No właśnie myślałam dziś Aniu, żeby się popytać Ciebie jak tam Tabrisek przyjał Żmijkę?:-)
Dziewczyny ja mam na karmienie cycem swoją teorię, dla mnie na żądanie to jest na żądanie, czyli jak chce po 15 minutach to daję po 15 minutach, w życiu nie przyszłoby mi do głowy odczekiwać jakies 3 godziny, raz chce częściej, raz chce rzadziej, teraz to juz wogóle jest to bardzo unormowane i mamy raczej stałe pory, najgorsze są początki. Wg mnie jak się już podaje po cycu dziecku butle na dopchanie nie ma szans, żeby pobudzic laktację, pobudzic ja może tylko ssanie cyca przez dziecko, jak mleka mało trzeba częściej przystawiać i na drugi dzień jest go wystarczająco, tyle, że jak dziecko zostanie dopchane butlą to nie będzie chciało ssać częściej bo nie będzie głodne po godzinie tylko po 3 lub 4. Dopóki sie laktacja nie rozkręci to jest trochę "jazdy" ale ja butlę podałam tylko raz w totalnej ostateczności, a tak oszukiwałam młodą trochę smokiem, żeby mleko miało szanse się natworzyć w cycu i jak zaczynała dawać czadu to cyc ( to dopiero wyrodność z mojej strony

). Zależało mi bardzo na wyłącznym karmieniu piersią dlatego się mocno do tego przyłożyłam i nie żałuję ani trochę. Z każdym dzieckim mi to różnie wychodziło, z Patrycją najciężej, pewnie dlatego, że ona największa się urodziła i od razu potrzebowała sporo jeść. Po 2 tygodniach laktacja mi się bardzo fajnie unormowała, do tej pory nie mam wogóle MM w domu
