reklama

Ciąża po 40

reklama
Zoyka, ja te olejuszke mam i uzywalam juz kilka razy i jeszcze jest. Z tym ze po jednym uzyciu faktycznie pozbylam sie wiekszosci lusek z glowki Karola, potem drugi raz poprawka i bylo ok. Tyle ze mi wrocila, wiec zabawa byla od nowa. Teraz widze ze jakos nie wraca, wiec moze juz bedzie z glowy - i to doslownie.
U nas dzis sobota wiec ja sie jajkiem przylece jutro podzielic.
Noc... szkoda pradu. Mlodszy sie nafaszerowal po 7 wieczorem i przespal uczciwie 6h, wiec 1:30 pierwsze karmienie, 4:30 drugie i tak juz w trybie trzygodzinnym. Wrrr... Na szczescie po karmieniu nie wymagal towarzystwa, wystarczalo mu wlasne, ale cwiczyl "papuge" ambitnie... Coz - rozwija sie!
 
Dzisiaj pewnie tylko ja będę grasować po forum :-D ale to tylko dlatego, że nie mamy żadnych gości świątecznych - przełożyłam wizytę chłopców i matki na jutro rano. W domu cisza, tato z córeczką śpią sobie słodko a ja popijam kawę z jednej łyżeczki i zastanawiam się jak do smaku tego czegoś przywyknąć :)))
Ollena to jest Twój wybór: przemęczyć się kilka dni i karmić potem z radością i ku zdrowia malucha czy też poddać się i pomimo posiadania pokarmu przejść na sztuczne mleko. Nie będę Cię nakłaniać do przetrwania, bo to Twoja decyzja ale pomyśl sobie ile matek płacze, że nie może karmić bo tego mleka nie ma a chciałaby bardzo.... a jeżeli Ty pokarm będziesz miała może warto zacisnąć zęby i wytrwać tydzień z bólem? Poddać się jest najłatwiej ale ile jest satysfkacji gdy się uda! Ja jestem uparta i nie dam się własnym cyckom, mają mnie słuchać :-D

Bardzo boli cięcie, po prawej stronie:( myślałam dziś w nocy że szew mi strzelił bo zawyłam w głos. Teraz też nie mogłam wstać z łóżka po odpoczynku. Popłakałam się z bólu, Robert podnosił mnie do pionu. Oglądał cięcie ale śladu nie ma po jakimś rozwarciu rany - mówi że chyba się zrasta w środku i stąd to piekło :( Boję się co będzie znowu w nocy, chyba zasnę na siedząco bo wtedy jakoś mogę się podnieść.
Wandeczka to słodycz :-D W nocy grasowała od 23.30 do 2.00 i spała do 6 rano. Nakarmić, przewinąć, dokarmić drugi raz, beknąć i lulu:-D Ma uroczy zwyczaj robienia kupki w trakcie jedzenia:) przerywamy więc jadłodajnie i zmieniamy pampka:) Kupy książkowe jak z podręcznika:) żadnych kolek, gazów i parcia na brzuszek.
 
Ostatnia edycja:
Anka współczuję bólu i trzymam kciuki, żeby szybko się zagoiło i poszło w niepamięć...
Ollena u mnie masakra była z cyckami, pierwsze trzy tygodnie to film grozy... ale byłam bardzo zawzięta. Później to już szło łatwo i rozkosznie i karmiłam ponad rok. Mam nadzieję, że teraz będzie lepiej, bo po pierwszym dziecku mam wyrobione sutki, a wtedy miałam bardzo płaskie brodawki. Jak jest szansa to warto zawołać na pomoc doradczynię laktacyjną, pomoże prawidłowo przystawiać malucha. Myślę, że nie masz się co nastawiać, że tym razem też będzie źle - może właśnie będzie dobrze.

Miłego dnia wszystkim!
 
My już po śniadanku u Mamy :) Było miło a była to pierwsza wizyta Julki u Babci. Pies mamy ( cocer spaniel) ignorował mala, nastawiał tylko uszy i patrzył gdy Julka coś gugała. Wtedy nosem mnie trącał jakby był zazdrosny ze coś mam na kolanach.

Olena- warto pocierpieć. Posmarować czymś, odplakać swoje ale dawać cycka. Ja już nie mam pokarmu i dalej mi sie ryczeć chce. Na początku miałam tak mało pokarmu ze dziecko mocno ciągnęło i miałam krwiaki. Przeszło, a potem karmienie było przyjemnością. Teraz tylko Nan. Jest dobrze, mała zdrowa. Znam dzieci karmione tylko sztucznym i nie chorujące. Nie ma reguły na to. Ale mimo to pokarm naturalny to dobrodziejstwo i juz.

klaczek - jak to u Ciebie sobota ?

Aniu - współczuję bólu po CC. Mnie rana zagoiła się bosko, nie rwało, nie babrało się. Bolało tylko w środku do dzisiaj jeszcze czuję momentami. Czas, tylko czas pomoże.

Wczoraj była po prostu śnieżyca. Pomyślałby kto z,e jajka malować trzeba w śniegu. Rano było biało a teraz piękne słońce i cieplutko , śniegu już prawie nie ma i wybieramy sie na spacerek świąteczny.

Zobacz załącznik 454169 w drodze do Babci :)
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
Zoyka, normalnie! Wczoraj byl piatek, przedwczoraj tez piatek, to dzis jest sobota. I moge to udowodnic - zapomnialam kupic wiorkow kokosowych, wiec poszlam do sklepu i kupilam. Gdyby byla Wielkanoc to by sklep byl zamkniety, co nie?:-D

A tak serio serio, to po prostu inaczej nie bylo by u nas rodzinnych swiat bo Rajmund dzis pracuje normalnie - 12 h od 8 do 8. Jutro ma na 5 rano i tylko 3 godzinki, wiec jak jutro wroci z pracy to u nas bedzie sniadanie wielkanocne i zaczna sie swieta. A dzis pieke i gotuje zeby bylo swieze po prostu bo i tak... co to za swieto jak sama w domu siedze? Dorobilam do tego filozofie, w mysl ktorej dzis jest sobota. Co prawda w ten sposob braknie mi w przyszlym tygodniu 1 dnia, ale to sie wytnie - moze wtorek... Nie mam zadnych planow na wtorek to moze byc.
 
Ja do południa po obfitym wielkanocnym śniadaniu spałam, potem z córą zrobiłyśmy rajd po cmentarzach i teraz szykujemy się na chwilę do znajomych, w domu leniwie i obżarstwo:sorry: Pogoda znośna, ale nie spacerowa, jutro ma być lepiej...
Aniu dzielna jesteś, tego bólu po CC nie znam, ale musi byc cholerny, myśl, że każdy dzień zbliża Cię do pełnej sprawności, mam nadzieję, że juz dziś jest lepiej.
Zoyka , cudeńko z Juleńki, jest juz taka duża:-)
Kłaczku masz boską filozofię, tak właśnie trzeba podchodzić do życia, fajną mamę ma Karol:-D
 
Witam ,ja odsypiam szpital ,nadrabiam 2 dni głodówki ,młode kaszlą ,R był po zapas syropów w aptece a teraz popijam kawkę ,miłego świętowania.
Aniu teraz gdy już wypłukało sie z organizmu znieczulenie ,rana może kilka dni pobolewać ,-może pomoże pas po c,c ,lub wyższa bielizna ,a laktacja ,też może ruszyć z opóźnieniem -jak lubisz to polecam zioła ,lub herbatkę mlekopędną ,albo starodawne łuski kakaowe -ale najważniejsza zasada nic na siłe ,mama i córcia mają być zadowolone [nam na myśli ew. dokarmianie]
 
Sandy bardzo dziękuję za podpowiedź. Muszę jakoś wytrzymac ból a w środę idę na zdjęcie szwów i dopytam się dokładnie o ten pas. Na razie noszę te śmieszne majtki poporodowe żeby wietrzyć ranę bo nie mam na niej opatrunku. Laktację rozkręcamy powolutku siłami natury:)) i dokarmianie butlą jest coraz mniejsze i rzadsze. Czasami brakuje mi pokarmu i wtedy Wanda dojada sobie trochę butelki a czasami wystarczy to co ja jej podam. Ale jestem Ci niezwykle wdzięczna za podpowiedź, bo obawiałam się że coś mi się w środku porobiło złego na szwach wewnętrznych.
Dobrze, że powoli dochodzisz do siebie chociaż to przeziębienie jest zupełnie niepotrzebne w domu :no: W szpitalu karmią okropnie a jak jeszcze miałaś dietę to juz w ogóle... kroplówki jednak nei dają takiego uczucia sytości jak dobre domowe jedzenie. Dbaj o siebie koniecznie!

Zoyka ale Julka rośnie :)) super dziewczyna :)))
 
Ostatnia edycja:
reklama
Aniu - pryskałam octeniseptem ranę i wkładałam wacik aby sie nie stykała skóra. U nas szwy były rozpuszczalne ale mi położna powiedziała ze pasy ściskające dopiero po połogu. Trzymaj się , odpoczywaj.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry