reklama

Ciąża po 40

reklama
Witajcie ,
częściej bywam na październiku 2012 ,ale popieram wasze argumenty -zwłaszcza te tradycyjne na temat bucików i żywienia dzieci :-)[ubieramy i karmimy z głową równo stąpając po ziemi].
Buciki ,o których pisałyście dla pań są super ,ale ja preferuję tylko tzw cichobiegi -czyli całkiem na płaskiej podeszwie -te na koturnie mi se podobają ale to nie na mój szybki chód[raz próbowałam i skończyło się na skręconej kostce].

Zaczęłam 10 tydzień ,z samopoczuciem różnie ,ale nie narzekam ,-bo mamy z dużymi brzuszkami mają do tego większe prawo:-).

Życzę zdrówka dla pociech ,ich mam a najwięcej dla mam jeszcze w "dwupaku"
 
Witaj Sandy :-) włąśnie się zastanawiałam co tez u Ciebie. Zagladaj tu cześciej.
Do biegania ja też wolę cos plaskiego, pamiętam moja matkę kiedy była w mym wieku i jak pomykała w szpilach - mnie niestety umięjętnośc biegania na obcasei powyżej 4,5 cm wychodzi żałośnie, choć posiadam i wyższe buty to jednak w nich chodzę dostojnie, kroczę a nie biegam :-D
 
Ja do sukienki ślubnej miałam szpilki -tylko do kościoła i do sesji zdjęciowej ,a potem czeskie tenisówki bo i tak spod długiej sukni nie było ich widać
:-)
 
Sandy zaglądaj do nas częściej. Nie tylko pazdziernikówki istnieją ;-)
Buty dla nas to klasyka... szpileczka z krytym noskiem, obcas minimum 4 cm a najlepsze sa takie w granicach 7 cm:)) Kolory stonowane, pasujące do kostiumu, spódnicy czy sukni... Coco Chanel to mój ideał :-D
Marzą mi się już moje buciki pochowane głęboko w szafie, ale czy kiedyś je ubiorę? Ciąza mocno zniszczyła stopy i oby nie zostały w tym rozmiarze co są :no:
 
Anka nie zostaną.Sandy ,a Ty sobie ponarzekaj początki ciąży też nie są różowe niestety:tak:A buty to ja też raczej wolę wygodne w sensie nie za wysokie choć i czasem wśród wysokich zdarzają się wygodne choć rzadko.
 
Cytryna, dzieki! Faktycznie z Karolem jest jakos tak, ze wystartowal w gore i tam sie trzyma. Spadl w drugim miesiacu, ale przeciez mocno chorowal. Czyli klar i tego sie bedziemy trzymac.

Co do butow to ja tez tylko na plaskim, chetnie trampki. Wygoda.

Maly dzis mnie zalatwil bez pudla - obudzil nas dopiero 20 po 9, a ja na 10:00 mialam na ESOL - gotowalam mu jedzonko wciagajac majtki na tylek, ale zdazylam. Po powrocie z kursu spacerek i zakupy, potem robienie obiadu i w efekcie dopiero przed chwila moglam klapen dupen zicen plac. Ufff... Takie male a tak czlowieka aktywizuje... :-D
 
misia opinie o nabiale masz dokladnie taka jak fachowcy w UK :) i tez mowia ze modyfikowane po roku zycia to zupelnie niepotrzebne.

azula ja jej nie karmie z butelki bo sie sie boje ze bedzie jakims niejadkiem albo ze sie potem nie przestawi na inne sposoby jedzenia. Ona z butelki praktycznie nie jadla oprocz 1 tygodnia zycia i jej nie podchodzi za bardzo wiec bez sensu jak dla mnie prawie 6 miesieczne niemowle uczyc jesc z butli jak lyzeczka potrafi a pije z kubeczka. Ssanie jej nie usypia, ale na szczescie na noc od kilku tygodni ladnie zasypia sama bez zadnych pomocy :)
Te argumenty przewciw butli to glownie ze wzgledu na zgryz i prochnice (jak slodkie sie przez butle podaje np soki), ja mam strasznie slabe zeby wiec jak genetycznie ma je po mnie to jej tez nie chce dodatkowo dobijac, nie chce zeby miala plombe w kazdym zebie tak jak ja i biegala do dentysty caly czas, ja mam do tej pory traume :( Zaraz pewnie mi powiecie ze moje tak jadlo i jest ok.... wierze :) ale jak ma to pomoc ja uchronic przed problemami, to czemu nie :) zwlaszcza ze akurat nam butla nie jest do szczescia potrzebna :)
 
Hmmm... U nas flacha to tylko mleko i woda. Juz marchewka z jablkiem wchodzi lyzeczka i maly sobie ladnie radzi, tylko zlosci sie o przerwy w dostawie, ale uwazam ze tak zostanie i przez smoczek bede podawac tylko mleko i picie typu woda lub herbatka.
 
reklama
Cytryna absolutnie nie powiem, że moje się wychowały i jest ok :-D Anusia ma już pięc miesięcy z tego co widzę i karmienie jej łyżeczką jest super sprawą. Mój Filip idąc do żłobka w wieku 13 miesięcy jadł wszystko i z talerzyka posługując się kubeczkiem niekapkiem do popijania. Prawdę mówiąc nie pamietam kiedy odstawiłam butelkę ale miał 7 miesięcy gdy wróciłam do pracy i był pod opieką babci - to musiało być jakoś w tym terminie. W swoich dzisiejszych protestach bardziej mam na myśli dietę niż sposób karmienia, bo jestem pewna że Wandzia też będzie samodzielna szybko a karmić piersią mam zamiar i na pewno nie do drugiego roku życia. Myslę, że 7 miesięcy to maximum a może i krócej. Tym bardziej, że ciągle nie wiem kiedy wrócę do pracy zawodowej...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry