reklama

Ciąża po 40

Oxytocyna - podawana na przyspieszenie porodu, na wywolanie skurczow jesli ustaja, czasem na wywolanie porodu w ogole. Brr...
ZZO - znieczulenie zewnatrzoponowe, czyli epidural. Odpina "dolne pol", ale z tego co wiem miewa skutki uboczne.

Czy Ty masz mojego Owsika?? Tak - kopie, wierzga, teraz bardziej kreci sie niz rozbija po swojej "przestrzeni zyciowej" bo juz ma ciasno, ale ruchliwy lobuz calkiem jak tatus. No i od dawna juz budzi w nocy swoimi igraszkami.
 
reklama
Zoyka ja jestem dopiero w 22 tygodniu, ale moja księżniczka to mi daje już popalić... kopie, wierzga i z umiłowaniem wciska łapki nie wiem gdzie na dole ale aż mi łzy z oczu lecą, mam wrażenie że grzebie mi w szyjce niczym dłubanie w nosie. To nie będzie księżniczka, to będzie karateka po tatusiu! Potrafi mi tak dokopać gdy usiłuję zasnąć że się podrywam :-D Gdy jestem głodna to ona też i dopomina się gwałtownie o szamanko:))) Nie wiem czy te nasze dzieci to jakiś dobry gatunek genetyczny czy co? :-D
Poza tym u nas jest spokojnie, bo my już starsze panie doświadczone przez życie... "kobieta z przeszłością, mężczyzna po przejściach..." jakoś tak to sobie leciało:))) Według mnie jak się człowiek boi porodu to blokuje się jeszcze bardziej, trzeba to zrządzenie natury przyjąć spokojnie i bez paniki a wtedy nie będzie siekiery czy amputacji:))
 
Zoyka, to Twoje pierwsze dziecko? No, to zaliczylas syndrom poczekalni. U gina w poczekalni zawsze sie snulo takie tematy - jak to potwornie boli, jak sie umiera, jak sie meble gryzie, jak krew tryska, szczekaja narzedzia itd. I sie patrzylo ktora sie robi zielona - wiadomo ze pierwiastka.:-D Najlepiej uznac ze skoro matka, babka, jej babka itd. rodzily i urodzily, to widocznie to jest do zrobienia. I spokoj.
A moj Owsik wlasnie rozrabia. On to chyba lubi.
 
No, facet to lepiej zeby sie nie wymadrzal - oni umieraja na katar, a stan podgoraczkowy uziemia ich skuteczniej od wszystkiego. :-D W kazdym badz razie, jesli chodzi o porod, to... No, boli. Kurde, cholernie boli, ale ma bolec. Zwykle bolem jestesmy informowani ze cos sie zlego w naszym ciele dzieje i to moze budzic strach. W tym przypadku boli bo ma bolec i to powinno nieco uspokoic. Owszem, moze sie pojawic silny niepokoj, ale jest do zduszenia na rzecz kontroli sytuacji i swiadomosci procesu jaki sie odbywa. Dla mnie najlatwiej bylo przyjac zalozenie ze jest robota do zrobienia i im bardziej sie postaram, tym lepiej dla wszystkich, a odpoczne sobie po. No, faktycznie, po porodzie to czlowiek jest zjechany jak kon po westernie, ale tez ulga kiedy dziecko juz sie urodzi i kiedy wiesz ze jest zdrowe i bezpieczne... Nie do opowiedzenia. Jakies lzy radosci to mi sie nie trafily, ale radosc ze juz po, ze dziecko ok i ulga z tego powodu naprawde sa wyjatkowe.
 
Boli bo musi boleć, trudno inaczej wypchnąć z siebie 3 kg tłuścioszka przez wąski otwór. Odprężenie i świadome podejście na pewno ułatwia całą sprawę. Kłaczek ma rację, że to robota do wykonania i nikt tego za nas nie zrobi:-D
Jestem ciekawa jak to jest rodzić z mężem, tego nie doświadczyłam ale wiem że chcę i co ważne Robert też chce być przy mnie. Gdyby miał inne zdanie nie zmuszałabym go do obecności na porodówce. Psychicznie czuję, że tego potrzebuję, bo skoro przy moim współudziale stworzył maleństwo to niech mi pomoże na ile może:) I zawsze czuję się bezpiecznie w jego obecności więc to poczucie bezpieczeństwa niezwykle ważne w takich chwilach też powinno być zaspokojone.
Może teraz się ze mnie nabijac, że jestem tłuścioszek i turlam się po domu ale oczy mu się zmieniają, gdy kładzie mi ręce na brzuchu i czuje kopniaczki. To też pomaga, takie odczucie akceptacji że mimo brzucha, zaparć, zgagi jesteśmy atrakcyjne i kochane przez mężów... W domu cytowana jest reklama rogalika 7days: "się mieścicie? wyśmienicie!" :-D
 
Kiedys tu pytalam o rady jesli chodzi o koty i wpadlam sie tylko pochwalic klaczkowi ze moj Rambo zachowuje sie przy malej wzorowo i strasznie wydoroslal przez te ostatnie miesiace :) grzecznie czeka jak dziecko w lozeczku zanim wskakuje na kolana na glaskanie, rzeczy malej w ogole nie rusza :) Anie tylko wacha a jak placze to patrzy na mnie jakby chcial powiedziec "no zrob cos wreszcie" ;)

a a propos znieczulen - ja mialam przwie wszystkie bo porod byl bardzo dlugi i zakonczyl sie cc. Mi gaz bardzo pomogl - na mnie dzialal tak ze bylam jakby oddzielona od bolu... kurcze nie wiem jak to wytlumaczyc... ale polecam :) i pomaga gleboko i spokojnie oddychac. Zzo - zero bolu, skurcze dalej czuc ale bolu w ogole :)
 
Anka, dobrze jak tylko 3kg... Ja sie tak licze z 4+ i juz mi na sama mysl tylek cierpnie.:-D
Cytryna, dzieki za info. Przestalam wyganiac kociarnie z lozeczka bo to z gory przegrana walka, i tak uznaly lozeczko za najfajniejsze legowisko dla koteckow. Nie maja opcji wskakiwania z gory - z szafy lub wysoko umieszczonych polek, wiec powinny panowac nad miejscem ladowania. Coz - bedziemy widziec jak sie dograja z Karolem, ale z tego co zdazylam zasiegnac wiedzy, to powinno byc ok. Kociarnie mam dorosla, wiec biegi przelajowe raczej juz nam nie groza.
 
Łapią mnie jakies bolesne skurcze na dole brzucha, kłujące jakieś... za cholerę nie wiem co to jest. Trwa chwilę i puszcza jakby mi szpilkę wbijali w ujście pochwy:baffled: Robert już się szykuje z wyjazdem do szpitala ale podchodzę do sprawy bez paniki. Może to sławetne Braxtona?
 
reklama
Problem polega na tym że do szpitala mam ponad 50 km :baffled: siedzę spokojnie na dupsku i od pół godziny jest lepiej. Torbę sobie przygotowałam jakby co... zaraz wskakuję do łózka i jutro na spokojnie będę obserwowac, jak mi nie przejdzie to lecimy galopem. Zachwycona taką perspektywą za bardzo nie jestem:baffled: Chyba że to objaw po 4-dniowych kłopotach z jelitami i zatwardzeniem, dziś mnie nagle puściło a ja walcze od samego poczatku ze swoim trawieniem. Eshhh
I jeszcze jak mam kłucie to Malenka siedzi spokojnie, jak puszcza to zaczyna wierzgać.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry