reklama

Ciąża po 40

reklama
A chyba w ogole. Tzn. w kwestii czujek dymu to jest to obowiazkowe i wcale sie nie dziwie bo w tej "plasterkowej" zabudowie, gdyby u sasiada sie zapalilo, to pojdzie po domach jak zloto. Co do wszelkich innych.. Wiesz - jesli sasiedzi beda sie skarzyc w councilu ze np. cos u Ciebie smierdzi w domu lub na podworku, albo ze Twoj pies przechodzi do nich i tam sie zalatwia, lub ze zalatwia sie na ulicy i Ty za nim nie sprzatasz, albo ze urzadzasz glosne imprezki po nocach, to mozesz miec klopoty od wizyt inspektorow z councilu, po policje. No i tu policjant to swietosc, nie ma ze mozna miec w nosie bo sie nie oplaca. Policjanci sa pomocni, mili, ale tez kompetentni z tego co widze. Fakt, ze jesli nie ma zagrozenia bezposredniego mienia lub ludzi to i tydzien mozna czekac na interwencje, ale jesli sytuacja tego wymaga, potrafia byc w kilka minut. Tu w ogole jest troche inaczej niz w PL - nawet listonosz na sluzbie to persona.
 
O widzę, że wszystkie dziś odsypiamy nocki, ja spałam z młodą prawie 3 godziny, wstałyśmy niedawno, jest paskudnie, prawie ciemno, wieje i leje deszcz :no: deprechy się można dorobić. Zbieram się w sobie do wyjścia na te zakupy, dzidzię zostawie z rodzeństwem, ale na samą myśl, że muszę wyjść na tą pluchę i drałować do sklepu kawał drogi to mi słabo:no:
A gdzie nasza misia, cosik cichutko siedzi ??
 
klaczek - ale z drugiej strony to dobrze ze jest gdzie sie poskarzyc, nie? No jak by ci tak pies sasiadow s**l w ogrodku, albo tuz pod drzwiami i nic by sie nie dalo zrobic tez by nie bylo fajnie. A te panie na kontrole domu przed narodzinami to do wszystkich przychodza czy do wybrancow tylko? Ktos na ciebie doniosl?

A ja czapke nakladalam nawet w domu. Mala urodzila sie w styczniu i bylo zimno, to taka cienka bawelniana "skarpete" jej nakladalismy. Przeciez czlowiek traci jakies 80% ciepla przez glowe, a taki maluch to nawet nie ma izolacji z wloskow. A latem nakladalismy jej kapelusik z szerokim rondem, zeby od slonca chronil.
 
Ewa, jesli chodzi o te mozliwosci regulowania spraw sasiedzkich to to jest tu genialne. Sa specjalne komorki w councilu i policji, odpowiadajace za "sprawy spolecznosciowe i np. w kwestii Chinczykow korzystalismy wlasnie z tego systemu. Calkiem niechcacy z reszta w ramach "rewanzu" - oni ze u nas wali moczem, co z reszta bylo bzdura, my ze oni wywalaja przed dom (miedzy dom a chodnik) odpady organiczne, co powoduje smrod smietnika, tabuny owadow i pielgrzymki "bezdomnych" slimakow przez pomylke niestety obierajacych rowniez nasz dom za azyl. Oni sobie robili komposcik na otwartym powietrzu, a ja (poczatek ciazy) mialam problem zeby nie rzygac wychodzac z domu - male wysypisko o 2m od drzwi wejsciowych. W efekcie naszej prosby, nakazano im to zabezpieczyc - przysypali ziemia i ok. Co do wpadowki pani z Child Centre... Jak na kontrole to bylo bardzo milo i bez wcinania sie w szczegoly, z tego co wiem to takie wizyty nie sa praktykowane, a to co mi powiedziala, rownie dobrze mogla powiedziec polozna przy najblizszym spotkaniu... wiesz, naszym "kochanym" sasiadom to ja nie ufam ni za pensa, wiem ze jakby mogli to by nas gazem wytruli, zwlaszcza od czasu jak im sad nakazal zaplacenie za zniszczone drzwi do naszego domu. Kiedys nas nie kochali ot, tak sobie, teraz maja powod.:-D Pieron wie czy nie robia nam dalej kolo tylka. Jak dla mnie moga.
Co do czapeczki... Kurcze, raz w zyciu zrobilam sobie fryz na zero i masz racje - bez wlosow glowa marznie okropnie.
 
Mam dziś chłopinę w domu, wczoraj coś mu się wbiło w oko i dziś wylądował u okulisty żeby mu to wyciagnął. W związku z tym nie pojechał do pracy tylko leży na kanapie z okładem na oku i oczywiście umiera :-D Chłop chory to gorzej niż III wojna swiatowa:)) Latam koło niego żeby jutro już mógł pójśc do pracy i póki co opuchlizna mu schodzi powoli a oko się otworzyło i zaczął widzieć na nie. Rozbił mi dokładnie cały plan dnia i prasowanie leży odłogiem, jutro będę nadrabiać.
Misi nie ma drugi dzień, ale co z Iwonką? zameldowała się po porodzie i zniknęła:(
 
Witajcie, u nas od poniedziałku paskudna pogoda - strasznie wieje i sypie gradem. Dziś rano miałam wrażenie, że nam zaraz dach z domu zerwie. Teraz jest ciut lepiej, bo wiatr jest ciut słabszy, ale żadna to pociecha.
 
Aniu tez własnie jestem ciekawa co z Iwonka ja juz prawie miesiac mieszkam w Sosnowcu myslałam ze sie spotkamy ale nie ma z nia kontaktu chyba ze którejs dała tel zeby sms napisac do niej zeby wlazła na bb
 
reklama
Kłaczek - współczuję, ja na prawdę rano miałam wrażenie, że zaraz nam dach zerwie... na szczęście został. Tylko raz była tu wichura gorsza od tej dzisiejszej - w Sylwestra 6 lat temu.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry