam go śpiącego pełnym snem, zawsze jest w stanie czuwania i uszy mu chodzą non stop, każdy szmer powoduje poderwanie się i ujadanie pod drzwiami jeżeli drzemie w domu. Poza tym nie miałabym serca zagonić go do budy... latem mu za gorąco a zimą by marzł.
 
Anka_d, ale w przyszlym tygodniu sie dowiem co dalej, tak ze spokojnie. No, jest ciekawie.
Pies ma sie czuc w domu jak u siebie. Nasz Shadow na widok obcego wydawal sie zywa furia, dokad ktos z domownikow nie wyszedl do furtki (nawet jesli byl w domu, to on byl przy furtce pierwszy bo otwieral sobie drzwi perfekcyjnie), po czym odwolany spokojnie sie oddalal czy to do domu, czy gdzies w podworko sprawdzic jakies swoje sprawy. Inna rzecz, ze po takim powitaniu ludzie prosili zeby psa gdzies zamknac.:-D
 
fajnie że tu taka lajtowa dyskusja....dobrze was poczytać w przerwie:laugh2:
u mnie nawał chyba opanowany, byłam dzisiaj z małą jeszcze w szpitalu bo pediatra co mnie dobę wcześniej wypuściła chciała ją zobaczyć, przybrała od wyjścia tylko 30 gr więc mam jakieś mleczko pronan jej dawać w dzień przez tydzień:-(
i morfologię zrobiła jej całą i na żółtaczkę mam dzwonić o 17 jak co to wraca na naświetlania do szpitala:-(:-(:-(
dodatkowo ulewa za dużo noskiem i buzią jednocześnie więc w pon ma usg przełyku i wizyte kontrolną i jak dalej tak będzie z tym ulewaniem to szpital i dalsza diagnostyka

trzymajcie proszę dziewczyny kciuki za wyniki o 17
 
Gosiu trzymam mocno kciuki, nie martw się - naświetlania to nic wielkiego, jakby co to dwa dni i wszystko będzie w porządku. Ale nie ma co myśleć bo wyniki będa po prostu dobre i już :-D
 
anka_d - im wiecej czytam o Tabrisku, tym bardziej zdecydowanie mowie nie. Boje sie po prostu. Chociaz jakby rowno doooopsko ogryzl to mozey by byl pozytek....

misia - ja to w ogole teraz nie biegam tylko ledwo pelzam, zolwiem by mnie mozna poszczuc.

klaczek - rzeczywiscie twoje koty sa bardziej ozdobne, moje krotkowlose dachowce, wiec uroda nie powala. Za to mysz to zlapia, tylko w pojedynke, dlatego mowilam ze musze zmianowo po jednym zamykac w garazu. Widzialam kiedys jak we dwojke jedna mysz ganialy, jezeli to mozna nazwac ganianiem. Wygladalo to tak jakby jeden kot drugiemu nie chcial w droge wejsc, raz jeden pacnal, mysz ucieka, to drugi pacnal, mysz w druga strone, to pierwszy pacnal znowu. Tak sobie graly w ping-ponga ta mysza az im zabralam bo mi sie gryzonia zal zrobilo.
 
Ewa uryczałam się ze śmiechu tym, gdy przeczytałam o szczuciu żółwiem :-D Jak u Ciebie z terminem? Maleństwu nie bardzo się chyba spieszy na świat zewnętrzny... Tabiś jest słodki i kochany, możesz zamówić łapanie myszy, obgryzanie dooopska i wyganianie nieproszonych gości:) Fakt że raz płaciliśmy facetowi za podarte ubranie... tylko po co baran uciekał przed psem zamiast stać w miejscu? Dobrze, że nic się wtedy nie stało tylko miał plecy poobdzierane.

Włażę do wanny zaraz, rozbolał mnie żołądek i jelita co ma związek z moim kłopotami z układem trawiennym. Ciepła woda zawsze dobrze mi robi, chyba rozluźnia w środku pokurczone trzewia. Posiedzę sobie spokojnie z książką póki jeszcze się nie boję zbyt długich kąpieli, potem zostanie tylko termofor który jest obowiązkowym wyposażeniem w domu:-D
 
Ewa, przeciez Tysiek to dachowiec! Oszczymur pospolity wersja bury w paski. Tylko... czy ktos widzial parowe w galopie? Obawiam sie ze mysz ze smiechu by zdechla na widok polujacego Bezmozga.
Gosia, nie martw sie - nawet jesli naswietlania, to krotka pilka i bedzie ok. Spokojnie.
 
reklama
witajcie - naprodukowałam się wczoraj nad pościkiem i .... w kosmos poleciał.

Miałam wczoraj wizytę u p. doktor, która detektorem próbowała "upolować" maleństwo,a toto sprytne i umykało. Na szczęście cierpliwość lekarki została nagrodzona i udało się podsłuchać dzidzię (na szczęście, bo już myślałam, że mi pęcherz puści).

Kłaczek - jeśli u Was jest tak jak tu, to przez cały poród jesteś przypięta do KTG i monitorowana (mi chcieli już cesarke robić, ale wyczułam pismo nosem i udało się umknąć od tego), masz do swojej dyspozycji cały czas swoja położną, jesteś na pojedynczej sali i możesz mieć osobe towarzysząca (to juz Twoja decyzja).
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry