No wróciłam...
Podczytywałam Was cały dzień, ale nie dawałam rady odpisać.
Byłyśmy rano na rehabilitacji, niby jest poprawa, ale jeszcze mamy młodą masować, uczyć przekręcac na brzuszek przez prawy bok , bo preferuje zołza tylko lewiznę

i takie tam ćwiczonka, za 3 tygodni ekontrola+ konsultacja z pedagogiem

..po co??..No nic, będziemy się konsultowac

)))) Na szczęście to wszystko razem na jednej wizycie i w tym samym pokoju.
Potem byłyśmy na 3 godzinnym spacerze, rzeczywiście pogoda dziś rewelacyjna, wreszcie taki konkretny powiew wiosny:-) Nie wiem dokładnie ile było stopni, ale zapewne podobnie Basiu jak u Ciebie. Ubrałam Paćkę tak : body krótki rękaw, rajtuzki z cienkiej bawełny + spodnie( takie jakby dwuwarstwowe-cieplejsze ), skarpety i buciki, a na górę, na body - bluza dresowa z kapturkiem i kurtka, nie bardzo gruba, czapka średnia, przykryłam tylko delikatnie cienkim kocykiem, była cały czas ciepła, rączki gołe leżały na kocyku i były wciąż gorące, więc chyba ok, chociaż nawet się martwiłam, czy jednak jej nie za ciepło. A smarujecie już buźkę jakimś innym kremem niż w zimie? mam na myśli coś z wysokim faktorem, bo chyba muszę nabyć, dziś nawet ostro świeciło...
Basiu nie pamiętam jak to było z poprzednimi dzieciakami dokłądnie, ale ja najpierw zaczęłam dawać soczki z marchwi i jabłka, ścierałam na tarce i wyciskłam przez gazik , więc to im nawet wchodziło, a potem zupki - czyli ugotowane i zmiksowane na papkę, raczej wszystko jadły, więc Ci nie pomogę za bardzo. Ale próbuj tą rzadszą zupkę zrobić faktycznie, zobaczysz jak zareaguje Karolcia. A może spróbować jakiś słoiczek? Na pewno pamiętam, że karmiłam dzieciaki łyżeczką ( sprzątania potem było co nie miara, ale ogólnie do brzucha też coś trafiało )