Katrina, doczytalam ze braxtony to po 20 tygodniu (teoretycznie) moga sie pojawiac. No, jak z tym jest jak z waga dzieci to pewnie i kolo 16 nie bedzie dziwne.
Majuska, nie wkladaj Packi do lozeczka po prostu, oszczedzaj plecy. Mozesz ja spokojnie lezakowac na normalnym lozku i klasc na nie z przykucek lub przykleku. No i poszlabym do jakiegos speca czy Ci dysk nie wyskoczyl...
Zoyka, pieknie... Mam nadzieje ze dzis lepiej i ze J. wroci bez "rewelacji". No, doczytalam... Tydzien. Bosssko.
Misia, niestety tu tez zmieniaja czas, tak ze dalej jestem godzine z tylu, ale rownie uczciwie niedospana.
Mlodemu cos sie wczoraj przestawilo w glowinie i ostatni posilek zjadl o... 8:00, a potem spal grzecznie do 4:30. Noz, nie mogl zjesc o 10:00 i spac do 6:30? Zwlaszcza ze obudzil sie wsciekle glodny, a po zatankowaniu zlapal faze towarzyska i tak swirowal, tak kokietowal, ze nie szlo isc spac olewajac jego opowiesci i smiechy. No, zolzik wstretny! Pogoda jak marzenie wiec pojdziemy sobie do biblioteki i pewnie zawisniemy na High Street z ksiazka w lapie. A maly niech sobie pospi na sloneczku. Anglikom juz wiosna odwala na calego, wczoraj widzialam niemowleta z golymi nozkami - Karol w porywie mojej arogancji lansowal sie w body z krotkim rekawem, na to 3 czesciowy, bawelniany dresik, zamiast czapki kapturek na glowie (w wozku wiatr go nie dosiegnie wiec nawet jak ucho wykreci z kaptura to nie zawieje), a tu angielskie dziewuszyny w sukieneczkach i z golymi nozkami... brrrr... Fakt, cieplo bylo jak diabli, mysle (termometru nie mam) ze kolo 20 stopni a sloncu. W cieniu zimno od murow ciagnelo.