reklama

Ciąża po 40

A ja was olewam .Tyle piszecie,że i tak nie nadążam za wami.:wściekła/y:A ja mam separację od kompa na szczęście jeszcze nie od łoża i stołu ;-).Piorę,piorę ,prasuję i układam no i tak ślicznie się robi ,że jeszcze jakiś spacerek no i wciąż zajęty przez gracza komp no i dzień minął.Pozdrówka dla wszystkich:tak::-)
 
reklama
Zoyka musisz zacząć działać dwutorowo. Po pierwsze z Jarkiem i lekarzem, bo to naprawdę jest bardzo niebezpieczne i nie wiem czy czekanie do poniedziałku jest rozsądne. Po drugie złożyc skargę do szpitala na tamtego lekarza i domagać się odszkodowania za niewywiązanie się z nałożonych na niego obowiązków. Przypuszczam, że Misia może Ci dużo podpowiedzieć z racji swojego zawodu. I naprawdę nie olewaj skargi, bo to woła o pomstę do nieba. Jarek mógł zejśc z tego padołu a i tak sprawa leczenia na dobrą sprawę nie jest rozpoczęta...
 
Zoyka jak dla mnie porażka :-( jeśli zamierzasz COŚ z TYM zrobić pisz do mnie na pw :-) i mimo wszystko na mjescu Jarka zgłosiłąbym się do neurochirurga, neurologa bo tego nie mozna tak zostawić przez weekend.
 
Ostatnia edycja:
Matko, Zoyka, serdecznie współczuję i słuchaj co piszą dziewczyny. Taki krwiak nie musi, ale może być bardzo groźny. I trzymaj się ciepło.

Majuska, moje dzieciątko też ktoś podmieniał :):):) Taka grzeczna, długo bawi się sama, czy to w łóżeczku czy na łóżku, i w foteliku posiedzi i na macie. Tylko z usypianiem jest gorzej, ale jak przy cycku zaśnie to odkładam do łóżeczka i śpi.

Dziewczyny, próbowałam małej podać przetartą marchewkę i banan a ona ma odruch wymiotny. Może taką zupkę jej zrobię, żeby było rzadsze, jak myślicie?

Misiu, a Ty młodemu jedzonko podawałaś łyżeczką od początku, czy może takie rzadsze papki butlą? Długo się uczył? Bo chciałabym moją wprowadzać powoli w świat jedzonka innego niż maminy cyc to skorzystam z Twojego doświadczenia może, jeżeli pozwolisz :)
 
napisałam do Misi.

Moze to nie krwiak a guz. Fachowo nazwali to wyrośl kostna kośći potylicznej.

J. czeka do poniedziałku. Na siłę nic nie zrobię. Cud ze w ogóle łaził po tych wszystkich lekarzach.
 
No wróciłam...
Podczytywałam Was cały dzień, ale nie dawałam rady odpisać.
Byłyśmy rano na rehabilitacji, niby jest poprawa, ale jeszcze mamy młodą masować, uczyć przekręcac na brzuszek przez prawy bok , bo preferuje zołza tylko lewiznę:) i takie tam ćwiczonka, za 3 tygodni ekontrola+ konsultacja z pedagogiem:szok:..po co??..No nic, będziemy się konsultowac :))))) Na szczęście to wszystko razem na jednej wizycie i w tym samym pokoju.

Potem byłyśmy na 3 godzinnym spacerze, rzeczywiście pogoda dziś rewelacyjna, wreszcie taki konkretny powiew wiosny:-) Nie wiem dokładnie ile było stopni, ale zapewne podobnie Basiu jak u Ciebie. Ubrałam Paćkę tak : body krótki rękaw, rajtuzki z cienkiej bawełny + spodnie( takie jakby dwuwarstwowe-cieplejsze ), skarpety i buciki, a na górę, na body - bluza dresowa z kapturkiem i kurtka, nie bardzo gruba, czapka średnia, przykryłam tylko delikatnie cienkim kocykiem, była cały czas ciepła, rączki gołe leżały na kocyku i były wciąż gorące, więc chyba ok, chociaż nawet się martwiłam, czy jednak jej nie za ciepło. A smarujecie już buźkę jakimś innym kremem niż w zimie? mam na myśli coś z wysokim faktorem, bo chyba muszę nabyć, dziś nawet ostro świeciło...
Basiu nie pamiętam jak to było z poprzednimi dzieciakami dokłądnie, ale ja najpierw zaczęłam dawać soczki z marchwi i jabłka, ścierałam na tarce i wyciskłam przez gazik , więc to im nawet wchodziło, a potem zupki - czyli ugotowane i zmiksowane na papkę, raczej wszystko jadły, więc Ci nie pomogę za bardzo. Ale próbuj tą rzadszą zupkę zrobić faktycznie, zobaczysz jak zareaguje Karolcia. A może spróbować jakiś słoiczek? Na pewno pamiętam, że karmiłam dzieciaki łyżeczką ( sprzątania potem było co nie miara, ale ogólnie do brzucha też coś trafiało )
 
Basiu ja swoim chłopcom dawałam najpierw zupki z przetartych jarzyn butelką i tarte jabłuszko łyżeczką. Czyli mniej więcej tak samo jak Majuśka, z tym że zamiast soczków była do picia herbatka. Soczki jakoś później wprowadzałam bo to jednak surowizna a moi nienawidzili soku marchwiowego:) Przetarte jarzyny w zupce ugotowane to już im ładnie wchodziły, potem robiłam na kawałku kurczaka i dodawałam kaszkę kukurydzianą. Taki mix w butli z dużą dziurą w smoczku :))))
Majuśka dobrze, że jest poprawa i chociaz dalej trzeba konsultowac to już chyba jesteś spokojniejsza? To taka miła wiadomośc dla nas na wieczór :))))
 
Ostatnia edycja:
Majuska, u nas 15 stopni było, cieplutko, ja małą ubrałam z budy z długim rękawkiem, legginsy ze skarpetkami, kombinezonik i kocyk. Jeszcze martwiłam się czy nie ma za ciepło, ale sprawdzałam dłonią szyjkę - ciepła ale nie spocona, więc chyba ok. Muszę jakiś lżejszy kombinezonik kupić albo kurteczkę no i czapeczkę, bo mam na wiosnę dwie, ale chyba za cienkie. A może nie...

A z karmieniem to jutro soczek spróbuję - z marchewki albo jabłka, bo taki przecier to może za gęsty był i dlatego mała miała odruch wymiotny.
Ale cwaniara jest, bo potem to tylko dotknęłam łyżeczką z marchewką jej buzi a ona wysuwała języczek i robiła "eche, eche" Tak pokasływała. Zabawne to było :)
 
reklama
No właśnie Aniu jestem na kupnie takiego smoczka i rzeczywiście rzadkie zupki może wciągnie, chociaż ostatnio nawet mojego mleka nie chce z butelki... A może niekapkiem spróbuję soczek podać...

Majus, ja smaruję na razie tym samym kremem, bo jeszcze niewiele na słonko wychodzimy, ale jak zaczną się na dobre słoneczne dni, to kupię z wyższym faktorem.
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry