Kłaczku, focha nie strzelaj okej?
, bo wychodzi na to, że obie pisałysmy nasze posty w tym samym czasie. Jak mój wskoczył, to Twój był już wskoczony, ale stwierdziłam, że już nie będę edytować... A napisałaś coś wspaniałego i wzruszyłam się przez moment... Więc nie myśl sobie...
A_gala, dzięki. Tego jeszcze nie oglądałam. Ale to dzisiaj nadrobię
. Ja już do szkoły rodzenia śmigam i jestem zadowolniona bardzo, gorzej mój mąż niestety, ale chodzi...
, bo wychodzi na to, że obie pisałysmy nasze posty w tym samym czasie. Jak mój wskoczył, to Twój był już wskoczony, ale stwierdziłam, że już nie będę edytować... A napisałaś coś wspaniałego i wzruszyłam się przez moment... Więc nie myśl sobie...A_gala, dzięki. Tego jeszcze nie oglądałam. Ale to dzisiaj nadrobię

. Ja już do szkoły rodzenia śmigam i jestem zadowolniona bardzo, gorzej mój mąż niestety, ale chodzi...
Wiesz co? Szkola rodzenia to moze nie, ale polozna cos wspominala, ze po 20 tygodniu bede miala zajecia dla ciezarowek. Jakis masaz dziecka, przewijanie itp. Hmmm... Moze byc ciekawie bo tu nawet lozeczko jest zagadka. U nas dziecko sie kladzie normalnie, glowka "w glowach" lozeczka, tu zalecane jest ukladanie dziecka "w nogach". Chodzi o to, zeby wolne miejsce bylo nie od nozek do scianki, a od glowki. NI cholery nie wiem czemu tak. No i dowiedzialam sie dzis, ze w szpitalu matka ma z dzieckiem kontakt caly czas i w zasadzie ma sobie radzic, wlacznie z ubraniem dziecka do wyjscia, a nie wypuszcza ze szpitala, jesli sie nie ma fotelika samochodowego. dziecko wychodzi wpiete w fotelik i nie ma upros.
wiec z dwojga złego wolę jak to ze mnie wypływa niż cmokać to świństwo 
