reklama

Ciąża po 40

Majuska nie wiem czy Cię pocieszę ale u neurologa nr 2 byłam dzień tylko dzień wcześniej - dałabym sobie łeb odciąć i łeb bym straciła, rehabilitanta musiałam przeżyć bo mi sie dni pomyliły :-D nie mam nawyku życia z kalendarzem.
Ja polecam nordic, siłownie i piłki :-D i tak sie zastanwiam czy lepszy bół biedra czy doopy po Panu He ?? pytanie godne Hamleta :-D
 
reklama
Misia ja Ci odpowiem na hamletowski dylemat.Ani to ,ani tamto ani nic innego.Młodym ,pięknym ,zdrowym i bogatym być to jest to czego bym nam wszystkim życzyła.Szkoda,że to tylko utopia.No ale przynajmniej pomarzmy;-):-)
 
W trakcie ciąży na stawy działa nie tylko zwiększona waga, ale i relaksyna, która ma rozluźnić spojenie łonowe, żeby ułatwić poród ale przy okazji rozluźnia wszystkie stawy, i to trwale bo działa przez rozpuszczanie kolagenu.
Majusko - poszukaj sobie jakiegoś ludzkiego odpowiednika Gelacanu ( wiem, że ta firma od Gelacanu robi też preparaty kolagenowe na stawy dla ludzi) a poza tym pracuj nad wzmocnieniem mięśni wokół tych stawów - joga i pływanie na pewno należą do rozwiązań bezpiecznych.
 
Gosiu - toś mnie kochana pocieszyła...

Ollena - no ja na szczęście na sikanie to albo raz wstaję, albo w ogóle, o tyle dobrze

damy radę - 6 tygodni jakoś zleci, zwłaszcza, ze teraz mam dwie imprezy do przygotowania, to ani sie obejrzę, jak 3 tyg. minie
 
W trakcie ciąży na stawy działa nie tylko zwiększona waga, ale i relaksyna, która ma rozluźnić spojenie łonowe, żeby ułatwić poród ale przy okazji rozluźnia wszystkie stawy, i to trwale bo działa przez rozpuszczanie kolagenu.
Majusko - poszukaj sobie jakiegoś ludzkiego odpowiednika Gelacanu ( wiem, że ta firma od Gelacanu robi też preparaty kolagenowe na stawy dla ludzi) a poza tym pracuj nad wzmocnieniem mięśni wokół tych stawów - joga i pływanie na pewno należą do rozwiązań bezpiecznych.

O pacz pani, jaka obeznana:-D...dzięki wielkie, tak myśłałam, żeby zacząć cos łykać specjalnego, no i o basenie myślę...jogi nie ograniam niestety.
Misia to miał byc neurolog dla mnie...jakby dla dziecka był to bym nie zapomniała;-):-)

A wiecie, że ja niby po ciaży ale kibel ze 2 razy w nocy odwiedzam na siku, ale to chyba dlatego, że piję duzo wody bo mnie suszy ..chyba od karmienia:no::-)
 
Hallo dzikim świtem :-)
Padłam wczoraj, normalnie jak kawka po 18.00... Robert mnie nie obudził na karmienie o 22.00, bo podał butlę żmiji i wstałam dopiero o 2.00 juz na cyca, za to czuję się jak młody bóg :-)
Gosia jakoś zmusiłam moje własne sysunie do posłuchu :laugh2: tzn przestały boleć, nie krwawią i nie mam złogów w kanalikach. Kilka dni intensywnej pracy nad nimi dały efekt. W nocy o 2 obudziłam się z zalaną koszulą nocną, bo zapomniałam o wkładkach :))) Co prawda uważam że tego mleka jest ciut za mało i stąd dokarmianie butlą, ale Wanda za każdym razem dostaje porcję ode mnie i tak liczę na oko że to 3/4 całego posiłku. A panna ma aptetyt, oj ma... 90 ml już zjada a jeszcze dwa dni temu było 70 :-D
Wiecie co, przerobiłam wszystko odnośnie Hamleta i jego sławnego pytania... wybieram ból biedra! Lepiej kustykać niż nie móc udać się w spokoju na posiedzenie Rady Najwyższej w miejsce ustronne :sorry: Tylko że mnie biedro nie boli, za to mało szlachetna częśc ciała i owszem :wściekła/y:
Katrina pod poduszkę podłóż wałek żeby wyrównać powierzchnię w jednolity skos a wtedy krzyż nie będzie dokuczał. Ja sobie uszyłam ze ścinka gąbki taki klin, obszyłam kawałkiem szmaty i do końca ciąży mi służył. A teraz jak dupsko boli i śpię na plecach też korzystam z wałeczka.
Robert mówi, że ja też charczałam przez sen. To chyba jakiś ucisk na przeponę i w każdej pozycji wydaje się dziwne dźwięki z siebie. Co w sumie jest dość sprawiedliwe.. my znosimy pół życia chrapanie małżonka obok to niech on teraz kilka miesięcy znosi nasze charczenie :-D
Majuśka kup coś wzmacniającego stawy, bo za chwilę siądą kolana i wtedy będzie tragedia. Na pewno pani w aptece coś podpowie a nie zaszkodzi Ci na pewno. Nawet profilaktycznie zadziałasz na przyszłośc jeśli neurolog zleci Ci jakieś inne medykamenty.

Wandowanie bardzo mi się podoba :-D Dzisiaj też będziemy trenowac na świeżym powietrzu przy oknie :)) niestety mam kłopot z wychodzeniem na spacer, bo wózek jest śliczny ale kupowany był z myślą o naszym domku, który nie ma schodów. Zniesienie tego potwora w bloku jest dla mnie niemożliwe i tutaj potrzebuję własnego chłopa. Jako że on zalatany jest non stop mimo urlopu nie ma co liczyć na wcześniejsze wyjście niż w niedzielę, bo jak się pojawia w domu w ciągu dnia to na chwilę a wraca na dłużej już późnym popołudniem. Dlatego na razie okienko i hartowanie Wandzi:) I wiecie co... wcale nie czuję jak świstak w ciągu dnia! Spokojnie sobie robię wszystko, może dlatego że żmija bardzo dużo śpi i zawsze mam te 3-4 godziny między jednym posiłkiem a drugim. Nie latam z cycem na wierzchu, ubrana normalnie, obiad zawsze czas jest zrobić i posprzątać chałupkę. Korzystam z tego, bo jak Wanda zacznie być absorbująca to może się okazać, że jednak jestem świstakiem :-D
 
Hełoł :-)
Aniu to zazdraszczam, ja sie czułam jak świstak od pierwszych chwil :-D
Gosiu podziwiam Cię - chrzciny nadal przede mną no i dwie rzeczy które mnie jak na razie pokonują - wizyta w kościela i przekonanie miłego (?) księdza, że nie chce chrzcin w ramach spędu niedzielnego (u nas to 3 niedziela miesiąca) - pomijam, że to ma poprzednia parafia :-D do obecnej jakoś serca nie mam :-) no i wciąż brak chrzestnego ... chyba zrobimy jakiś casting. Jednego jestem pewna - obiad po w knajpie. Nie będę stała przy garach ani potem robbiła za obsługę. Poza tym w knajpie mam pewnośc, że nikt nie rozsiadzie się wygodnie na kanapie a ja nie będę nerwowo zerkała na zegarek, po deserze wstaniemy i podziękujemy i pójdziemy do domu :-)
 
Ostatnia edycja:
Hełoł :-)

Gosiu podziwiam Cię - chrzciny nadal przede mną no i dwie rzeczy które mnie jak na razie pokonują - wizyta w kościela i przekonanie miłego (?) księdza, że nie chce chrzcin w ramach spędu niedzielnego (u nas to 3 niedziela miesiąca) - pomijam, że to ma poprzednia parafia :-D do obecnej jakoś serca nie mam :-) no i wciąż brak chrzestnego ... chyba zrobimy jakiś casting. Jednego jestem pewna - obiad po w knajpie. Nie będę stała przy garach ani potem robbiła za obsługę. Poza tym w knajpie mam pewnośc, że nikt nie rozsiadzie się wygodnie na kanapie a ja nie będę nerwowo zerkała na zegarek, po deserze wstaniemy i podziękujemy i pójdziemy do domu :-)

Misia jakbym czytała o sobie:-D:-D:-D chrzestną mamy, chrzestnego nie, wizyta w kościele, a właściwie rozmowa z księdzem wzbudza we mnie mieszane uczucia, bo my grzeszniki - bez ślubu kościelnego śmy są:no::no: No i obiad tylko knajpa, mam w domu tylko 2 krzesła i przy garach też się nie widzę za bardzo..czekam aż się dobrze ociepli, wtedy jakos się zmobilizuję;-)

Aniu no to bardzo sympatycznie to u Ciebie wygląda, no i cieszy mnie, że jednak nie podejmujesz prób dźwigania wózka, bo znając Ciebie....:rofl2:
Dziewczyny miałam noc z głowy, wbrew pozorom nie przez Paćkę. Najstarszy gówniarz mi znów odwalił numer:wściekła/y::wściekła/y: Coś mnie tkneło w nocy i zorientowałam się, że nie mam dokumentów i kluczyków od auta, wyszłam przed blok, no i auta na parkingu niet, krew mnie jasna zalała...gówniarz telefon oczywiście wyłączony, a on nie ma prawka:no:..w końcu wrócił, starałam się nie robić awantury nocnej bo Paćka spała, powiedziałam tylko, że mu tego ni epopuszczę...no i teraz kuźwa siedzę i myślę jak gnojowi dołożyć..no wykończy mnie, normalnie...a takie złote dziecko kiedys było:no::no:
 
reklama
Witam sie,

Aniu zazdroszcze samopoczucia, ja juz na sama mysl czuje sie jak Swistak ;-)

Katrina ja i bez ciazy wstaje na siku min. 3 razy w nocy a teraz z 10 jak nic! Katrina imiona masz?
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry