Dzis na spacerku mnie zmiotlo i zdmuchnelo calkiem, ze slowami poety sie wyraze... Otoz moda nastala na takie kombinezoniki z cienkiej bawelny "podkoszulkowej" - spodnie dlugie, takie troche szarawary i gora minimalistyczna, znaczy sie rurka nad cycki - a ze wiosna i cieplo, i wylegla brac w co bardziej letnich przyodzewkach to i takowe kombinezoniki pojawily sie na ulicach. No i ide ja sobie wozek popychajac, kiedy zza wegla wyniklo i przedemna defilowac jelo zjawisko - ani chybi angielskie bo zadna inna nacja takim bezkrytycyzmem co do swej osoby popisac sie chyba nie umie... Zjawisko plci bylo zenskiej, parametrow mniej wiecej moich, czyli rozm. 20, po polsku 48, cyc nie tyle duzy co zwisly, dupsko... nooo... Dupsko po prostu okaz. I w takim ze wlasnie kombinezoniku barwy cynamonowej gwiazduje... Patrze ja i wzroku oderwac nie moge od tych posladow hipnotycznie przewalajacych sie gora-dol-gora-dol, z przytupem i podskokiem, bogato porytych cellulitem, ktore to poslady niesmialo rozdzielaja ginace w otchlani rowa czarne stringi. Czemu czarne? Nie wiem, ale tak przeswitywaly, ze watpliwosci nie pozostawialy. Zeby nie bylo - nie natrzasam sie z gabarytow bo przyganialby kociol garnkowi, ale w tym ubranku, taka szalupa... Sorry!



Niezłą serię "zjawisk" opisałyście
Kłaczek, chyba nie tylko Angielki mają parcie na takie kreacje, widywałam dużo takich dziewczyn w Szwecji. Swoją drogą, to trochę im zazdroszczę - trzeba naprawdę nie mieć kompleksów, żeby się tak wyglądając tak wystroić. A wtedy pewniej łatwiej się żyje.
Najbardziej podobaja mi sie zielone takie razace, zywe

Jedne te crocsy mam niebieskie z zielona podeszwa, drugie fiolet, japonki czerwone. Ja uwielbiam kolorowe buty a juz w lecie to koniecznie bo musze miec do wszystkiego buty
No i rozu nie mam zadnych, wzor tylko pokazalam ale nie powiem...roz tez lubie bo mam do czego ubrac latem
Ja też uwielbiam kolorowe buty! W Venecii (czy jak tam się ta firma nazywa) mają zawsze dużo oryginalnych, intensywnych kolorów. Teraz ostrzę sobie zęby na jakieś fajne kolorowe balerinki - bo mam tylko czarne.
Do dyskusji croksowej się nie włączę, bo nigdy nie miałam. Dużo jednak słyszałam o ich wygodzie. Kto wie, może tego lata, jak kopyta mi spuchną, to skończy się na croksach, choć tak estetycznie to nie jest mój typ.
teraz wszyscy pediatrzy mowia i w tv nawet o tym bylo, m.in w DDTVN ze dziecko ma miec od poczatku buty w ktorych nogi pracuja bo maja sie uksztaltowac i maja miec miekki zapietek i miekka podeszwe, bron Boze nie sztywna i twarda.
Ale ja rozumiem, ze Ty mozesz wierzyc w stara szkole, ja za opinie dostalam opr od ortopedy w PL i w IE tez. Dawno i nie prawda, nie wolno dzieci zakuwac w sztywne obuwie bo krzywde mozna zrobic.
KOIlejny przyklad. KOlezanki corka krzywila bardzo jedna stope do zewnatrz, tez nastawiona byla na sztywne buty, pojechala do specjalisty...jak najwiecej na boso, lekkie buty, po domu zadnych papci i buty tylko wtedy jak jest mus. Stopa teraz prawie idealna, sladu krzywienia nie widac.
Ortopedzi bardzo teraz uciekaja od sztywnych butow.
To prawda, że zalecają miękkie, pracujące buty. Chodzenie boso jest super zdrowe, ale nie po twardym. Trawa, piasek, ok, ale po mieszkaniu lepiej jakieś sensowne kapcie. Niestety, mój syn wszelkie kapcie ma w najgłębszej pogardzie i ciężko nad tym zapanować. A ma trochę płaskawe stopy, niestety, mimo, że obuwie kupowaliśmy OK (zawsze pokazywałam ortopedzie na wizycie). Nie wiem, może to od łażenia boso po twardym właśnie, a może takie genetyczne uwarunkowanie...
Sandy ja z październikiem 2012 nie bardzo daję radę, za dużo dziewczyny piszą, nie nadążam

Na kiedy masz termin? Bo ja 20 października. Stopniowo zaczynam się lepiej czuć, ale generalnie ta ciąża w porównaniu z poprzednią jest męcząca... a najbardziej dają mi się we znaki wzdęcia. Normalnie powinnam się nazywać pani Balon.

Co do sukni ślubnej, to ja paradowałam w płaskich białych balerinach. Dopiero trzy lata temu kupiłam sobie pierwsze szpilki w życiu! Zdarzały mi się wcześniej obcasy - sporadycznie - ale raczej koturny. No nie powiem, żebym była mistrzynią chodzenia w tych szpilkach. Owszem, idę prosto, w miarę zgrabnie No, trochę sztywniacko), nie uginam nóg w kolanach, ale chodzę bardzo, bardzo wolno. Także dla mnie to racze obuw na bankiecik, ale nie żeby się przejść po mieście. Choć ostatnio nawet założyłam, bo pomyślałam sobie, że to ostatni moment, zanim zrobię się tak ociężała i niestabilna, i trzeba też poszpanować zgrabnymi nogami, póki jeszcze są zgrabne a nie spuchnięte ;-)

Jednym słowem wiosna i słońce uderzyły mi do głowy, a skończyło się masakrycznym zmęczeniem i odciskami.
