reklama

Ciąża po 40

reklama
Tak na prawdę to przerażająca jest głupota co po niektórych, przeciez cygary to jeden wielki syf i też piszę to jako długoletnia palaczka, od 4 lat niepaląca.
No i jak sie Wam wypoczywa, my wczoraj spacerek i odwiedziny u rodziny i dziś znowu na chwilę w gości, śniego nie ma tylko błoto:no:
 
Witajcie :-D
Dziś siedzimy w domu bez gości i leniu****emy:) Nawet obiad na życzenie kiedy któreś z nas zgłodnieje bo ile można w siebie napychać pyszności:)
Miałam ochotę na spacer, ale kiepsko się czuję więc chyba wybiorę kanapę i wypoczynek bierny:-D
 
Dzien dobry po stosunkowo interesujacej nocy...
Wrocilismy wieczorkiem od Almy. Cos kolo 9:30... Za sciana impreza grana i pita, zdecydowanie malo kameralna, a na pewno nie dyskretna. Ok... Bylismy grzeczni do 1:00, ale pamietajac poprzednia imprezke urzadzona przez tych samych sasiadow, a raczej ich mlodsze pokolenie i trwajaca do 8:00 rano, tyrknelismy na "wladze". Kurcze, nie dogadam sie z tymi sasiadami - po angielsku nie wiem czy gadaja, ich rodzimy jest jakis... wschodni ale nie rosyjski, nie ukrainski, choc brzmiacy podobnie, ale z innym slownictwem - nie kumam. Po drugiej stronie tych sasiadow mieszkaja Barry i Marion - starsi, mili Anglicy. Tez mieli przechlapana nocke. Ano... Zanim wladza przyjechala, imprezka przeszla w bijatyke - cos (raczej ktos) polecialo tam po schodach, lomot jak diabli, krzyki w zupelnie innym niz dotychczas tonie, ktos zaczal wolac o policje... Grupka mieszanego towarzystwa wyszla na ulice i glosy oddalily sie... Przyjechala policja, dobijali sie ale nie zostali wpuszczeni, zaczekali na wsparcie bo z domu dochodzily odglosy mordobicia, a ich bylo ledwie dwoch. Przyjechalo wsparcie, cos tam podzialali i pojechali. Po moze pol godzinie awantura sie rozwinela z powrotem - krzyki w domu i przed domem, jakis konkretny raban, wiec wyjrzelismy przez okno czy cos sie z autem nie dzieje. Dzialo sie, tylko nie z naszym - audi sasiadow wlasnie obrywalo pozbywajac sie przednich drzwi i szyb. Z domu wylecial mlodzian z kuchennym nozem i pognal w glab ulicy, wyleciala kobieta wzywajac policji... A, to akurat dalo sie zalatwic. Przyjechaly 2 male radiowozy i dwa duze, policjanci z psem. Byli dlugo... Gnojka z nozem chyba nie znalezli, ale kolo domu wciaz krecily sie grupki mlodych facetow - takich 20 z malym +. Zrobilo sie cicho, cos sie tlukli po sasiedzku w drzwi i w domu, ale poszlismy spac bo bylo po 4:00 juz - kiedys by sie czlowiek przespal... No, tak do 5:30 prawie, bo wtedy cos na ulicy dupnelo konkretnie. Wiec zryw i do okna - wszak tam nasze autko stoi przed domem. Najpierw myslalam ze mgla, ale to byl dym. Kolejny huk i snop iskier niesiony podmuchem... Audi sie palilo jak wsciekle, policja wlasnie podjezdzala, za chwile byla straz pozarna, w domu jasno od kogutow... Rano wyszlismy looknac. Audi wypalone doszczetnie, obok porzucony zakrwawiony noz. Duzy, pilkowany, kuchenny... Drzwi do domu sasiadow rozwalone i wstawiona "na rozpaczliwca"... Niezla imprezka byla.
 
Eh... Zaczynam miec dosc tej okolicy... Jazdy z Chinczykami, akcja antyterrorystow na tylach naszego domu, te smarki spod 23 imprezujace do 8:00 rano, teraz to... A mieszkam tu ledwie od 14 miesiecy.
 
ja leniu****e i to wszystko pierniczkuje :-D
Kłączku na wątek weszłam ale jako palaczka lubiąca palić od ilości tych idiotyzmów mi az sie znów chce zapalić :-D
natomiast Twoi sąsiedzi są "fajntastyczni" ... dobrze że policja tak a nie inaczej funkcjonuje to w RP moja znajoma trafiła na takich którzy w 2 zdaniu powiedzieli kto zadzwonił zgłaszakjąc zakłócenie porządku nocnego ... a ona miała potem podpalone drzwi na ostatnim piętrze w wieżowcu a klamkę przywiązaną do kratki ... oczywiście policja sprawców nie znalazła ...
 
reklama
Tu nie powiedza kto zglosil, malo tego zanim wejda do akcji to ludzi ewentualnych gapiow prosza o udanie sie do swoich domow. I nie ma dyskusji, maja posluch. Widzialam jak mala, szczupla policjantka zapedzala jednego z tych imprezowiczow do domu - cos jej sie probowal stawiac, a ta, kurdupel jeden, brala go " z cialka". Wygladala troche marnie przy nim, ale byla skuteczna - ostry glos wrecz do krzyku, nakazujacy, rekami go popychala jdnoczesnie zbijajac jego rece ktorymi probowal ja odpychac i po prostu "szla na niego" caly czas. Bylam pod wrazeniem bo w jego wadze zdecydowanie nie byla. Taka pchelka.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry