reklama

Ciąża po 40

klaczek oj to strasznie brzmi :( no i teraz np w IE nie zrobili by Ci czegos takiego bez znieczulenia ale to inne czasy byly :( szok...

Fakt, kazda kobieta inaczej przezyw bol, mam kolezanke ktora stwierdzila, ze to nic strasznego, moglaby rodzic jeszcze razy tak samo, tyle ze ona miala 'zwykle' skurcze, nie krzyzowe.
Ja na chlopa sie nie darlam, ja w ogole nie darlam sie z zamyslem, moje usta same krzyczaly, wkladalam glowe w szafke obok lozka, prawie ja gryzlam, no straszne i teraz tez tego strasznie sie boje, na wejsciu chcialabym znieczulenie bo jednak jedzie sie do tego szpitala z bolami z mysla, ze pomoga czlowiekowi bo cierpiec tak samo to ja w domu moge. No i pomagaja tylko nie od razu:(

A jak Wasze starsze dzieci przyjely nowe rodzenstwo? jak zareagowaly na ciaze?
 
reklama
Kłaczek - czytałam na wątku "Poród na wesoło" Twoja historię z bliźniakami, fajna jazda... ja przy starszej miałam bóle nie bardzo mocne, ale za to czułam parcie, czyli jak wychodzi i OK. Wiedziałam co się dzieje, a tym razem myślałam, że mnie skręci, ale nie czułam,czy dziecko wychodzi, masakra.

W ogóle trafiła mi sie położna jakaś dziumdzia. Najpierw chcieli mnie do cesarki szykować (tak się zorientowałam z ich zachowania), bo nie widziała, żeby sie dziecko ruszało. Tłumacze tym... że moje dziecko teraz śpi (było po 1-wszej w nocy). Wyśmiali mnie, stwierdzając tylko, że mam bardzo dobre dziecko. No to juz mnie wkurzyli. Kazałam, żeby mi podała kubek zimnej wody - jak wypiłam, to mała zaczęła sie kręcić, wtedy mi odpuscili.
Sama mi potem powiedziała, ze ona tego sposobu nie znała... to co w ogóle ona wie?? A potem w trakcie porodu, jak mała się juz urodziła, to czekała, ale w końcu zaczęła ciągnąć za pępowinę i urwała, a łożysko zostało w środku... wtedy lekarz wsadził swoje łapy do środka i wyciągnął ze mnie to, co zostało (pierwszy raz w życiu zrobiło mi się wtedy tak niedobrze fujjj).
Ale generalnie muszę przyznać,że była miła i sympatyczna i wszystko jakoś tak minęło...
 
katrina w IE taka polozna? urwala pepowine? az mi ciarki po plecach przeszly...
U mnie zadnego lekarza przy porodzie nie bylo, oprocz anestozjologa przez chwile. Caly porod byla tylko jedna polozna i mm. BYlo przyjemnie (jesli mozna tak powiedziec o nie spaniu przez cala noc i wycienczeniu calkowitym) i intymnie.

katrina masz juz malenkie dziecko czy jestes w ciazy>? bo w podpiscie masz suwaczek ciazowy i napis 'Nasze dziecko ma tylko 3 dni...' ?
 
No laski, chyba mi czop sluzowy odchodzi. Moze mi sie uda przed poniedzialkiem zrzucic dzieciaka, nie bede musiala podejmowac decyzji o indukcji. Skurcze mam, ale dalej nie wiem czy prawdziwe czy braxton-hicks. Takie mialam swietne znieczulenie za pierwszym razem ze nawet nie wiem jak sie porod czuje :-D
 
Ollena - mam nadzieje na niedziele. Epidural podali mi prawie od razu. Porod mialam wywolywany, bo wody odeszly a skurczy nie bylo zadnych. Nie bylo i nie bylo, ale jak sie zaczelo to od razu pelna para i non-stop, oddychac nie moglam jak mnie scisnelo. I zadnej ulgi, skurcz na skurczu. Po drugim wolalam o znieczulenie no i musialam tylko troche poczekac bo pan anastezjolog akurat jakiejs innej pani robil znieczulenie. Domyslam sie ze bez oksytocyny to chyba tak nie jest, ze te pierwsze sa mniej bolesne, wiec nie wiem czy to juz porodowe, czy braxton-hicks. Dzieciak mi wisi nisko juz od paru tygodni, parcie na miednice tez mam juz od paru tygodni, wiec nie wiem czy juz w koncu cos czy dalej nic.
 
Ewa może to już, trzymam mocno kciuki:-D Jak dasz radę to wskocz na forum jeszcze i powiedz co się dzieje, chyba że juz nie zdążysz...

Rodziłam Macieja bez jednego krzyku, tzn wydarłam się raz jak mi wyskoczył bo lekarz nacisnął mi brzuch żeby wypchnąc małego na świat. Katrina też mi urwali pępowinę ale specjalnie, bo Maciek miał ja owinięta wokół szyi i woleli zapaskudzić pól sali porodowej bryzgająca krwią niż żeby dziecko się poddusiło. Potem to już Pan Pikuś:)) podobno mnie nacinali ale nic nie czułam, tak samo szycia. Lekarz później mówił że tak cichego porodu to nie pamięta. No i wiem że wolę rodzić niż iśc do dentysty... zdecydowanie mniej boli :-D Trochę skurczów, trochę parcia, zacisnąć zęby... a wtedy nie było zzo i żadnych wynalazków. Szło się siłami natury i spokojnie można dac radę. Po co wyklinać, wrzeszczeć? ani to pomaga, ani dodaje sił:) tylko człowiek potem do siebie traci szacunek, że zachowywał się co najmniej niestosownie:)))
 
Ollena - ja mam 21 letnią córcię - nad tym suwaczkiem jest napis, ale nie wiem czemu te dni pod spodem lecą...., drugą córcię trochę ponad 3,5 roku i teraz spodziewam sie trzeciego maluszka.
 
anka ani troche nie stracilam do siebie szacunku bo wiem, ze ja tego krzyku nie kontrolowalam i to normalna sprawa. Jak piszesz Twoje bole nie byly ani dlugie ani straszne. Moje zaczely sie o 16, o 22 juz byly mocne i czeste a dopiero o 3 w nocy podali mi znieczulenie. Do tej pory moje cialo wolalo ratunku, mialam stracha, ze umre, ze to juz koniec, ze nie dam rady... mm plakal prawie ze mna z bezsilnosci. Ten bol porownuje do wbijania siekiery w krzyz i przekrecanie tejze siekiery...najstraszniejszy bol na swiecie i nigdy w zyciu nie dalabym rady kontrolowac krzyku.

katrina najstarsza corka zadowolona z malego rodzenstwa? :) mogloby byc jej wlasnymi dziecmi ;)
 
reklama
anka - u mnie sierotka oderwała pępowinę od łożyska, które zostało w środku, mała juz była na moim brzuszku... u Ciebie była inna sytuacja.

Ollena - wiesz moja starsza córka nie mieszka z nami, po roku pobytu tu, wróciła do Polski, a dopiero wtedy Alinka przyszła na świat. Magda przez 18 lat była jedynaczka, a potem urodziła sie jej siostra (z która widuje się tylko jak my jesteśmy w Pl, albo jak ona tu przyleci), a rok później doczekała się brata ze strony taty.
Ale jest zadowolona, maluchy są słodkie i kochane.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry