Trzecia!!
Dziś wyspana:-), nie żeby Patrycja sie bnie bnudziła co chwilę ( dokładnie co 2 godziny ) ale jak wstała o 6 to tatuś się nią zajął a ja sobie podogorywałam do 8.30

Teraz jestem po przewietzreniu się z psina, śniadanku i kawce. pogoda obłędna, ależ mi tego było trzeba, jeszcze tylko potrzebuje do pełni szczęścia bardziej zielonej trawki i pączków na drzewkach, ale to chyb alada chwila zobaczymy, też dziś planujemy sporo czasu na świeżym powietrzu.
Wczoraj tatuś trzy godziny z Pacią spacerował, ja niestety jechałam na szmacie, musiałam odgruzować dom po całym tygodniu, a moja pomocnica w Irlandii, więc wszystko na mnie spadło. Wieczoram padłam, nie miałam nawet siły nic napisać.
Aniu bardzo mi Cię szkoda bidulko, pamiętam, że te dolegliwości końca ciąży dobijają, no ale już z góreczki, kochana, ja to w sumie teraz tęsknię do tych chwil i tej ekscytacji przedporodowej ( miałam takową;-) )
Misia jak Ty to juz zrobiłaś?? CIasto , schab

..ja dopiero po śniadaniu naczynia do zmywarki włożyłam
Ja rodziłam pierwsze dziecko w wieku 22 lat, praktycznie cały dzień poświęcałam synowi, dawalam z siebie ile mogłam, ale jak teraz porównam tamto myślenie i to teraz przy Patrycji to niebo, a ziemia. Samo to, że teraz mam ustabilizowaną sytaucję mieszkaniowo- zawodowo- finansową, a wtedy...

Najgorzej to miała Kaśka, środkowa córa, urodziła się jak Karol miał 1,5 roku, ja nie mogłam się jej tak poświęcić jak Karolowi, czy teraz Patrycji, musiałam dzielić czas i siły między dwójkę, a Karolek był mocno absorbujący, więc Kasia była największą bidulką:-) Czas jednak zleciał tak szybko, starsi to mnie wogóle już do szczęścia nie potrzebują, kontakt mamy i sporo rozmawiam z nimi, oczywiście ja jestem prowodyrem wszystkich rozmów, bo trochę trzeba ich za język ciągnać, ale jednak kumple i koleżanki to jest to, czego im najbardziej do szczęścia potrzeba ( no i dobrze jak mamusia wesprze finansowo ;-) )