No, to moje dziecie dzentelmenem w zaden sposob nie jest. Wzielam go dzis na rece po drzemce, takiego rumianiutkiego i slodkiego, chcialam pocalowac w ten ryjek slodki, a on... puscil mi pawia na twarz. Pawika niewielkiego, ot jak sie dziecku "bulknelo", ale skutecznego - omal nie dolozylam swojego "ptaszka".
Dorzuce Miyuki w charakterze pasazera na gape - jest w tym swietna. We wtorek szlismy do przychodni, wywalilam kotka z bagaznika wozka, zapakowalam Karola, wyszlismy z domu drzwi zamkneli, doszlismy do swiatel na Frodingham (jakies 200m od domu spokojnie) a spod wozka rozleglo sie zdumione miaukniecie. W czasie kiedy pakowalam dziecko do wozka, kota zaparkowala z powrotem w bagazniku i lekko sie zdziwila czemu jej drzemka przeniosla sie na ruchliwa ulice. Dobrze ze nie wyrazila zdumienia juz w przychodni bo to by byl niezly cyrk.