reklama

Ciąża po 40

reklama
Ollena - no niestety, też mi jest przykro z tego powodu, ale ja nie mogę mojemu dziecku narzucać, gdzie ma mieszkać, skoro tu sie nie czuła dobrze. Jest dorosła, to jej życie, sama musi decydować.
Ale dlatego, żeby Alinka nie była sama postaraliśmy się o rodzeństwo dla niej - bardziej w jej wieku.
 
U mnie na razie nic, ciagle czekam.

Co do wrzaskow przy porodzie, to wiem ze troche glupio, ale nie bede sie wstrzymywac jak mi sie zechce krzyczec. Mam nadzieje ze zartujecie z tym "stosownym zachowaniem przy porodzie", bo lezy czlowiek z gola d**a na wierzchu, rozne rzeczy sie z niego leja, obcy ludzie wsadzaja lapska w miejsca intymne, i jeszcze sie mam zastanawiac czy sie przyzwoicie zachowuje? Bo co, drugi raz mnie nie zaprosza? :-D
 
Dzień dobry:-D
Weekend się zaczął i chyba z lepsza pogoda:)
Nie będziemy się licytowac kogo bardziej boli i kto ma donośniejszy głos. Ja po prostu miałam to szczęście, że bóle krzyzowe miałam wcześniej w domu i do porodu leciałam z samymi partymi. Co nie zmienia faktu, że zdania nie zmienie i wyklinanie całego świata nic nie poprawi i nie zmieni a już wyzywanie męża... to co powiedziała Kłaczek - dwie osoby brały udział w procesie produkcji dziecięcia więc co chłop winien? :-D
Ewa myślałam że to już jak zobaczyłam Twój wpis o nocnej godzinie... melduj się jak możesz regularnie bo będziemy czekać teraz na Ciebie:))
Kłaczek u Ciebie skurcze przeszły?
Martwię się o Misię, zniknęła nagle... ma ktoś telefon do niej zeby dowiedzieć się co jest grane?
 
Marzena, ja tez sie nie darlam i nie klelam, ale faktem jest ze pod koniec rozwierania postawilabym duza wodke kazdemu kto by mnie odpial od mojej wlasnej d...:-D Bo potem, jak juz pozwolili przec to "kon stajnie poczul" i wiedzialam ze juz z gorki.;-)
Ollena, no inne czasy i PL nie UK. No i faktem jest, ze nie mieli czasu sie rozczulac w sytuacji kiedy szly mocne skurcze parte, a mlody byl w poprzek.
Katrina, to nie dziumdzia nawet byla, a cipcia grochowa jakas. Przeciez nawet glupi wie, ze jak cos zimnego badz goracego sie wypije to dziecko reaguje.
Ewa, na skurczach prowokowanych jest inaczej. Zdecydowanie. Mam porownanie akurat - normalnie rodzac ma sie jakies tempo (nawet jesli szybkie) i skurcze nie sa tak bolesne, a na oxytocynie mialam wrazenie ze mi chce d... rozerwac, krzyze przetracic i ze w ogole nie mam kontroli nad akcja. Duzo bolesniej rodzilam wtedy.
No, szykuj sie bo wyglada ze juz!
Anka, ja sie balam nacinania jak cholera, myslalam ze to bedzie bolalo... Bylam cieta przy najstarszym. Po ktoryms tam z rzedu parciu, polozna zlapala za nozyczki, wiec ja ze nie chce, a ona ze jeszcze raz w takim razie a porzadnie, a jak nie to tniemy bo sie dziecko udusi. No, z tym duszeniem to jest dobry tekst, bo wiadomo ze kazda rodzaca pysk przymknie i pozwoli robic co chca. I jak mlody sie nie wyklul, to naciela. Kurcze, zadnego bolu, tylko poczulam jak sie luzniej robi po prostu. Jakby torba foliowa puscila pod naciskiem palca. Mniej fajnie bylo z okazji szycia, bo te ponad 20 szwow to zeszlo chwile, ale ciecie nie bolalo ani troche. Co do krzyku... Wbilo mi sie w mozg jedno - jak sie drzesz to nie przesz bo para idzie w gwizdek. Czyli jak sie drzesz to tylko sobie i dziecku szkodzisz, czyli koncentruj sie na tym co wazne i potrzebne. I tego sie zawsze trzymalam.
Ollena, ja rozumiem sytuacje, kiedy krzyk jest jakby poza rozumem, poza krzyczacym. Kiedy mozg odpina sie nieco od wszystkiego i calosc odczuwania koncentruje sie na pragnieniu zeby to juz sie skonczylo. Przerabialam to. Akurat nie przy porodzie, a podpiawszy sie pod prad - nawet nie pamietam ze sie darlam.:-D

Skurcze dokuczaly jeszcze w nocy - cholera, silne, ale caly czas nieregularne. Nocka ogolnie przesrana bo jak nie skurcze to dupsko ktoremu brakuje juz bokow na ktore mozna by sie obrocic, wycieczki na drugi koniec domu itd. Mowi sie trudno, jeszcze chwile z tym gosciem wytrzymam. :baffled:
 
Kłaczek musisz jeszcze trochę aliena ponosić, to za wcześnie na zabawę w rodzenie, tak chociaż ze dwa tygodnie...
Mnie połozna powiedziała: chce się pani przeć proszę uprzejmie tylko w tym czasie nie zaciskać płuc bo oddychać trzeba. A ja zapomniałam że należy brać oddech i zwyczajnie się dusiłam :-D Jak mi to wbiła do głowy reszta była już bajką. Czytając różne opinie wiem że polecę na żywca bez znieczulen i gazu bo to tylko przedłuża i chwilowa ulga nie jest warta męczenia się dłużej na porodowym. Lepiej raz a dobrze:-D Może jestem optymistką ale mając za sobą dwa naturalne porody po prostu się nie boję bólu. Wiem, że boli cholernie, wiem że człowiek wymemlany i zmęczony jest jak diabli, wiem że trzeba kombinować aby było wygodniej, ale.... Kobiety od tysięcy lat rodzą i to jest wpisane w naturę, mam się bać naturalnego procesu?
 
Witajcie mamuski no i babelki

u nas po staremu , mała w nocy spi na cymus jest grzeczniutka , ja mieszkanie ogarnełam obiad sie gotuje , mała zas spi , pogoda bardzo ładna jak mała wstanie ruszamy na spacerek
 
No tak..u Marzenki jak zwykle Hawaje:-)..u mnie nie:sorry2:...wczoraj do 1 w nocy kolędowała, jak to kurna jest, że w dzień idzie z nią wytrzymać, jest grzeczna, spokojna, nawet sporo śpi..a wieczoram po kąpieli dotaje jakiegos pałera i jest nie do uśpienia:no:
Każdy poród inny i działanie ZZO u każdego inne..ja byłam zdecydowana, że biorę, tym bardziej że sporo poczytałam i porozmawiałam z lekarzami, u mnie raczej nie miało złego wpływu na poród, w trzy godziny złapałam pełne rozwarcie , dużo łaziłam i szyjka mi się dzięki temu chyba szybko rozwierała, wogóle bóle miałam w tym trzecim porodzie bardzo silne, krótkie skurcze ( max pół minuty, ale zaje..iście bolesne ) ZZO dało mi ogromną ulgę, byłam w stanie ucałować stopy anestezjologa normalnie, no a potem podali oksy i zaczęła się jazda z parciem, parłam ok, położna mną super kierowała, ale umordowałam się okrutnie, w ostatniej fazie ( w momencie jak już młoda prawie wychodziła - to chyba najgorszy moment ) wymsnął mi się krzyk, zupełnie niekontrolowanie, ale to jeden czy dwa, potem przepraszałam położną i resztę ekipy, ale oni wyluzowani, mówili, że było super i że bardzo dobrze parłam, a krzyczeć można jak pomaga i nie ma się co czaić.
Tak jak Gosia pisała, w PL też można trafic na super szpital i dzięki Bogu mamy taki w Rzeszowie, byłam zachwycona opieką, zainteresowaniem ze strony personelu, uśmiechami, czystością , wygodą ....pełna klasa:-D. Jedyne co to musiałam "wyskoczyć" 800zł za ZZO:blink:..ale nie żałuję ani trochę. Praktycznie nic nie musiałam za bardzo pakować do szpitala dla siebie ani dziecka bo szpital dawał, a na wyjście dostaliśmy jeszcze mnóstwo gadżetów i upominków. Wspominam pobyt rewelacyjnie.
 
katrina oczywiscie nikogo nie zmusisz do pobytu tutaj, sama bym uciekala z IE gdybym mogla, ale jeszcze musze zacisnac zeby i przeczekac.
Majuska widze, ze jestesmy sasiadki ;) ja z Nowej Deby jestem:) No i moj jak byl malenki tez w dzien byl ok a po kapieli dawal jazzu do 1 w nocy...tego sie obawiam teraz;)
 
reklama
Anka, co do gazu, to polozna mowila ze on nie ma wplywu na przebieg porodu, zeniczulac tez w sumie nie znieczula jak juz przyjdzie co do czego, tylko "odpina myslenie" i dzieki temu kobieta nie mysli o tym jak ja d... boli,tylko ma glupawke. Nie wiem ile w tym prawdy, nie znam gazu.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry