monisiowata
Fanka BB :)
kochana Helicobacter pylori ma 70 % społeczeństwa.Ta bakteria ma niewiele wspólnego z nerwicą serca ,ale pewnie coś wspólnego z nerwicą żołądka.Helicobacter pylori leczy się antybiotykami ,ale ona lubi powracać .Moja mama leczyła się 4 lata i nic to nie dało.Zdecydowanie lepiej się poczuła jak przestała się leczyć
No żołądek trzeba pić coś osłonowego -najlepsze jest parzone siemię lniane i codziennie rano szklanka przegotowanej wody z cytryną i miodem ,ale szykowanej poprzedniego dnia.
Dla złagodzenia problemów żołądkowych w trakcie ataków mama bierze Gasec.Validol jest bardzo dobry i smak też do przyjęcia .Pamiętać tylko należy ,żeby tabletkę trzymać pod językiem.
;-):-):-)Relanium w ciąży też można brać ,ale pod opieką lekarza.Ja kiedyś miałam takie ataki nerwicy ,że traciłam przytomność na kilka minut.Kiedyś obudziłam się w kałuży krwi ,bo podczas upadku uderzyłam głową w odkurzacz ...Jakiś czas temu upadając uderzyłam w futrynę
Od kilku lat nie mam takich ataków ,bo udało mi się nad tym zapanować .:-):-)Co do twardnienia brzucha.Macica zaczyna ćwiczyć i takie twardnienia kilka razy na dzień to nic groźnego ,bo to się po prostu wszystko rozciąga .Martwić się należy ,jeśli te twardnienia występują 2-3 razy na godzinę w dłuższym okresie czasu .Jak brzuch twardnieje wystarczy wziąć nospę i się położyć .Nie ma i tak innego sposobu
Kłaczek jak tak dzisiaj?Rób tak jak pisałam na GG ,a na pewno się uspokoi...
To się jeszcze pochwalę Tak sobie rośniemy..
AS : dzieki za te informacje - jestes WIELKA i widze ze zycie Ciebie nie oszczedzalo, podziwiam za pogode ducha !!! ja to jestem panikara i jak mi slabo to zaraz dzwonie do meza ze umieram...on juz czasem ma mnie dosyc... ciezko mi zapanowac nad swoim organizmem - ale uparcie staram sie sobie tlumaczyc ze jestem zdrowa.....ja juz chyba poznalam mojego "wroga" - to niespelnione ambicje - zawsze uwazalam ze ze powinnam byc najlepsza i poczucie winy zwiazane z tym ze nie wiele zrobilam jak moja mama chorowala na cukrzyce (przez 15 lat !!! ) - nie chciala sie leczyc a potem przyszly powiklania i bylo za pozno odeszla po 3 latach cierpienia......ostatnio nachodza mnie mysli ze chcialabym pracowac gdzies jako wolontariusz - pomagac ludziom - to moze by mi pomoglo wyleczyc wlasne sumienie ?! szukalam nawet takich organizacycji w okolicach ale nic nie znalazlam .... wiem ze moglabym z powodzeniem pomagac za darmo dzieciom i mlodziezy w nauce - z wyksztalcenia jestem matematykiem - zreszta teraz eksternistycznie robie tytul mgr bo planuje rzucic prace w firmie prywatnej i zaczac prace w szkole...ale jak czlowiek chce pomogaca to czasem nie wie gdzie sie zwrocic - u nas jest wolontariat ale tylko opieka paliatywna nad ciezko chorymi ??? zastanawialam sie tez ze moze przy kosciele cos organizuja, ale tez nic nie znalalazlam
ide dzisiaj na wizyte i sie ciesze w sumie bo bede miala przynajmniej spokojne swieta, niech mi sprawdzi szyjke i wogole popytam co z wynikami z krwi bo leukocyty mi skoczyly a tak planowana wizyta dopiero 28.12, musze sie nauczyc rozpoznawac kiedy czuje dzidzie, a kiedy to jakis skurcz/twardnienie bo w sumie to sie troche gubie - jeszcze nie rozpoznaje co i jak....
trzymajcie sie Kochane !!!


Dla złagodzenia problemów żołądkowych w trakcie ataków mama bierze Gasec.Validol jest bardzo dobry i smak też do przyjęcia .Pamiętać tylko należy ,żeby tabletkę trzymać pod językiem.
