As 76
truskawkowa mama
Witajcie.
Dopiero wstałam.
Skurcze są nadal ,ale mniejsze.
Talepanie serca i drżenie rąk również mnie nie opuszcza.
Szykujemy powoli się do tego psychiatry z młodym .
Zawiezie nad Darek ,a potem nie wiem jak wrócimy....


Wpadnę po południu .
Trzymajcie kciuki za Kubulca ,żeby wytrzymał te 90 minut i nie odwalił jakiegoś numeru stulecia.




Dopiero wstałam.
Skurcze są nadal ,ale mniejsze.
Talepanie serca i drżenie rąk również mnie nie opuszcza.
Szykujemy powoli się do tego psychiatry z młodym .
Zawiezie nad Darek ,a potem nie wiem jak wrócimy....



Wpadnę po południu .
Trzymajcie kciuki za Kubulca ,żeby wytrzymał te 90 minut i nie odwalił jakiegoś numeru stulecia.






U mnie do tego jest o tyle dziwna sytuacja, że każda strata jest z innego powodu (naturalne poronienie, puste jajo, ciąża pozamaciczna)...czyżby po prostu taki nasz "peszek"...??? Jeśli tak, to wyjątkowo cholerna złośliwość losu... Wczoraj zrobiłam jeszcze przeciwciała przeciwjądrowe i antykardiolipinowe (te drugie już kiedyś robiłam i wyszły ok, ale lekarz chciał jeszcze raz), no i zobaczymy...
Trzymam kciuki, żeby ta twoja tarczyca wreszcie odpuściła i żeby u was też wreszcie coś ruszyło w przód... Wtedy byłybyśmy już trzy weteranki na placu boju (ty, ja i zjola)...
No przecież kiedyś w końcu musimy dogonić te, które przeniosły się już na wieści...
no bywa...as76 trzymam && za was,a Kubus ma ogromne szczescie,ze ma taka mame