Z tym jedzeniem to wszedzie radza inaczej... Na watku dzieci z pazdziernika sa mamy mieszkajace w roznych krajach i normalnie jak porownac rady specjalistow w kwestii zywienia to sie raczej nie mozna polapac co dobre a co nie :/ Zreszta nawet w Polsce jednej dziewczynie pediatra kazala owoce i soczki wprowadzac przed skonczonym czwartym miesiacem a innej nic do konca 6 miesiaca (oczywiscie inny lekarz, obia laski karmia piersia). Ja ostatnio mialam wizyte od naszej babki (cos jak pieegniarka srodowiskowa) i jej rady byly takie od 6 miesiaca 2-3 razy dziennie kilka lyzek stolowych owoce, warzywa, kaszki, od 7 mozna dawac jedzonko paluszkowe np makaron, warzywka ugotowane do raczki, okolo 9-10 nabial sery, jajka, jogurty, mleko krowie po ukonczeniu 12 miesiaca. Tu nie ma np ekspozycji na gluten, od razu sie daje jak leci, popularne jest BLW - czyli dziecko je samo, anie jest karmione w Polsce to sie chyba nazywa Bobas Lubi Wybor.
Nie wiem czy to dobrze czy zle, chyba kazda mama musi sama zadecydowac, mi sie niektore rzeczy podobaja inne nie.
Z polskich zalecen zywieniowych podobnie niektore stosuje, innych nie... np.: nie dalabym mojej malej kaszki/sloiczka z cukrem albo sola a w Polsce do duzej ilosci produktow niestety dodaja, nie daje soczkow do picia tylko sama wode i nie karmie z butelki tylko i wylacznie lyzeczka.