reklama

Ciąża po 40

Ja swoje pierwsze dziecko urodziłam jak miałam 19 lat młodzi powinni rodzic dla nich jest ten czas na rodzenie i wychowywanie

My bylismy dzisiaj na spacerku i to bardzo długo , jest przecudownie na dworze cieplej jak w domku
 
reklama
A my wybraliśmy się dzisiaj do prababci spacerkiem . Ode mnie to jakaś godzinka drogi. Heh... przyzwyczajeni dupy wozić autem zmachaliśmy się, buty które zawsze były luźne i wygodne obtarły i wróciliśmy autobusem. Prababcia przeszczesliwa była. Obiadek zjedliśmy u niej i kawkę wypiliśmy. Pogoda byla fajowa ale jak wracaliśmy było już chłodno. Julka na spcerku jak aniołek. Wytrzęsło ja ze hej bo przez pola prawie na skróty szliśmy. Autobusem tez lubi dziecko jeździć :)
 
Ale dziś piękny dzień!!! Udało nam się zabrać na spacer wszystkie psy za jednym zamachem, a potem zaczęłam trochę dłubać w ogrodzie, znaczy jakieś takie porządki po zimie. Zamierzam uruchomić w tym sezonie parę grządek warzywnych, niech sobie rośnie jakaś marchew czy burak, a potem w słoiczki albo do zamrażarki i będzie dla młodego.
 
Wiosnę czuć zwłaszcza w lesie :-) przez 1,5 godziny biegałyśmy z kijami a ponieważ trzeba korzystać z pogody więc jutro też tuptamy :-)
mam nadzieję że zła zima odeszła precz. Boję sie tylko żeby młodego nie przegrzać i nie wyziębić za bardzo ... w co ubieracie swoje bestie ?
 
U nas cieplej chyba... Dzis Karol paradowal w jeansach na bawelnianej podszewce, bodziaku z krotkim rekawkiem, bawelnianej bluzeczce z dlugim, skorzanej kurtce i czapce sztruksowej. Wczoraj podobnie, tylko na bodziak bluza bawelniana, taka ciut grubsza i jeansowa wiatrowka. Na nozkach skarpetki i wloczkowe trampki.
W razie chlodu mam w wozku pledzik. Opcja zastepcza to pajacyk bawelniany i na to "misiowy" kombinezon - jakies takie futropodobne z bawelniana podszewka, leciutko ocieplone.
 
No dziewczyny ja nikogo krytykowac nie chcialam :-) Kazdy ma dzieci kiedy uwaza lub kiedy mu sie przytrafia ;-)
Ale czas na edukacje musi byc, ja robie wszystko od d... strony, najpierw dzieci pozniej edukacja..niestety bo ciezej bedzie:(

cytryna, ja w Dublinie, owszem sloiczkow i opcji mnostwo ale ja wole swoje dawac. Tymbardziej ze i tak gotuje no i chce dziecko od poczatku do normalnego przyzwyczajac:-) owocki ze sloika moge dac w trakcie wyjazdu, bo to wygodne:-)
 
Witam słonecznie :-D zapowiada się kolejny wiosenny dzień, jeszcze cieplejszy niż wczoraj:))
Jako, że ja juz na nogach to stawiam wszystkim obudzonym pierwszą kawę :-D i do tego moje ulubione kanapki z serem białym z powidłami śliwkowymi :)))

Ponarzekam sobie tradycyjnie, bo jak wczoraj było dobrze to dziś od rana ledwo oddech mogę złapać tak ciśnie przepona. Żeby było weselej to z rąk wszystko leci. Właśnie wylałam pierwszą kawę na stół i pływał telefon, pilot, klucze a strużka ściekała na dywanik i podłogę :baffled: Poł litra kawy wylizał Tabiś i to chyba jedyna korzyść. A za chwilę wypadł z mi z rąk słoik i potoczył się po ladzie, dobrze że chociaż zakręcony i nic nie wyciekło. Będę warczeć wrrrrrrrrrr
 
Hełoł ja dziś druga :-) Byłąbym pierwsza ale :-D schab dochodzi, ciasto się piecze. Panowie śpią :-)

Piję drugą kawkę i ... WŁACZYŁAM TV a TU M jak masakra ... myślałam, że po odejściu Hanki Mostowiak już nic nie będzie takie samo ... pomijam, że nie wiem kto jest kto i co tam robi
Pogoda zapowiada się baśniowo, za 1,5 godzinki lecę na kije a potem spacer... Zapowiada się piękny dzionek, mam nadzieję, że wszędzie jest równie pięknie.
Aniu z Wandzi jest łobuziak okrutny ... ciekawe jaki będzie miała charakterek ta MAŁA DAMA czy też może BESTIA.
 
Trzecia!!
Dziś wyspana:-), nie żeby Patrycja sie bnie bnudziła co chwilę ( dokładnie co 2 godziny ) ale jak wstała o 6 to tatuś się nią zajął a ja sobie podogorywałam do 8.30:-D Teraz jestem po przewietzreniu się z psina, śniadanku i kawce. pogoda obłędna, ależ mi tego było trzeba, jeszcze tylko potrzebuje do pełni szczęścia bardziej zielonej trawki i pączków na drzewkach, ale to chyb alada chwila zobaczymy, też dziś planujemy sporo czasu na świeżym powietrzu.
Wczoraj tatuś trzy godziny z Pacią spacerował, ja niestety jechałam na szmacie, musiałam odgruzować dom po całym tygodniu, a moja pomocnica w Irlandii, więc wszystko na mnie spadło. Wieczoram padłam, nie miałam nawet siły nic napisać.
Aniu bardzo mi Cię szkoda bidulko, pamiętam, że te dolegliwości końca ciąży dobijają, no ale już z góreczki, kochana, ja to w sumie teraz tęsknię do tych chwil i tej ekscytacji przedporodowej ( miałam takową;-) )
Misia jak Ty to juz zrobiłaś?? CIasto , schab:szok:..ja dopiero po śniadaniu naczynia do zmywarki włożyłam:-D
Ja rodziłam pierwsze dziecko w wieku 22 lat, praktycznie cały dzień poświęcałam synowi, dawalam z siebie ile mogłam, ale jak teraz porównam tamto myślenie i to teraz przy Patrycji to niebo, a ziemia. Samo to, że teraz mam ustabilizowaną sytaucję mieszkaniowo- zawodowo- finansową, a wtedy...:no: Najgorzej to miała Kaśka, środkowa córa, urodziła się jak Karol miał 1,5 roku, ja nie mogłam się jej tak poświęcić jak Karolowi, czy teraz Patrycji, musiałam dzielić czas i siły między dwójkę, a Karolek był mocno absorbujący, więc Kasia była największą bidulką:-) Czas jednak zleciał tak szybko, starsi to mnie wogóle już do szczęścia nie potrzebują, kontakt mamy i sporo rozmawiam z nimi, oczywiście ja jestem prowodyrem wszystkich rozmów, bo trochę trzeba ich za język ciągnać, ale jednak kumple i koleżanki to jest to, czego im najbardziej do szczęścia potrzeba ( no i dobrze jak mamusia wesprze finansowo ;-) )
 
reklama
Maciej z Robertem pojechali na wieś do domku pozabierać jakieś drobiazgi i ławę do foteli. Szybko korzystając z pustki w domu smażę żeberka na obiad i za chwilę pomknę do biedronki po ciasto i papier toaletowy (nie zauważyłam że właśnie się skończył). Chłopaki wrócą to powitają ich domowe zapachy:))) może Maciek zostanie na obiedzie chociaż on mięsa za bardzo nie lubi... a dziś wybiera się na urodziny do kolegi więc może będzie oszczędzał miejsce z brzuchu :-D
Jeszcze pomimo niedzieli nastawiłam pranie, bo jakoś mi się uzbierało nagle w ciągu dwóch dni... Po obiadku mam zamiar odpoczywać i ciekawe co mi z tych planów wyjdzie:)
Majuśka ja nie czuję tego podniecenia i oczekiwania. Jedyne na co czekam to na bóle porodowe i sygnał że już mogę jechać rodzić. Wandzia jest BESTIĄ i daje popalić każdego dnia. Nie pamiętam takich jazd w poprzednich ciążach. Termin już bezpieczny, prawie koniec 37 tygodnia i panienka mogłaby sobie już wyjść ze mnie i dać mi odetchnąć pełną piersią :-D W sumie tylko o tym marzę teraz...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry