Zdałam za 2 razem, pierwszy egzamin miałam w styczniu jak byłam w ciąży, stres gigant, tydzień po nim poroniłam, dlatego jeżdżąc dzień przed drugim egzaminem z moim instruktorem byłam rozkojarzona i ciągle zbierało mi się na płacz, nie patrzyłam na znaki, masakra, instruktor stwierdził, że jak tak pojadę na egzaminie to nie zdam. Następnego dnia wzięłam się w garść i pojechałam super, chciałam zdać by w następnej ciąży nie iść na egzamin i nie przeżywać tego stresu, że sobie zaszkodzę. Po zdanym egzaminie zadzwoniłam do instruktora i powiedziałem, że jechałam tak słabo bo górę brały emocje, że wszystko stało mi przed oczami i chciałam tylko skulić się i płakać, że nie umiałam mu tego wówczas wytłumaczy, ulga ogromna. Ja też się cieszę, że jak dostanę dokument to mąż grzecznie odda mi kluczyki i spokojnie posprzątam autko wewnątrz, nie mogę się doczekać, zawsze bardzo chciałam mieć prawko :-)