reklama

Ciąża po 40

Zoyka rachu ciachu i po ciąży będzie, po porodzie i połogu:) wlecze sie ten czas teraz ale w końcu sie skończy:) zobaczysz już jesteś bardziej na końcu niż na początku:)
a z nastawieniem do bólu to masz rację ale mi osobiście pozytywne nastawienie prysło wraz z odejściem wód:tak: i gdyby nie znieczulenie to byłoby ciężko..... duuuuuużo bardziej ale ja to mam jakieś niskie progi na TE bóle;-)
 
reklama
Oj tam Gosiu, mi to nawet kawy P zabronił, żeby dziecko lepiej spało ;) Ale czasem go nie słucham i niech spada ;) Z jednym bobasem nie ma lekko, ale fajnie by było, gdyby Karolcia miała rodzeństwo.
Chociaż wyznam Wam w sekrecie, że pojawiła się też u nas myśl o adopcji... Takiego trochę starszego dziecka. Z tym że na razie nie ma warunków, i za rok, dwa - zobaczymy.
A mała Gosiu wcześnie wstaje, bo spi od 20 czy 21 wieczorem. Chociaż jak zaśnie o 23 to rano też nie pośpi niestety ;)
Zoyka, ja i przed porodem stękałam i teraz też - plecy mnie bolą i po ciąży zostały mi takie zdrętwiałe stopy z zaburzeniami czucia - denerwujące to jest i idę do neurologa. I cycki wciąż bolą i popękały... Ale drugi dzieciak... Hmmm... Zobaczymy.
 
Mój " smoku" śpi od godziny, poprasowałam, nastawiłam pranko , ogarnęłam chałupę i jeszcze widzę łaskawie na BB pozwoli posiedzieć, jednak dobre dziecko:-D
Basiu najwyrażniej Wasza Karolinka nie taka nieznośna jak myślicie o kolejnym :) no i powiem Ci, że podziwiam Was za myślenie o adopcji i wielki szacun:tak:
Gosiu moja księżniczka całkiem ładnie rano śpi, nawet do 9 potrafi, gorzej jest wieczorem z zaśnięciem, dziś wyjątkowo wcześniej wstała, no ale co zrobić;-) A Twoje starsze dziewczyny to faktycznie mogłyby już mamusi podarować pakowanie do szkoły rano :)))) Ja moich szybko nauczyłam samodzielności , pracowałam na nocki i rano nie do życia byłam, budziłam tylko, kanapki robiłam do szkoły, śniadanie ( płatki z mlekiem ) sami sobie robili i sami się wybierali, szkoła raptem kilka minut od domu była dzięki Bogu. Skoro się dzisiaj wybierasz do poradni laktacyjnej to pozdrów "siostrę" Reginę, powiedz, że jej sława już Podkarpacia nawet sięga :))) ( i Małopolski pewnie, oraz ciągnie się na zachód Europy , a nawet za wodę :-D )
Zoyka Ty się nic nie bój, pod koniec ciąży to już tak będziesz mieć dość, że strasznie będziesz chciała iść rodzić, nawet jakby to miało bardzo boleć. Nic się nie martw, to na prawdę jest do przeżycia, a ten moment jak bobasa kłądą Ci na brzuchu bezcenny, nie można tego z niczym porównać, a o bólu zapomniasz bardzo szybko, ja już nie pamiętam jak to bolało;-), wiem tyle, że bardzo, ale jak bardzo to już nie, a o ciążowych dolegliwościach to już kompletnie nie pamiętam, a jęczałam tu dziewczynom, bo i zgaga i puchnięcie mnie masakrowało i upały:no: Zawsze jak mnie jakieś kryzysy nachodziły to sobie myślałam, że trzeba się cieszyć z tego co się ma, że jestem w ciąży , że dzidź się prawidłowo rozwija i zdrowa jestem, bo niestety wiele jest matek które nie mają takiego szczęścia i cierpią o wiele bardziej z tego powodu.
Basiu mam to samo ze stopami, głównie najbardziej bolą mnie pięty , a po ich bocznych stronach też nie mam za bardzo czucia, myślałam, że to się unormuje, ale kurczę nie widze poprawy, a połóg już prawie się kończy:no: No i po spacerach bolą mnie stawy kolanowe i biodrowe...nie wiem czy się martwić czy to po prostu ..SKS:no:;-) Jedynie co ..to cycki nie bolą już, chociaż młoda potrafi się czasem bardzo brutalnie zassać i wtedy trochę tylko na początku boli.
 
Zoyka nie martw się, każda z nas narzeka i kwęka, aż dziw że nasi mężowie mają taką świętą cierpliwość:-D
Gosiu moje dziecię mimo iż jest facetem to od 11 roku sam wstaje, robi sobie sniadanie, ubiera się i wychodzi do szkoły. Zwlekałam się tylko z łózka żeby zrobić mu kanapki ale bardzo często mnie nie budził i sobie szykował wszystko sam. Był taki czas, gdy on wstawał do szkoły i był sam w domu, ja wychodziłam tuż przed 6 rano, Robert o 5.30 a on wstawał o 6.30 i doskonale radził sobie w domu z porannymi pracami. Jedynym mankamentem były nie zawsze domyte zęby:-D Teraz pod opieką brata ma raj na ziemi, ale nawyki pozostały i dalej śniadanie robi sobie sam...

Mam lekkie schizy od wczoraj:eek: Boli mnie gardło i kaszlę, czyli się podziębiłam i pół nocy nie spałam bo Wanda mniej się ruszała... próbuje sobie sama wytłumaczyć, że jak ja się gorzej czuję to ona tez niekoniecznie musi wierzgać jak oszalała ale co chwilę sprawdzam czy mi plumka w brzuchu. Powinnam chyba udac się do psychiatry zamiast ginekologa :eek: RATUNKU! poproszę kaftan bezpieczeństwa....
 
:-D:-D:-D A my owszem - jak sie uda i nie bedzie problemow z porodem i potem, to bedziemy cos jeszcze majstrowac nim ogien w kuzni wygasnie. Jeszcze jedno tak tylko...
Zoyka, Ty juz stekasz?? To poczekaj co sie bedzie dzialo dalej!:-D I Majuska swieta prawde rzekla - pod koniec ciazy to juz tak bedziesz miala dosc, ze bedziesz wypatrywac objawow porodu jak kania dzdzu. Obiecuje.
Anka, nie stresuj dziecka! Niezaleznie od Twojego samopoczucia, mala moze miec dni wiekszej i mniejszej aktywnosci. Sama dostawalam swira jak mi sie Karol prawie caly dzien nie ruszal - lapalam za detektor i sluchalam jego serduszka upewniajac sie ze zyje, a on po prostu sobie przesypial. Innym razem kombinowalam co zrobic zeby lobuza wyciszyc bo prawie caly dzien non stop sie wiercil az brzuch bolal. Spokoj matka, wszystko jest w porzadku!
 
Witam was kochane

Gosiu przyznam sie4 ze my oboje z moim bylismy za dziecka tak samo spiochami i grzecznymi dziecmi , dziecko odziedziczyło to chyba po nas i po mnie i po moim i z tego jestem zadowolona , mała moja to cud dziecko , kazdej z was zycze takiego grzecznego aniołeczka
 
Marzenko, Twoja Klaudusia może i jest teraz aniołeczkiem, ale jak znam życie to sobie to później odbije:-D:-D:-D , a my będziemy mieć Hawaje:-D:-D
Aniu i u mnie tak było, że się zamartwiałam, bo młoda cały dzień nie miała ochoty palcem u nogi kiwnąć, a potem przychodził dzień, że szalała jak opętana, nie martw się, wszystko jest dobrze na pewno!!!
 
Chyba jest dobrze, bo Malutka pobrykała jakąś godzinkę temu dość intensywnie i teraz znowu śpi:eek: A ja leżę na kanapie i wygrzewam przeziębienie bo mnie szlag trafi na miejscu... jak nie skurcze to kaszle i co gorsza za każdym takim prychnięciem latam do łazienki:eek: strasznie stara i zrzędliwa ze mnie baba :-D
Kłaczek podziwiam samozaparcie... ja jednak odpuszczam kolejne dziecko i w pierwszym mozliwym momencie lecę się zabezpieczyć, jak widać tabletki nie zawsze skutkują więc wybieram spiralę wypróbowaną i niezawodną... I tak skończyło się rumakowanie, bo wyjścia na sylwestra czy do kina pozostaną w zasięgu nierealnych zachcianek, ale chciałabym chociaż na urlop pojechać za dwa lata w normalnych warunkach a nie z kolejnym maluchem w brzuchu :-D
 
Anka... To nie takie proste... Wiesz - ja mam dzieci, Rajmund nie ma. Zalozylismy ze "choc jedno zeby sie udalo", ale cos apetyt rosnie w miare jedzenia, a idea zeby Karol mial rodzenstwo w zblizonym wieku nie jest taka glupia. zawsze to inaczej niz jedynak.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry