• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Ciąża Po Poronieniu

[B pisze:
kłaczek[/B]; jesli rozsypiemy sie oboje, to kto nas pozbiera? Wiec on sobie nie pozwolil na rozpad bo widzial, ze skoro ja sie sypie to on musi sie trzymac.
dokladnie to samo mówił mi mój:)
Ilona1990 jeszcze się spełnią:*Musimy w to wierzyć.
enya81 ja po łyżeczkowaniu @ dostałam dopiero po 6 tygodniach i mój lekarz stwierdził,że czasem tak jest.Potem już miałam regularnie ale jak się tym martwisz zadzwoń do swojego lekarza niech cię obejrzy.
karolcia81 przeogromne gratulację dla ciebie .Teraz będzie wszystko dobrze-musi być!!!!
czarna76 jak ja bym chciała,żeby mój mi tak powiedział:(
ilona24 głowa do góry-wiem ,że z czasem cierpliwości zaczyna brakować ale jak nie teraz to w przyszłym miesiącu.Nie poddawaj się.


24
 
reklama
No to ja tu sobie wchodzę, po miesięcznej nieobecności a tu taka wiadomość !!!!!

Karolciu - kochanie ty moje!!! Boże jak ja się cieszę !!! Cudownie !!! Trzymam kciuki &&&

Kłaczku - a ty kobitko już masz 20-ty tydzień !!!

Na razie niczego więcej nie wiem ale powiem otwarcie - zazdroszczę Wam babki moje kochane.

Buziam, ściskam wszystkie bez wyjątku. Stęskniłam się za Wami !!!
 
Głupio mi bo musiałam własnie iśc powiedziec szefowi....o tym, że zrobiłam test, który potwierdził ciąże...bo zaczyna sie u nas w pracy goracy okres...i sie pracuje do późnych godzin nocnych...i juz mnie chcieli skaperować na dyżur dzis i jutro w nocy...po 8 godzinch w pracy od 7.00 siedzenie jeszcze do 24.00 - wystraszyłam się troche, ze jakby się coś działo to bede potem sobie robiła wyrzuty...i poszłam i powiedziałam....
trochę mam narwy...bo to jeszcze tak wcześnie...nie chciałam nikomu mówić... :wściekła/y:, ale myślę, że nie miałam wyjścia....
 
Karolcia, kazda z nas sie boi. Pamietasz jak na poczatku pisalam ze ciesze sie ze jest, ale nie chce cieszyc sie za bardzo? Normalne. Ciesze sie razem z Toba i wierze ze bedzie wszystko w porzadku. Lec do gina i spokojnie. Tak zakreconej staraczki to tu chyba jeszcze nie bylo, wiec to sie musi udac.
Czarna, przepraszam, ale
laugh.gif
Nie zdzierzylam. Ci? Sobie nie? Ale tekst roku i w ogole miszczostwo swiata. Wybrnal z trudnego zagadnienia z przwdziwie meska delikatnoscia.
yes2.gif

Ilona, i moze wlasnie jak juz przeplaczesz i odpuscisz goraczkowe starania, to wlasnie... Spadnie napiecie i wpadnie dziecinka? Placz jesli Ci z tym lepiej, trac wiare jesli tak to czujesz, ale robcie swoje bez ograniczen, bez kontroli... Cieszcie sie soba.
21 zjola, 21 leci... Dlugo Cie nie bylo.

A w piatek mamy scaaaannn!!
 
karolcia dobrze zrobiłaś musisz dbać teraz o siebie i o fasolke wiesz doskonale o tym, nie przejmuj sie o tym co inni bede myśleć lub mówić o tobie, ja też tak myślalam odkładałam L4 na później, a jeszcze troche pochodze i pójde odpoczywać w pracy też stresy miała bo była kontrola z NIK-u i stało się jak się stało, naparwdę nie oszczedzałam siebie, a teraz jak sobie o tym pomyślę to bez wahania bym l4 wziela i ty też może to rozważ po wizycie u lekarza, muisz dużo odpoczywać
 
Karolcia Gratulacje!!!! jeju ale super :-)

Zjola no w końcu....opowiadaj co u was....

Ilonka do mnie tez za dwa dni @ ma przyjść :-( już w nocy brzuch mnie pobolewał więc może wcześniej przyjdzie, bo dawno mnie tak nie pobolewał na 2 dni przed....
 
No to Wam opiszę, jak wyglądały moje wakacje przez ostatnie dwa tygodnie :)

Najpierw pojechaliśmy na tydzień w Bieszczady.
Jechaliśmy w poniedziałek w ogromnym deszczu.
We wtorek lało, więc przesiedzieliśmy cały dzień w domku.
W środę słonko wylazło, więc pojechaliśmy na zaporę solińską. Buldożera straszna! Masa huku, kupa luda, jarmark, karuzele, disco polo w każdej budzie i ludź na ludziu poganiał.
W czwartek ja z moim M wypożyczyliśmy sobie kajak i popłynęliśmy sobie na wycieczkę po Solinie. Dopłynęliśmy do zapory z jednym przystankiem po drodze, potem szybka zapiekanka pod zaporą i ruszyliśmy z powrotem. Dodam, że widoki przepiękne i poza zaporą ludzi nie ma, woda szmaragdowa i zielono dookoła. Słowem głusza, cisza i spokój i my we dwoje w kajaku wiecznie skręcającym w lewo! Znowu przystanek na siusiu i mały oddech i w drogę. Pod koniec ręce na odpadły ale dopłynęliśmy do przystani. jak sięfacet dowiedział, że dopłynęliśmy do zapory, to twarz mu się wydłużyła i stwierdził, że jesteśmy dobrzy zawodnicy, bo to 16 km w jedną stronę! rachunek jest prosty: razem 32 km!
Stwierdziliśmy, że znajomi będą musieli nas poić i karmić, bo ręce mamy niesprawne.
W piątek trzeba było wykończyć dla odmiany nogi, więc weszliśmy najdłuższą drogą na najwyższy szczyt Bieszczad - Tarnicę. To tylko 16 km w obie strony, więc łatwizna :) Widoki przepiękne! Raj na ziemi, tak chyba wygląda niebo.
W sobotę trzeba było odpocząć, więc wybraliśmy się wąskotorową kolejką bieszczadzką na trzygodzinną wycieczkę po okolicy. W drodze powrotnej zaliczyliśmy jeszcze wystawę starych amerykańskich aut z drugiej wojny światowej, którą wypatrzyliśmy z kolejki.
Niedziela była dniem wyjazdu. Mieliśmy wyjeżdżać o 20-tej, więc wdrapaliśmy się jeszcze na Połoninę Wetlińską.
Do domu dotarliśmy w poniedziałek o 1-sze w nocy. Od rana pranie i suszenie i wstępne pakowanie wyprawy motocyklowej.
We wtorek rano dosuszałam jeszcze rzeczy żelazkiem! Spakowaliśmy bambetle na naszego "Labladorka" i w drogę.
My z całym bagażem + waga motocykla to pół tony! W ten sam dzień dotarliśmy okropnymi drogami do Sandomierza. Starówka przepiękna, cud miód i paluszki solone, jak mawia Kłaczek. Poszfędaliśmy się trochę i ruszyliśmy w drogę do Kazimierza Dolnego nad Wisłą. Tam nocleg i wyprawa na miasto wieczorem. No i znowu jak nie trudno się domyślić - przepięknie.
W środę raniutko wyruszyliśmy do Kozłówki, do pałacu Zamojskich. Wersal w pigułce, polecam! Po zjedzeniu wyśmienitego obiadku w towarzystwie pawia, przechadzającego się po okolicy, wyruszyliśmy w dalszą trasę i dotarliśmy na mazury w okolice Mrągowa a ściślej do Piecek, gdzie zafundowaliśmy sobie nocleg w domku campingowym.
W czwartek po śniadanku na sucho, bo w okolicy nie było czajnika wyruszyliśmy do Gierłoży koło Kętrzyna, do kwatery Hitlera. Trafił się nam super przewodnik, spoko gość, fajnie opowiadał a działy się tam niesamowite rzeczy!
Po posiłku w bunkrze skierowaliśmy nasze dwie oponki w stronę Gdańska, gdzie wylądowaliśmy wieczorkiem. Tam ciocia ugościła nas po królewsku i pognaliśmy oczywiście na stare miasto, które jak nietrudno się domyśleć jest przepiękne!
W piątek na luziku, bo nie trzeba było ze sobą zabierać wszystkich betów, pojechaliśmy do Sztutowa do obozu koncentracyjnego, który zrobił na nas wstrząsające wrażenie. Jeżeli kiedykolwiek, którejkolwiek z was przyjdzie do głowy, że doświadczenia jej życia ją przerastają i że jej źle i niedobrze, to niech pojedzie tam i zobaczy ten ogrom ludzkiego nieszczęścia. Nasze życie, w czasie pokoju jest na prawdę szczęśliwe i spokojne bez względu na wszystko.
Potem dla chwili oddechu pojechaliśmy do Krynicy Morskiej, gdzie wylegliśmy na plażę i poopalali się ździebko.
W sobotę wracaliśmy do domciu ale po drodze zaliczyliśmy jeszcze Toruń i dom Mikołaja Kopernika. Nie muszę zapewne dodawać, że wszystko tam jest zachwycające! Potem już tylko przejazd przez Włocławek, który jest dziurą na mapie drogowej Polski i uwierzcie mi, że to nie w Wąchocku zwijają asfalt, tylko właśnie tam! Dalej Łódź, Katowice, Gliwice i oto jesteśmy :)

Mam nadzieję, że nie zanudziłam Was na śmierć :) Buziole
 
reklama
Karolcia spokojnie rób tak jak podpowiada Ci serducho, teraz musisz myśleć o tym lokatorku w brzuszku, który wyjdzie z brzucha dopiero we kwietniu? Bo chyba tak ci wychodzi termin?Ja o swojej ciąży także powiedziałam bardzo wcześnie i zaraz poszłam na zwolnienie na którym byłam do końca!będzie dobrze:tak:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry