• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Ciąża po 40

Nie bój się kochana , między nami tylko 5 lat różnicy ale ja najpierw długo mówiłam że fabryka zamknięta , potem poznałam cudownego faceta i zmieniłam zdanie ale z tyłu głowy miałam jak się uda do 40 to będzie jak nie koniec bo też się bałam , już nawet miałam w głowie że nic z tego nie będzie zaczęłam inaczej życie planować wyjazdy i tak dalej wiadomo dzieci już samowystarczalne a I wyjazdy w takim wieku już są łatwiejsze a tu nagle ciąża przy krótkich bezowulacyjnych cyklach 😵‍💫 ale się cieszymy . Jednak rozumiem twoj niepokój strach i wrażenie że życie ci się sypie
Wiesz czasem kiedy myślimy że się sypie ono się dopiero układa- ja tak miałam . Nie wiem czy to wykonalne ( wiem że mam kobietom ciężko nad myślami zapanować ) ale może spróbuj podejść do tego co ma być to będzie jak ma byc to będzie może jakieś dziecko jeszcze na świecie potrzebuje takiej cudownej mamy jaka jesteś i tak super rodzeństwa może dlatego wybrało właśnie ciebie właśnie teraz , wiem że ciężko zrezygnować z pracy w szczytowym momencie ....nie wiem mam nadzieję że głupot nie napisałam chciała bym podnieść cię na duchu nie jesteś sama ....
 
reklama
Byłam wczoraj u lekarza . Ciąża się rozwija . Zarodek urósł ale lekarz powiedział że nadal ma trochę niskie tętno ale na tym etapie to możliwe . Znalazł też krwiaka i to on mógł być powodem krwawień . Jest podobno mały . Kazał przyjść za 2 tygodnie na ocenę witalności płodu. Ja jednak zdecydowałam zmienić lekarza bo ten 3 tydzień nic konkretnego mi nie powiedział . Pójdę na konsultację do innej pani dr . Umówiłam się w przyszłym tygodniu . Mam mnóstwo pytań i wiem że czekają mnie miliony badań więc nie che czekać w nieskończoność. Powiedziałam również mojej jednej córce i bardzo mi ulżyło . Wspiera mnie i powiedziała że damy radę . Nadal mnie to przeraża ale muszę się z tym powoli oswajać. Dziękuję za miłe słowa.
 
Byłam wczoraj u lekarza . Ciąża się rozwija . Zarodek urósł ale lekarz powiedział że nadal ma trochę niskie tętno ale na tym etapie to możliwe . Znalazł też krwiaka i to on mógł być powodem krwawień . Jest podobno mały . Kazał przyjść za 2 tygodnie na ocenę witalności płodu. Ja jednak zdecydowałam zmienić lekarza bo ten 3 tydzień nic konkretnego mi nie powiedział . Pójdę na konsultację do innej pani dr . Umówiłam się w przyszłym tygodniu . Mam mnóstwo pytań i wiem że czekają mnie miliony badań więc nie che czekać w nieskończoność. Powiedziałam również mojej jednej córce i bardzo mi ulżyło . Wspiera mnie i powiedziała że damy radę . Nadal mnie to przeraża ale muszę się z tym powoli oswajać. Dziękuję za miłe słowa.
Bardzo się cieszę że wszystko dobrze się rozwija . Myślę że dobra decyzja odnośnie lekarza i cieszę się że powiedziałaś córce, zawsze to lżej jak bliscy wiedzą i wspomogą dobrym słowem a czasem pomogą coś zrobić. Z tego co mówisz to jesteście świetna rodzina i dacie sobie radę . Wszystkiego co najlepsze dla całej wanilii
 
Byłam wczoraj u lekarza . Ciąża się rozwija . Zarodek urósł ale lekarz powiedział że nadal ma trochę niskie tętno ale na tym etapie to możliwe . Znalazł też krwiaka i to on mógł być powodem krwawień . Jest podobno mały . Kazał przyjść za 2 tygodnie na ocenę witalności płodu. Ja jednak zdecydowałam zmienić lekarza bo ten 3 tydzień nic konkretnego mi nie powiedział . Pójdę na konsultację do innej pani dr . Umówiłam się w przyszłym tygodniu . Mam mnóstwo pytań i wiem że czekają mnie miliony badań więc nie che czekać w nieskończoność. Powiedziałam również mojej jednej córce i bardzo mi ulżyło . Wspiera mnie i powiedziała że damy radę . Nadal mnie to przeraża ale muszę się z tym powoli oswajać. Dziękuję za miłe słowa.
Jak tam się czujecie ? Ja niestety straciłam swoją kruszynką 😞 ale myślę że do końca roku jeszcze będziemy walczyć o dziecko
 
Jak tam. Czemu ten wątek umarł

Nic nie piszecie... Już nie ma mamusiek po 40?
Witam
Jeśli można do was dołączyć to bardzo bym chciała bo chyba na tej grupie tylko będę mogła się odnaleźć.

Coś o sobie: Jestem w 4.3 tyg ciąży, tydzień temu skończyłam 43 lata. Ciąża z invitro wystarana od 5 lat. Jak zaczynaliśmy to wydawało się proste bo z mężem mamy swoje dzieci (ja byłam wdową a on rozwodnikiem).
Udało się (po kilku stratach) dopiero teraz. Po drodze trudno było nam się poddać, zazwyczaj ja chciałam zakończyć a mąż mnie motywował że się nie poddajemy no i lekarz mówił że już tak blisko.
Rok temu w 8 tyg poronienie- na wieść o ciąży mąż uradowany, na rękach by nosił, do pracy nie kazał chodzić. Oczywiście miał obawy jak zareagują jego dzieci- młodszy syn 8 lat , zazdrosny o ojca mega (matka i mowy partner go odtrąca po urodzeniu przyrodniej siostry młodszej o 4 lata).
W ubiegłym tygodniu miałam transfer, mąż dziwnie nie w nastroju, odąsany- myślałam że przez stres, pracę. We wtorek zrobiłam test I była blada kreska, jak mu pokazałam to się wkurzył że za wcześnie sprawdzam (lekarz kazał w 10 dpt a zrobiłam w 6 dpt). Na drugi dzień powiedziałam że jadę na betę to po co że za wcześnie i że zawsze muszę po swojemu, ale mówiłam mu że zrobię przed majówką bo mamy imprezę. Beta w 6,5 dpt 76 więc sporo a on nawet nie uśmiechnął się. Jak pytam czy się cieszy to że no tak a co ma robić. Ale wygląda jak by mu ktoś krzywdę zrobił, sam zero zainteresowania, empatii czy np. podnieść coś ciężkiego za mnie.
Przywiózł tylko tego 8 latka i z nim 100% czasu spędza.
Nie rozumiem, pytam to zdanie zmienia.
Trudno mi się cieszyć jak widzę że dla niego to tragedia. A przecież to nie wpadka. Na badanie pytałam czy jedzie to oczywiście nie ma czasu. 🙄😒😔😔
Oczywiście czy się wszystko z dzieckiem naszym uda to jeszcze daleka droga ale teraz to sama nie wiem.
Ja go bardzo chcę ale nie jako sama znowu.
 
a moze on sie boi cieszyć bo boi sie kolejnej ewentualnej straty?
Jest wiele obaw zarówno w nim jak i u mnie. Jego dzieci mają do niego bardzo duży żal już za sam rozwód. Kilka lat matka wyizolowała je od niego i dostały "pranie muzgu" o najmłodszego walczył chyba ok rok gdzie mały miał wtedy 2 lata jak wznowili kontakty. Starszy nie widział ojca pewnie 4 lata a najstarsza córka zaczęła się odzywać ( z dystansem) po urodzeniu własnego dziecka w wieku 17 lat i jak wyprowadziła się od matki.
Moje dzieci jeszcze niedawno chciały rodzeństwo ja zaczynaliśmy starania o nie. Teraz temat umilkł a dzieciaki już też podorastały więc nie wiem czy im się nowa sytuacja spodoba.

Ale jak pamiętam czobry moment na dziecko jest "nigdy" bo zawsze jest praca, forabianie, cośtam cośtam...

Także tak. Ale miłość do kolejnego malucha i tęsknota za nim jest większa niż przeciwności 😊
 
a moze on sie boi cieszyć bo boi sie kolejnej ewentualnej straty?
To samo sobie pomyślałam że może strach jest większy jak radość ...

Kataryna83 i przede wszystkim serdecznie ci gratuluję i trzymam kciuki żeby ciąża przebiegała bez problemów i żeby mąż się odnalazł
Ja na razie czekam na pierwszą @ po poronieniu ale myślę że co ma być to będzie z nadzieją w tle
 
reklama
To samo sobie pomyślałam że może strach jest większy jak radość ...

Kataryna83 i przede wszystkim serdecznie ci gratuluję i trzymam kciuki żeby ciąża przebiegała bez problemów i żeby mąż się odnalazł
Ja na razie czekam na pierwszą @ po poronieniu ale myślę że co ma być to będzie z nadzieją w tle
Dziękuję
Trzymam za Ciebie kciuki i ściskam mocno. Przykro mi że straciłaś dzieciątko 🫂
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry