reklama

Ciąża po 40

reklama
Ollena jak pisałam to był szok nikt nie chciał w to uwierzyć każdy mówił ,że wszyscy a nie on .Wesoły ,uśmiechnięty ,lubiany ,uczynny.Myśmy nie potrafili zrozumieć i do tej pory nie rozumiemy.Zostaje wiara ,że kiedyś się spotkamy no i sny bardzo lubię gdy On mi się śni nawet jak czasem po przebudzeniu płczę bo tęsknię ale te sny są takie realne mogę go przytulić ,porozmawiać.Każdemu bym życzyła takiego dziecka(poza tym tragicznym końcem) IQ w wieku 6 lat miał powyżej 160 końcówki juz nie pamiętam.Był taki kochany jak był mały potem ciut rozrabiał ,a potem zrobił sie taki wsłuchany w ludzi ,a jednocześnie zabawny i wesoły.Przed śmiercią rozmawiałam z nim i powiedziałam mu ,że bardzo żałuję,że ich nie mam więcej bo sa super kochanymi chłopakami i że jeszcze troche i doczekam się wnuków ,a on powiedział,że nigdy nie będzie miał dzieci.Oczywiście nie brałam tego poważnie.
 
Azula - teraz niedługo będziesz mogła sie nacieszyć dwójką dzieci na raz!!!


Aaaaa zapomniałam Wam napisać - obustronne zapalenie uszek, ale juz po pierwszej dawce antybiotyku jest poprawa. Dziecko wróciło do świata żywych. Może My też.
 
Azula... Trzymaj sie. Ja... Ja chyba rozumiem. Sama kiedys omal nie... I tez nikt by nie wiedzial co i jak, ani dlaczego zawsze "baba nie do zajechania" z poczuciem humoru i zawsze "sciana placzu" dla kazdego "polamanca", zdecydowala sie na taki krok. A to po prostu depresja byla - zwykla, podla i podstepna, na szczescie rozpoznalam wroga zanim mnie zalatwil i.. leczenie, leczenie, leczenie... I do dzis musze sie pilnowac zeby mi zaraza wredna nie wrocila, zwracac uwage na to co mi po lbie chodzi. Uratowala mnie wylacznie wiedza i jakas swiadomosc tego co sie szykuje, do czego zmierzam. Nie umiem sobie wyobrazic tego co czujesz, moge tylko (mimo ze czuje jak mi kolce rosna bo do tego to ja lewa) przytulic, moge z Toba zaplakac...

A wnerwa mam dzis jak cholera. Bo - glupia ja - wyslalam maila na stronie gdzie sa umieszczane oferty domow, ze szukam domu z 3 sypialniami, w cenie... itd. no i wydzwaniaja agenci nieruchomosci namietnie i po angielsku. No i tlumacze zaraz na wstepie ze do mnie prosze powoli, w prostych slowach, a najlepiej wyslac maila bo lepiej czytam niz rozumiem, ale oni koniecznie chca wiedziec czy gotowka czy kredyt, jaki wysoki kredyt i w jakim banku, w jakim rejonie chcemy chate i czy moze bysmy sie nie zapisali (odplatnie) do jakiegosik "investmenta" to nam beda do smierci oferty wysylac... I wez tu czlowieku skoncentruj sie na rozmowie (naprawde lepiej czytam niz gadam) jak male sie lupi bo akurat pic mu sie chcialo a matka wyrodna smoczk z dzioba wyjela coby tel. odebrac, albo mlode akurat zawalilo sobie ryjka pielucha/zabawka i robi dzihad... W dodatku Almarki pojechaly na Slowacje na 2 tygodnie i podrzucily nam swoje 2 koty, wiec moi maja na co syczec i sie foszyc - Shadow juz sie gdzies zamelinowal i nie wiem jak go wyciagne, a Salem siedzi e transporterze i tez sie boi. Po prostu bosko.
 
Azula tak jak klaczek pisze... depresja jest podstepna i faktycznie nikt obok nie musi jej zauwazyc.. a szkoda:( Trzymaj sie! i wiem cos o tych realnych snach, sa piekne a po nich czlowiek dojsc do siebie nie moze. Przytulam.
 
Katrina, zdrówka dla Alinki, współczuję strasznie malutkiej, ja jestem ofiarą notorycznie nawracających w dzieciństwie zapaleń uszu...koszmarrrrr...oby udało się szybko i bezpowrotnie wyleczyć choróbsko!!!

Kłaczku..tak jak piszesz...dałabym sobie rękę uciąć, że jesteś "nie do zdarcia", że jesteś "hardkorem", Tobie sie udało i dzięki Bogu...ale w gruncie rzeczy to świadczy o tym, że rzeczywiście jesteś nie do zdarcia;-) , mi też nie raz w życiu było bardzo ciężko, ale nie miałam raczej odwagi na myślenie o samobójstwie, prędzej brałam flachę i w ten sposób się znieczulałam, starałam się też jakoś chyba intuicyjnie przebywać wśród ludzi, pomimo, że człowiek czymś przybity i zdruzgotany to wśród ludzi nie myśli tak intensywnie o swoim nieszczęściu..jesteśmy tylko ludźmi, jedni są mocniejsi, drudzy słabsi....ech...:no:
 
Azula - faktycznie, tragiczne doświadczenia masz za sobą. Współczuję głęboko.
Katrina - biedna Alinka. Chorowałam na zapalenie uszu jako dziecko, do dziś pamiętam że jest to koszmarny ból. Mam nadzieję, że antybiotyk szybko małej pomoże.

Wrócę na moment jeszcze do tematu czapek - ja ich ogólnie nienawidzę, jako zjawiska. Sama mam chyba stuletnią skórzaną pilotkę i to jest jedyne co mogę założyć na łeb w skrajnej ostateczności. No ale młodemu pewnie trzeba będzie coś na łeb wykombinować, choć już wiem, że mnie będzie przy tym skręcać od wewnętrznego sprzeciwu.
Dziś zaliczyłam fryzjera - z opcją na bardzo krótko - musi mi wystarczyć do porodu i chwilę po. I kupiłam sobie piłkę rehabilitacyjną i po prostu z niej nie schodzę, super się na tym siedzi.
W następny weekend są w Krakowie targi Mother & Baby - wybieram się, może coś ciekawego upoluję.
 
Majuska bo "ogry sa jak cebula"...;-) Ja juz znam siebie, wiem gdzie mam dobrze, a gdzie musze uwazac. Wiem, ze z jednej strony potrafie prosto po wypadku wsiasc na ten sam motocykl i mimo bolacego ryja "dokrecic" pol nocy w drodze, ale tez wiem ze latwo "lapie dola" i wtedy musze uwazac, od razu reagowac bo jak sie zakopie to nie ma przebacz. Pare lat treningu jaki urzadzil mi moj eks dokonczylo dziela rozpoczetego w dziecinstwie, kiedy mialam problemy z akceptacja w grupie rowiesniczej, zawsze inna, zawsze dziwna, zawsze z boku i w dodatku mlodsza od wszystkich w klasie, nie calkiem dziewczyna a przeciez nie chlopak. Problemy z samoocena + kilka lat w przemocowym zwiazku, potem kolejne lata walenia glowa w mur i spinania sie zeby ogarnac, zeby nadazyc, zeby zapewnic dzieciakom chocby minimum, co nie zawsze sie udawalo, wiec branie po ryju poczuciem odpowiedzialnosci i tak sie to skladalo latami. Ktos kiedys powiedzial ze deprecha to nie problem ludzi slabych, tylko tych ktorzy za dlugo byli silni - nie taka glupia mysl. Pierwsza rzecz, jaka musialam opanowac na terapii, to pozwolenie sobie na slabosc - bo nie moge byc wszystkim dla wszystkich. Bo jesli mam sie gryzc problemami kolezanki, ktora de facto ma o niebo latwiej niz ja, ale uzywa mnie w charakterze sciany placzu, to powinnam jej powiedziec (zamiast zalic sie z nia nad jej losem) ze z nas dwoch to ja mam przeje...e i mam dosc swoich problemow zeby sie jeszcze jej sprawami obciazac. Ze nie musze "zbawiac swiata" kosztem wlasnych emocji, wlasnego zdrowia, ze nie moge odpowiadac za wszystko co spotyka mnie i moja rodzine bo zwyczajnie nie mam na wszystko wplywu i nie moge chronic moich dzieci centralnie przed wszystkim i "sprzatac" za nimi jak tylko sobie przysraja bo po pierwsze nie ogarne wszytkiego i tylko sie zagryzam, po drugie dzieci nie naucza sie ponoszenia konsekwencji swoich bledow. Ano...
 
mądrze kłaczku gadasz, bardzo mądrze:tak::tak:
Flo..no to myśmy jakoś podświadomie się dziś chyba zgrały na te postrzyżyny, ja też polazłam i też kazałam krótko, no nie tak jak TY, bo nie mam odwagi, ale sporo pani skróciła;-)
 
reklama
Kłaczek coś w tym jest o czym piszesz .Zbysiu też nigdy nie płakał nawet jako maluszek rzadko .On zawsze był "silny" .No i niestety my świata nie zbawimy możemy jedynie starać sie zmienić na lepsze ale zawsze tylko siebie ,a i świat wtedy ciut lepszy powinien się stać.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry