Melduję sie z rana z filiżanką kawy w dłoni
Dziś była chyba ostatnia taka zimna noc, miejmy nadzieję że prognozy się sprawdzą i zacznie się ciut ocieplać no bo ile można bawić się w pingwina? Chociaż
Misia w formie Rudolfa pasuje doskonale do aury:-)
Wczoraj wieczorem niespodziewanie pojechaliśmy z wizytą do naszej bliskiej koleżanki, obżarłam się sernika u niej i wróciłam do domu trochę zmęczona. W sumie o 22.00 już wizytowałam łóżko.
Zoyka ma rację... człowiek jakoś niesprawny jest i jakby kaleki kołysząc biodrami i stękając przy zbyt długim siedzeniu w niewygodnym fotelu
Tłumaczę Wandzi, że musi jeszcze trochę posiedzieć ze mną, bo inaczej wyląduje w inkubatorze a to żadna przyjemność i póki co dziecko mnie słucha

)) Oczywiście pod warunkiem, że chociaż cztery godzinny dziennie spędzam w pozycji horyzontalnej na kanapie, bo gdy próbuję przyspieszyć to zaczyna ciagnąć i kłuć w brzuchu. Jeszcze trochę.... Zoyka jak ja Ci zazdroszczę że jesteś bliżej ode mnie

to leżenie mnie dobija, na lewym boku nie można bo gin zabroniła, na plecach zakazała i został tylko prawy boczek. A prawe biodro już mam plaskate i tak boli, że kuleję chodząc. Ze względów oczywistych spanie na brzuchu odpada

więc jęcząc usiłuję leżeć na prawej stronie podtykając sobie miękkie poduszki pod biodro.... Ogólnie tragedia

Już kończę narzekanie

) W końcu mamy sobotę i nie można zatruwać sobie weekendu

))
Zapraszam zatem na kawe, herbatę i kakao
