Odkąd nie przytulam porcelanowego przyjaciela lepiej ,4 kwietnia wizyta u ginki ,a 11 kwietnia prenatalne,brzuch mi "wywaliło" dośc pokaźny ale na wadze na razie nadrabiam stracone 3 kg
Cóż, przytulanek z porcelanką nie zazdroszczę, ale schudnięcia 3 kg trochę tak... bo ja już ze 3 kg chyba przytyłam (w sumie nie wiem, nie ważyłam się, ale czuję to).

Co prawda na starcie jestem dość szczupła (168 cm, 58 kg), ale apetyt mam non stop nie jak babka w ciąży, tylko smoczyca w ciąży mnogiej
Margot, na pewno masz racje ze tak sie latwiej zyje - babki sie nie spinaja, nie przejmuja...
Dla mnie dobranie ciucha to kwestia jakiejs estetyki. Nie, nie jestem z tych wyeleganconych, wrecz przeciwnie - przedkladam swobode i wygode nad reprezentacyjny wyglad, z reszta co bym nie wlozyla to przy moich parametrach bede wygladac jak namiot wezyra rozbity wokol baobabu, ale jednak za czorta nie wloze czegos podkreslajacego dowody dobrobytu. No, kurka nie i juz! W zw. z tym moge pokazac wylacznie dekolt i to w porzadnym biustonoszu bo nogi mam jak kolumny, oponek dostatek, dupe jak rufa krazownika. No, to jak juz to tylko dekolt i juz! A co do crocsow to one sie w mojej lajzowskiej estetyce wlasnie mieszcza - bo ja tak zawsze troche na lajze - jeansy wystrzepione, swetry powyciagane, T-shirty badz jakies takie tunikowate stwory w rozmiarze sporego zagla i grunt to kolorowo. A jak spodnica to model cyganski i do ziemi. Lubilam drewniaki...
Kłaczek, no właśnie, fajnie nie mieć kompleksów, ale z drugiej strony - każda kobieta ma mocniejsze i słabsze strony w wyglądzie, i czemu nie ubierać się właśnie tak, żeby podkreślić to, co ładne, a to i owo ukryć? Także z jednej strony trochę im zazdroszczę tego luzu... a z drugiej... nie ma o czym gadać. ;-)A Twoj "łajzowaty" styl czuję, że by mi się podobał.

Ja w ogóle lubię, jak ludzie się ubierają kolorowo, choć sama mam raczej ciemną szafę. Uwielbiam na Zachodzie te wszystkie grubaśne murzynki w kolorowych, wzorzystych powłóczystych kiecach i turbanach. Też nie jestem typem elegantki, choć ostatnio więcej uwagi poświęcam ciuchom niż "za młodu". No, ale wiadomo - człowiek młody to ładny i się nie musi tak starać, a potem...
margot mi mowil ortopeda (nie tylko mi), ze w domu tez jak najmniej papci, na boso i w skarpetkach najlepiej.
No to ciekawe, bo ja nie tylko od mojego słyszałam, ale czytałam też, że chodzenie boso po twardym sprzyja płaskostopiu.

Ale widać ja ze wszystkim jest szkoła otwocka i falenicka. ;-)