reklama

Ciąża po 40

Cześc Laski:)
Wyglądam i czuję się jak zombi pomieszane z wilkołakiem. To znaczy, że pół nocy nie spałam a drugie pół usiłowałam nadrobić straty.
Wanda w roli anioła sprawowała się do 3 rano a potem...:no: zasneła po 6 gdy tatuś wstawał do pracy. Wrzask, krzyk, niezadowolenie. I doszłam do dziwnego wniosku, że ona się drze gdy jest karmiona piersią a potem butlą, gdy leci sama butelka to zasypia spokojnie. Gdzie sens a gdzie logika??? Teraz jeszcze śpi i w ramach eksperymentu dostanie samą butlę. Jem raczej normalnie ale delikatnie bez przypraw, dużo serów, jogurtów (wapń), trochę wędliny, lekkie zupy. No i pomysłów już mi brakuje :baffled:
Robert karmił ją o 23 to obyło się bez krzyku a u mnie tragedia... Zobaczymy jak nie da rady to po prostu odstawię ją od piersi po 2 tygodniach:( Poza tym panna też zaczyna się nie mieścić w tabelki żywieniowe, bo pożera jednorazowo około 90 ml mleka a czasami po godzinie chce dokładkę jakies 20 ml.
Misia mnie się chusty nie podobają, nie przemawiają do mnie i nie planuję kupowania. Jak już to na ekstra szybkie wyjście nosidełko i to też w ramach max pół godziny zakupów w sklepie żebym z wózkiem nie musiała się targać po schodach i wąskich przejściach między półkami. Najstarsze dziecię było noszone okazyjnie i wyrosło na prostego chłopa:) młodsze co prawda nie, ale on taka kruszynka się urodził że w wózku dla lalek mógłby jezdzić :-D
Kłaczek to jest problem, pamiętam ile ja się namęczyłam z chodzikiem dla Macieja, który z powodu wady bioder długo nie chodził a chciał się przemieszczać po domu. Co prawda chodziki są niezdrowe, ale wtedy nasza lekarka powiedziała żeby go jednak wsadzić bo dziecko zgłupieje w kojcu non stop. Wyobraź sobie 13-14miesięcznego smoka w chodziku:baffled: Kilogramowo na nic się nie załapywał i miał specjalnie doszywane przeze mnie wzmocnienia na pupę żeby nie oberwać siedzonka. Rozumiem ból.
Co do prasowania to prasuje :baffled: nie cierpię ale odkażam rzeczy żmijki. Po pierwsze proszek a po drugie toto wisi na sznurkach i spaliny lecą na ciuszki i pieluszki, które potem dziecku przykłada się do buzi. Bo przecież ubranka ocierają brodę a tetra robi za śliniaki. Więc prasuję i tak jak przedtem to wszystko do 3 miesiąca było odkażane tak mam zamiar i tym razem robić. Potem już będzie lekki ślizg artystyczny żeby ubranka były ładne i wygładzone :-D
Florka tak mi się nasunęło... macie już imię dla potomka skoro płeć została określona? :-D
 
reklama
Anka D a Twoje starsze dziecko nie raczkowalo? Moj tez zaczal chodzic jak mial chyba 13miesiecy albo 14 nawet, ale w zyciu kojca nie mial tylko po domu przemieszczal sie na kolanach. Zadnych chodzikow, o nie, nie, nie! wszystkie chodzikowe dzieci ktore znam sa teraz rehabilitowane:(

misiu dziwny ten rehabilitant skoro chusty skrytykowal, to podobno najzdrowszy sposob przenoszenia dziecka.
 
Misia

Lekarze nie ustalili jeszcze jakie bedzie leczenie Klaudi ma zebrac sie dzisiaj konsylium i dopiero 26 mam dzwonic dowiedziec sie co dalej , a dzisiaj o 11 jestsmy umowieni do pediatry , bo Klaudia przestała goraczkowac ale strasznie wymiotuje cokolwiek wypije , ja juz jestem psychicznie wykonczona boje sie bardzo o ta moja kruszynke
 
Ollena przeczytaj dokładnie :-) ten sposób jest najzdrowszy w AFRYCE a nie dla dzieckaków których jedną formą aktywności jest klikanie myszą albo pilotem. Poza tym w USA było kilka przypadkó uduszenia dzieci w chuście.
Jak chcesz potwierdzenia jego dziwności bąź nie to moge zapytać pani reh nr 2 :-)
Aniu nie mam koncepcji - Młody nie był taki żarty ... on ledwo 30 ml zjadał
Marzenko współczuję Ci z całego serca, ale trzeba być dobrej myśli. To, że wymiotuje - to pewno jakiś wirus i minie szybko.
 
Ostatnia edycja:
Marzenka biedna jesteś, wszystkie trzymamy kciuki za Klaudusię i za Ciebie. Teraz zwalcz infekcję a po konsylium będzie już wiadomo co robić. Przytulam mocno Was obie
Ollena moje dziecko urodziło się z wrodzoną dysplazją stawów biodrowych, na tyle poważną że przez 10 miesięcy zapadała decyzja: operować czy nie :no: W związku z tym nie raczkował, spędził 9 miesięcy swojego życia w poduszce freyka a potem w szynie. Nie siedział, nie chodził, nie przemieszczal się sam po domu. Lekarka, która go prowadziła była genialna i jeżeli pozwoliła na wsadzenie dziecka do chodzika to wiedziała co mówi :-D Nigdy nie miałam do nikogo większego zaufania niż do niej. Potem zajmowała się młodszym synkiem, ale on urodził się zdrowy. Niestety zmarła kilka lat temu i teraz jak dzieci we mgle błądzimy szukając dobrego ortopedy dla Wandy...
 
Misia, ja z nosidelkiem nie pochodze w ogole. Plecy.
Marzenko, na pewno bedzie dobrze - Klaudusia sie pozbiera, wyzdrowieje i bedzie wspaniala, silna kobieta.
Anka, ja tez mialam dziecko z dyzplazja, w dodatku pozno rozpoznana bo pan dr spieprzyl sprawe i w efekcie na 11 miesiecy unieruchomil mu nozki. Potem byl Vojta, leczenie niedowladow... Tez zaczal pozno chodzic. Ja mysle ze lepsze od chodzika (dla zdrowego dziecka oczywiscie) sa "pchacze". Jak widze mamuski upychajace dziecko w chodziku na godziny cale to mi sie siekiera w kieszeni uruchamia.
 
Aniu rozumiem skoro tak i moze synek byl przypadkiem ktoremu chodzik pomogl a nie zaszkodzil. A co do Wandzi to miejmy nadzieje, ze ortopedy nie bedzie potrzebowala. Moj do dzis nie potrzebowal, wiec odpukac moze juz nie bedzie...

misiu tyle, ze noworodki czy niemowlaki to jeszcze mysza czy pilotem sie nie bawia, malo tego moj 3 latek tez sie nie bawi, a chusty sa niby do 3 lat. Co do uduszenia czy wypadniecia to trzeba chuste odpowiednio zawiazac zeby nie bylo problemow.
No i zupelnie do mnie nie przemawia Afryka ;-)
 
Ostatnia edycja:
Kłaczek dokładnie tak jest.... upychanie na siłę dziecka w chodzik bo wtedy nie trzeba się nim zajmować jest zbrodnią w czystej postaci. W przypadkach indywidualnych, po konsultacji z ortopedą /jak to miało miejsce w moim przypadku/ można pokusić się o ułatwienie dziecku przemieszczania się po domu. U nas zdiagnozowano dysplazję w 2 tygodniu życia Maćka i stąd błyskawiczne działanie. Ale co by było gdyby lekarka nie była po prostu przyjaciółką mojej babuni i nie odwiedzała nas z racji wypicia kawy i poplotkowania sobie z babcią? Pediatra zobaczył, że "coś jest nie tak" gdy Maciek miał 6 miesięcy!!! a on już od dawna urzędował w szynie. Wysmiałam wtedy pediatrę i wyszłam z gabinetu trzaskając drzwiami.
Zaniedbania ze strony lekarzy są koszmarne, jak się samemu o coś nie wykłóci to dzieci stają się ofiarami bezmózgich pediatrów :no: Teraz niestety skazani jesteśmy na obcego lekarza, ale za dwa tygodnie robimy USG bioder - 20 lat temu takich możliwości nie było i sama o tym wiesz najlepiej:(
 
Anka, my trafilismy na "starego praktyka" - zeby mu smrod nogi powykrecal. Mlody byl z posladkowego porodu, wiec skierowanie mial ze szpitala i 3 tygodniowy byl juz pod kontrola. I tak chodzilismy sobie na te kontrole, pan dr ogladal faldki i umawial kolejne terminy, az zrobil rtg (usg nie umial odczytac) w 6 miesiacu i odkryl ze nie bylo czego wywichnac. Zapakowal mlodego w poduszke Frejki na 8 miesiecy, potem na 3 miesiace w "tutorki", a jak po tym mlody zaczal chodzic i mial objawy niedowladu, to kazal mi go "dac na wozek bo sie zabije". No i to byl jeden z tych dwoch lekarzy co dostali ode mnie po ryju.:wściekła/y: Do dzis mu nie wybaczylam bo co sie maly przez niego wycierpial to jego.
 
reklama
Kłaczek to w ogóle był jakiś bezsens, bo poduszkę daje się na krótki okres a nie na tyle miesięcy. Maciek miał ją miesiąc bo tyle trwało zrobienie szyny na jego wymiar. Potem już tylko szyna była dopóki nie wykluczyli zabiegu operacyjnego - bioderka się wyrównały i główki stawów były już w porządku.
Jednak doskonale pamietam, jak inny pediatra stwierdzil u niego niedorozówj umysłowy, bo mając 8 miesięcy nie przewracał się na boki i nie siedział. Ciekawe jak miał ćwiczyć leżąc w szynie 23 godziny na dobę, bo ściagana była tylko do zmiany pieluchy i do kąpieli? Przecież jakby to trafiło na inną matkę, to by się załamała psychicznie słysząc, że ma dziecko opóźnione w rozwoju...
I wcale się nie dziwię, że przylutowałaś mu w pysk! zrobiłabym dokładnie to samo....
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry