Hallo dzikim świtem :-)
Padłam wczoraj, normalnie jak kawka po 18.00... Robert mnie nie obudził na karmienie o 22.00, bo podał butlę żmiji i wstałam dopiero o 2.00 juz na cyca, za to czuję się jak młody bóg :-)
Gosia jakoś zmusiłam moje własne sysunie do posłuchu

tzn przestały boleć, nie krwawią i nie mam złogów w kanalikach. Kilka dni intensywnej pracy nad nimi dały efekt. W nocy o 2 obudziłam się z zalaną koszulą nocną, bo zapomniałam o wkładkach

)) Co prawda uważam że tego mleka jest ciut za mało i stąd dokarmianie butlą, ale Wanda za każdym razem dostaje porcję ode mnie i tak liczę na oko że to 3/4 całego posiłku. A panna ma aptetyt, oj ma... 90 ml już zjada a jeszcze dwa dni temu było 70

Wiecie co, przerobiłam wszystko odnośnie Hamleta i jego sławnego pytania... wybieram ból biedra! Lepiej kustykać niż nie móc udać się w spokoju na posiedzenie Rady Najwyższej w miejsce ustronne

Tylko że mnie biedro nie boli, za to mało szlachetna częśc ciała i owszem
Katrina pod poduszkę podłóż wałek żeby wyrównać powierzchnię w jednolity skos a wtedy krzyż nie będzie dokuczał. Ja sobie uszyłam ze ścinka gąbki taki klin, obszyłam kawałkiem szmaty i do końca ciąży mi służył. A teraz jak dupsko boli i śpię na plecach też korzystam z wałeczka.
Robert mówi, że ja też charczałam przez sen. To chyba jakiś ucisk na przeponę i w każdej pozycji wydaje się dziwne dźwięki z siebie. Co w sumie jest dość sprawiedliwe.. my znosimy pół życia chrapanie małżonka obok to niech on teraz kilka miesięcy znosi nasze charczenie
Majuśka kup coś wzmacniającego stawy, bo za chwilę siądą kolana i wtedy będzie tragedia. Na pewno pani w aptece coś podpowie a nie zaszkodzi Ci na pewno. Nawet profilaktycznie zadziałasz na przyszłośc jeśli neurolog zleci Ci jakieś inne medykamenty.
Wandowanie bardzo mi się podoba

Dzisiaj też będziemy trenowac na świeżym powietrzu przy oknie

) niestety mam kłopot z wychodzeniem na spacer, bo wózek jest śliczny ale kupowany był z myślą o naszym domku, który nie ma schodów. Zniesienie tego potwora w bloku jest dla mnie niemożliwe i tutaj potrzebuję własnego chłopa. Jako że on zalatany jest non stop mimo urlopu nie ma co liczyć na wcześniejsze wyjście niż w niedzielę, bo jak się pojawia w domu w ciągu dnia to na chwilę a wraca na dłużej już późnym popołudniem. Dlatego na razie okienko i hartowanie Wandzi

I wiecie co... wcale nie czuję jak świstak w ciągu dnia! Spokojnie sobie robię wszystko, może dlatego że żmija bardzo dużo śpi i zawsze mam te 3-4 godziny między jednym posiłkiem a drugim. Nie latam z cycem na wierzchu, ubrana normalnie, obiad zawsze czas jest zrobić i posprzątać chałupkę. Korzystam z tego, bo jak Wanda zacznie być absorbująca to może się okazać, że jednak jestem świstakiem
